Wypoczynek nie zna granic państwowych

Joanna Barańska
opublikowano: 2007-08-03 00:00

Wczasy w Egipcie na koszt pracodawcy? Dlaczego nie? No, może niezupełnie na koszt. Ale jeśli pracodawca zatrudnia ponad 20 pracowników, ma obowiązek utworzyć fundusz świadczeń socjalnych. Taki fundusz może finansować zakładowe wycieczki na grzyby, udzielać pożyczek do pierwszego albo dopłacać do urlopów. Prawo nie stawiało specjalnych warunków przy tych dopłatach, z wyjątkiem sytuacji życiowej wypoczywającego pracownika (albo emeryta, byłego pracownika).

Cztery lata temu prawo obostrzono i kto chciał dostać refundację urlopu, musiał wypoczywać w Polsce. Trudno dociec, co usta-wodawca miał wówczas na myśli. Czy uznał rodzimy krajobraz za dyskryminowany, czy chciał dać zarobić góralom, co to są chitre i na dutki łase? Poseł Rydzoń z SLD twierdził, że takie rozwiązanie sprzyja powszechności wypoczynku. Bo wczasy w Polsce są tańsze.

Jakie tańsze, coś pan nigdy nie był w Zakopanem albo w Juracie w sezonie? — zakrzyknęło parę związków zawodowych i poskarżyło się rzecznikowi praw obywatelskich. Rzecznik uznał, że coś w tym jest, ubrał skargę w język prawny i przekazał ją Trybunałowi Konstytucyjnemu. Uchwalono relikt minionego ustroju, kiedy to urlop za granicą uważano za przywilej nielicznej grupy bogaczy. Dyskryminuje się krajowe biura podróży, świadczące usługi za granicą. Narusza się unijną zasadę swobody przepływu usług. A co z pracownikami cudzoziemcami, którzy chcieliby spędzić urlop w rodzinnym kraju? Co z emerytami odbywającymi podróże sentymentalne do Wilna czy Lwowa?

— pytał dramatycznie rzecznik na rozprawie. Mówił tak przekonująco, że nawet poseł Rydzoń się ugiął i zaczął zmieniać zdanie, przyznał, że sytuacja jest teraz diametralnie różna i obiecał poprosić minister pracy, żeby przyjrzała się sprawie.

Trybunał się zgodził, że przepis jest dyskry- minujący, a w dodatku niespójny. Niezamożni też mają prawo do urlopu w Tunezji. Kryterium podstawowym jest sytuacja życiowa, fundusz świadczeń ma łagodzić różnice w poziomie życia pracowników. Wyrok obowiązuje, więc jeśli pracodawca nie zechce dofinansować Phuket czy Hurghady,

można się na niego powołać. Można też zapamiętać Marka Kotlinowskiego.

Ten jako sędzia trybunału złożył zdanie odrębne. Uważał, że dopłaty do urlopu tylko spędzanego

w Polsce są słuszne i sprawiedliwe, bo stymulują popyt wewnętrzny. Cokolwiek to miało znaczyć.