Producent okien i drzwi z Włoszczowy zdrowieje. Właściciel chce rozwijać eksport. I myśli o giełdzie. Za dwa lub trzy lata.
Stolbud Włoszczowa, zakład stolarki budowlanej, któremu kilka lat temu groziła upadłość, pewniej staje na nogach. Dzięki Bogusławowi Wypychewiczowi, głównemu akcjonariuszowi Zakładu Produkcji Urządzeń Elektrycznych (ZPUE).
— Zamierzam uzdrowić Stolbud i przywrócić go do dawnej świetności. Sprawić, by był konkurencyjny na rynku — mówi Bogusław Wypychewicz.
W 2006 r. zaczął kupować akcje producenta stolarki za pieniądze ze sprzedaży udziałów ZPUE.
— W Stolbudzie mam 73-75 proc. i cały czas kupuję. Sprzedałem około 45 tys. akcji ZPUE za blisko 19 mln zł. Więcej sprzedawać nie zamierzam — zapowiada prezes ZPUE.
Myśli o poszerzeniu profilu Stolbudu o podłogi i wykładziny ścienne. Obecnie firma specjalizuje się w produkcji okien i drzwi. I szacuje swój udział w krajowym rynku okien drewnianych na 20-30 proc., a drzwi — na 10 proc. Bogusław Wypychewicz chce postawić na eksport, który daje obecnie zaledwie 4-5 proc. przychodów.
— Zaczynamy badać rynki krajów zachodnich, zwłaszcza Niemcy, Holandię. Patrzymy też na Czechy, myślimy o rynku angielskim, skandynawskim i francuskim, gdzie już sprzedajemy wyroby — wylicza właściciel firmy.
Ma dla Stolbudu plany giełdowe.
— Myślę o GPW, ale dopiero za dwa, trzy lata. Będzie emisja na kolejne cele inwestycyjne — mówi Bogusław Wypychewicz.
Wcześniej chce spółkę wzmocnić. Liczy, że ten rok zamknie ona sprzedażą 80-90 mln zł, a przyszły 130-150 mln zł. Po siedmiu miesiącach Stolbud miał 34,71 mln zł przychodów i 3,9 mln zł straty netto.
— Ten rok zamkniemy jeśli nie zyskiem, to tylko minimalną stratą — zapewnia prezes ZPUE.