Wyspiarze walczą z i o euro

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-05-17 00:00

W związku z przyszłorocznym euroreferendum w Wielkiej Brytanii kampanię zaczęli przeciwnicy nowej waluty. Ostrzegają przed drastycznym cięciem wydatków publicznych.

Choć nie zapadła ostateczna decyzja w sprawie daty referendum w kwestii przyjęcia euro (najwcześniejszą datą jest 1 maja 2003 r., a ostatecznym terminem jesień), to zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy nowej waluty nie tracą czasu. Pierwszy głos w debacie zajął premier Tony Blair, który — podejrzewany o dystans —tym razem poparł nową walutę.

— Odrzucenie euro tylko z politycznych względów byłoby zdradą interesów narodowych. Brytyjczycy byliby bardziej przekonani do nowej waluty, gdyby ekonomiczne korzyści z przystąpienia były bardziej oczywiste — podkreśla Tony Blair.

Ma on ambicje przekonać Wyspiarzy do euro, którego obawiają się głównie związki zawodowe.

Największa brytyjska organizacja związkowa UNISON, w ostrej kampanii podkreśla, że objęcie Wyspy paktem stabilności, który nakłada na państwa strefy euro obowiązek radykalnego ograniczania deficytu budżetowego, ograniczy wydatki publiczne o 10 mld GBP (58,3 mld zł) w skali roku. Jeszcze gorsze prognozy przedstawia prestiżowy Instytut Badań Ekonomiczno-Społecznych, według którego cięcia wyniosą 22 mld GBP (128,26 mld zł). Przedstawiciele UNISON podkreślają, że nie są przeciwnikami Europy, lecz jedynie wspólnej waluty.