Wypada tam być, ale wiedząc po co

23-01-2018, 22:00

W szeroko rozumianym orszaku prezydenta i premiera znalazła się silna reprezentacja spółek skarbu państwa.

Trwające w szwajcarskim Davos, a dosłownie w połączonym zespole alpejskich ośrodków Davos/Klosters 48. Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) powszechnie uważane jest za najważniejsze polityczno-biznesowe spotkanie na globie. Rzeczywiście, zgromadzenie w podłużnej alpejskiej dolinie ponad 2500 osobistości — prezydentów, premierów, szefów największych korporacji i zaproszonych intelektualistów, nie licząc akredytowanych mediów — widoczne jest z kosmosu. Głównie z powodu koncentracji sił i sprzętu zapewniającego bezpieczeństwo, dla armii szwajcarskiej Davos to coroczny żywy poligon. W tym roku globalni liderzy frasują się potężnymi opadami śniegu, ale to właściwie powrót do korzeni WEF. W 1971 r. profesor Klaus Schwab (patrz nota poniżej) wpadł na pomysł zaaranżowania spotkania rekinów biznesu, głównie z USA, przebywających w Szwajcarii mniej więcej w tym samym czasie… na nartach. Do dzisiaj nic się nie zmieniło — bogacze nadal przyjeżdżają na zimowy wypoczynek, przerwany udziałem w kilku kolacjach i panelach, koszty podrzucając swoim korporacjom. Sektor komercyjny płaci wysokie wpisowe, fundacja WEF nie zna litości, ale corocznie i tak stoi długa kolejka chętnych.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Polska w tym roku ma reprezentację najsilniejszą w dziejach. W korytarzach centrum kongresowego — które notabene nie jest jakimś szklistym biurowcem, lecz zachowuje skromny styl podalpejsko-barakowy — mijają się przebywający niezależnie od siebie i uczestniczący w spotkaniach o innym profilu prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Przy czym głowa państwa jest w Davos pierwszy raz, natomiast szef rządu to bywalec biznesowy, rok temu zaś uczestniczył jako wicepremier. Prezydenci III RP traktowali WEF różnie — Aleksander Kwaśniewski był zawsze, Lech Kaczyński nigdy, Bronisław Komorowski epizodycznie. Premierzy uczestniczyli w kratkę, zatem w niektórych latach reprezentacja kraju ograniczała się do szefa NBP i ministra finansów oraz garstki biznesowej, w tym szefów giełdy oraz największych banków. Obecnie wahadło przeszło na drugą stronę, w szeroko rozumianym orszaku prezydenta i premiera znalazła się silna reprezentacja spółek skarbu państwa. Dla nich na żadnym evencie świata nie istnieje bariera zbyt wysokiego wpisowego.

Davos od samego początku zdominowane jest przez ponadnarodowe korporacje. Zdecydowana większość tzw. strategicznych partnerów WEF zarejestrowana jest w co najmniej jednym raju podatkowym. Debatom nadają ton reprezentanci 1 proc. najzamożniejszych ludzi świata, którzy jako elitarna grupka posiadają więcej niż pozostałe 99 proc. Dlatego corocznie naturalne jest pytanie o pożyteczność WEF dla ludzkości. Wielokrotni uczestnicy kosztownych zbiórek twierdzą, że udział wart jest wydanych pieniędzy, ponieważ prowadzone w niezobowiązującej formule debaty niezwykle pobudzają do myślenia o wyzwaniach przyszłości. Krytycy, również znający Davos od podszewki, twierdzą natomiast, że WEF jest dla krezusów znakomitą okazją nie tylko do negocjowania kolejnych umów w zamkniętym kręgu, lecz co ważniejsze — do wywierania wpływu na obecnych polityków. Dlatego filozoficzny problem postawiony w tytule naprawdę nie jest abstrakcją...

 

Klaus Schwab, tworca i szef fundacji Swiatowe Forum Ekonomiczne (WEF)

Przed 80. urodzinami (30 marca) wyrazy uznania za znakomity pomysł na zarabianie wielkich pieniedzy. Sprawne krecenie sie od 47 lat maszynki WEF potwierdza, ze profesor ekonomii moze byc takze wizjonerem stricte biznesowym. Zeby jeszcze pozytecznosc zbiórki w Davos dla swiata była nieco wieksza… 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wypada tam być, ale wiedząc po co