Wyprzedaży złotego ciąg dalszy

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 30-11-2010, 00:00

Nasza waluta bije kolejne rekordy słabości. Już nawet zagranicznym dilerom walutowym jest jej szkoda.

Nasza waluta bije kolejne rekordy słabości. Już nawet zagranicznym dilerom walutowym jest jej szkoda.

Weekend nie ostudził niechęci inwestorów do złotego — w poniedziałek nasza waluta nadal traciła na wartości. Cena euro wzrosła do 4,09 zł (o 7 gr), dolara do 3,13 zł (o 11 gr), a franka do 3,12 zł (o 10 gr). W przypadku wszystkich trzech walut to najwyższe wyceny od lata.

— Główne powody są te same co w ubiegłym tygodniu: obawy inwestorów o stabilność niektórych krajów strefy euro i nacjonalizacja funduszy emerytalnych na Węgrzech. Euro osłabia się do dolara, a to w naturalny sposób pociąga w dół złotego jako najbardziej płynną walutę regionu — tłumaczy Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers.

Dodatkowo w złotego uderzyła wczorajsza niespodziewana podwyżka stóp procentowych na Węgrzech (o 25 pkt baz., do 5,5 proc.). Różnica w oprocentowaniu węgierskich aktywów w porównaniu z polskimi powiększyła się na naszą niekorzyść.

— To potencjalny argument dla inwestorów, którzy są skłonni lokować kapitał w regionie, żeby wybrać raczej Węgry niż Polskę — mówi Marcin Kiepas.

Ekonomiści i dilerzy walutowi podkreślają, że nagła ucieczka inwestorów od złotego nie ma nic wspólnego z sytuacją w polskiej gospodarce, której perspektywy stale poprawiają się. Nasi importerzy i kredytobiorcy są przez rynki karani za nie swoje błędy.

— Ostatnie osłabienie udowadnia, że w przypadku złotego rynki ignorują wszelkie sygnały zdrowego rozsądku i traktują go jak inne waluty, przy których fundamenty nie mają znaczenia — mówi Ken Veksler, diler walutowy Saxo Banku.

Co będzie dalej? Przy obecnej niepewności na rynkach prognozy dla złotego nie rysują się różowo. Analitycy ostrzegają, że nasza waluta może słabnąć.

— Zależność mówiąca o tym, że kiedy słabnie euro, jeszcze mocniej słabnie złoty, stała się już oczywistością. Czy to jest sprawiedliwe? Nie. Czy tak będzie też w przyszłości? Niestety, tak — mówi Ken Veklser.

Według Marcina Kiepasa, dotychczasowe poziomy oporu zostały przełamane, dlatego złoty może tracić jeszcze przynajmniej kilka groszy.

— Cena dolara może w najbliższych dniach dojść do 3,20 zł. Dla euro granicą wydaje się 4,20 zł. Przy tym poziomie zwykle rząd z powodzeniem interweniował, wymieniając euro na złote. Rynki pamiętają o tamtych interwencjach i mogą się ich obawiać — mówi Marcin Kiepas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy