Wysokie ceny surowca dobijają mięsne spółki

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2001-09-20 00:00

Wysokie ceny surowca dobijają mięsne spółki

Gwałtowny wzrost cen żywca wieprzowego może mieć poważne konsekwencje dla zakładów mięsnych. Fachowcy z branży obawiają się, że kłopoty z pozyskaniem tańszego surowca mogą nawet doprowadzić do eliminacji najsłabszych zakładów.

Zdaniem Przemysława Chabowskiego, prezesa Morlin, ceny skupu są absurdalnie wysokie, co w dłuższym okresie czasu może skutkować eliminacją z rynku słabszych zakładów. Trudno spodziewać się, by tak dotkliwe konsekwencje spotkały firmy notowane na warszawskiej giełdzie. Należą one bowiem do ścisłej czołówki tego sektora. Jednak wszystkie zakłady poniosą koszty gwałtownego wzrostu cen żywca wieprzowego. Tylko w ciągu kilku dni cena kilograma tego surowca skoczyła z 4,50 do blisko 5,20 zł. Tymczasem Agencja Rynku Rolnego, która została powołana do działań interwencyjnych, postanowiła wstrzymać sprzedaż półtusz. To tylko dodatkowo komplikuje zaistniałą sytuację. Tymczasem, jak oceniają eksperci, cena żywca na poziomie 4-4,50 zł/kg gwarantuje opłacalność nie tylko przetwórcom, ale także hodowcom trzody chlewnej.

Ponad 15-proc. wzrost kosztów produkcji nie pozostanie bez wpływu na wyniki przedsiębiorstw mięsnych. Już teraz szefowie tych zakładów nie mają wątpliwości, że wrzesień będzie dużo gorszym miesiącem po względem rentowności niż poprzednie.

— Myślę, że sytuacja radykalnie może się zmienić w I kwartale 2002 roku. W tym okresie może znacznie zwiększyć się podaż żywca wieprzowego, co uczyni znacznie bardziej opłacalnym zakup surowca dla zakładów mięsnych. Oczekiwania wzrostu podaży surowca wieprzowego należy wiązać z udanymi zbiorami zbóż paszowych, co powinno skłonić hodowców do zwiększenia pogłowia trzody chlewnej — ocenia Marek Sadkowski, wiceprezes Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.

Po żmudnym okresie restrukturyzacji, jaki rozpoczęto po wybuchu kryzysu rosyjskiego (1998 rok), wydawało się, że poprawa kondycji finansowej przedsiębiorstw mięsnych przyjdzie już w tym roku. Jednak wyniki za I półrocze i ostatnie wydarzenia nie gwarantują, by tak się stało. Cztery z pięciu notowanych na GPW zakładów przetwarzających mięso czerwone nie zdołało w pierwszych sześciu miesiącach tego roku wypracować zysku na działalności operacyjnej. Najwyższą stratę operacyjną zanotował Sokołów — 11,2 mln zł. Straty Animexu i Pozmeatu wyraźnie przekroczyły 4,5 mln zł, a Morlin oscylowały wokół 0,3 mln zł.

W ocenie analityków, najbliższy trwalszej poprawy kondycji finansowej jest Sokołów. Spółka od momentu pojawienia się w jej akcjonariacie Federacji Farmerów Szwedzkich przyspiesza proces restrukturyzacji. Analitycy pozytywnie postrzegają wejście do spółki EBOiR i zainwestowanie w nią blisko 50 mln zł. Efekty fuzji Sokołowa, Farm Foodu, Jarosławia i Mięstaru oraz wdrażanego w tych zakładach programu naprawczego powinny przełożyć się na wyniki już w przyszłym roku.

Także Animex oraz Morliny, dwaj najgroźniejsi konkurenci Sokołowa, muszą pracować nad poprawą wyników. Animex zabrał się do ostrego oddłużania własnych zakładów. W tym celu zaciągnięto kredyt wysokości 100 mln USD. Z kolei Morliny, które jeszcze do niedawna uchodziły za firmę całkowicie odporną na rynkową dekoniunkturę, muszą szukać nowych rozwiązań zapewniających odzyskanie rentowności. Już pod koniec września NWZA spółki ma podjąć uchwałę w sprawie podstawowych założeń programu restrukturyzacji grupy.