Jazonowi udało się ściągnąć z dębu w Kolchidzie złotą skórę boskiego baranka dlatego, że uśpione zostało smoczysko pilnujące owego skarbu. Takie mitologiczne odniesienie do rozpoczynającego się dzisiaj w Brukseli szczytu Rady Europejskiej jest całkowicie uzasadnione, jeśli weźmie się pod uwagę nasze ogromne nadzieje związane z wieloletnim planem finansowym Unii Europejskiej na okres 2007-13. Problem w tym, że współczesne smoki pilnujące kasy są uodpornione na dźwięki liry i w Brukseli nie ma co liczyć na uśpienie ich finansowej czujności.
Na kilkanaście godzin przed szczytem luksemburski premier Jean-Claude Juncker — który jest najlepiej zorientowany w stanowiskach państw UE, albowiem ze wszystkimi ich przywódcami osobiście rozmawiał — przestał wierzyć w budżetowy kompromis, nawet gdyby obradowano przez cały weekend. Być może taka pesymistyczna deklaracja głównego negocjatora jest tylko psychologiczną zagrywką, obliczoną na zmiękczenie najbardziej opornych. Może dorobkiem szczytu będzie materiał do przemyśleń i za kilkanaście dni prezydencja luksemburska zwoła Radę Europejską jeszcze raz. W każdym razie wiadomo, że jeśli Unii nie uda się osiągnąć budżetowego porozumienia do 30 czerwca do północy, to później perspektywy są marne. Trudno liczyć na kompromis autorstwa przejmującej 1 lipca prezydencję Wielkiej Brytanii, która jako jedyna sprzeciwia się rewizji składkowego rabatu brytyjskiego...
Z większym prawdopodobieństwem daje się wytypować stanowisko szczytu wobec Konstytucji dla Europy, po jej odrzuceniu przez Francuzów i Holendrów. W samym tekście na razie nikt nie będzie nic zmieniał, natomiast do lepszych czasów odłożony zostanie proces ratyfikacji — zwłaszcza w tych krajach, w których istnieje prawdopodobieństwo odpowiedzi NIE. Polska na razie mówi TAK, ale nie wiadomo, czy w okresie kampanii wyborczej nastroje społeczne się nie zmienią.
Ekipa oddająca w Polsce na jesieni władzę uczepiła się jak tratwy ratunkowej myśli o referendum ratyfikacyjnym 9 października, razem z pierwszą turą wyborów prezydenckich — i nie wyobraża sobie, aby mogło być inaczej. Potwierdziła to wczorajsza narada prezydenta z premierem i marszałkami obu izb parlamentu. Zapewne zaraz po brukselskim szczycie uruchomiona zostanie w Polsce procedura legislacyjna, której pierwszym krokiem będzie uchwała Sejmu o skierowaniu ratyfikacji traktatu konstytucyjnego na ścieżkę ogólnokrajowego referendum.