Mimo pojawienia się na wczorajszej sesji zleceń kupna opiewających nawet na 2,7 mln akcji Elektrimu Kable, ich kurs nadal pozostał na nie zmienionym poziomie. Od dnia, w którym Krakowska Fabryka Kabli ogłosiła pierwsze wezwanie na sprzedaż 75 proc. akcji EK po cenie 5,26 zł, wycena papierów warszawskiego przedsiębiorstwa pozostaje stabilna. W połowie grudnia kurs podskoczył do wartości przekraczającej 5 zł i poza jedną sesją poziomu tego już nie opuścił. Wczoraj, podobnie zresztą jak i kilka sesji wcześniej, jedynie obowiązującym kursem zawieranych transakcji była cena 5,20 zł za walor.
Podstawowym powodem nieczęsto spotykanej na warszawskim parkiecie jednomyślności graczy jest jasna polityka realizowana przez inwestora strategicznego EK. Grupa kapitałowa Tele-Foniki, w skład której wchodzi również KFK, zaraz po zakończeniu pierwszego wezwania poinformowała o zamiarze ogłoszenia kolejnego. Tym razem jednak zobowiązano się do nabycia wszystkich akcji zgłoszonych do sprzedaży. Czynnikiem, który niewątpliwie dał bodziec do odpowiedzi na wezwanie, była zaproponowana cena, która odbiegała od powszechnie oczekiwanej. W efekcie analitycy zalecali odpowiadać na propozycje KFK, co zaowocowało przy pierwszym wezwaniu nadpodażą.
Sytuacja, która wykształciła się w ostatnich tygodniach wokół EK, nie zachęca zresztą graczy do gwałtownych ruchów. Elektrim sprzedał swój pakiet, co uniezależnia warszawską kablownię od nieprzewidywalnych działań tego akcjonariusza. Tele-Fonika zapowiedziała utrzymanie przejmowanego przedsiębiorstwa na GPW przez najbliższych kilka lat oraz skonsolidowanie grupy, co też jest czynnikiem stabilizującym notowania. Wreszcie EK zakończył proces restrukturyzacji, którego efekty widać w raportach finansowych od co najmniej pół roku.