Wystrój się na harakiri

Chcesz zarobić, szykuj się na wojnę — w masce samuraja, 500-letniej zbroi i wywijając mieczem wikinga za kilka tysięcy funtów

Styl militarny to nie tylko moro i niewypastowane trapery, bo współczesne modowe popłuczyny mają się nijak do pierwowzorów z garderoby samuraja czy rycerza sprzed pięciu wieków.

BŁĘDNY RYCERZ:
Wyświetl galerię [1/2]

BŁĘDNY RYCERZ:

Kompletna niemiecka zbroja z około 1520 r. jest tak rzadka, że mogłaby być pomylona z repliką, tymczasem jej wartość na aukcji może sięgnąć 60 tys. GBP (282 tys. zł). [FOT. BONHAMS]

Z tego i paru innych względów akcesoria dawnych wojowników zagościły już na stałe w kalendarzach aukcji, z cenami od kilku tysięcy złotych za bambusowe strzały po równowartość mercedesa klasy E za okazalszy rynsztunek z kolekcji Radziwiłłów. Gdyby elementy do walki same miały się jednak bić o rynkową stawkę, byłby to pojedynek na dramatyzm — najpierw pistolety do honorowego rozwiązania konfliktu, potem stroje dumnych do bólu japońskich wojowników i najcenniejsza zbroja z pałacu w Nieświeżu, w którym w całości nie ocalał nawet większy kawałek parkietu.

Na śmierć i życie

Zaczynając z hukiem, warto zwrócić uwagę na broń palną, która w tym zbrojeniowym tyglu zajmuje spory kawałek, mimo że jej posiadanie obwarowane jest przepisami. W katalogu zaplanowanej na 29 listopada aukcji w londyńskim Bonhams znajdziemy mnóstwo dawnego typu pistoletów, których wartość warunkują zarówno wiek, jak i stan zachowania, dekoracyjność detalu czy pochodzenie. Ostatni z czynników najżywiej odznacza się w opisie pistoletu skałkowego z trzeciej ćwierci XVIII wieku, który ma szacowaną cenę 6-8 tys. GBP (28-38 tys. zł), bo wygrażał nim trzeci książę Grafton, Augustus, czyli zapomniany już premier Wielkiej Brytanii.

Podobnie wiekowe, tyle że dwie flinty mają natomiastspodziewaną wartość do 70 tys. zł, bo tworzą rzadki na rynku zestaw Johna Mantona do honorowych pojedynków — leżąc w przegródkach wyścielonej skrzyneczki i przypominając, że zwykle tylko jeden z nich zostawał w ręce, bo drugi upadał kawałek dalej na ziemię. Gdyby inwestor zamiast radykalnych rozwiązań wolał jednak negocjacje, może też zainwestować w broń dla ozdoby, jak algierski pistolet przeznaczony na prezenty dla dyplomatów — za połowę wartości poprzedniego zestawu, ustrojony jak balowa torebka — koralikami koralu.

Niezależnie od stopnia elegancji, na broń palną potrzeba jeszcze policyjnego pozwolenia, przy czym w myśl ustawy z 5 stycznia 2011 r., za przyczynę do jego wydania uważa się m.in. udokumentowane członkostwo w stowarzyszeniu o charakterze kolekcjonerskim. W związku z tym, że zapis sugeruje procedurę, która trochę potrwa, warto się jeszcze porozglądać, bo flinta piękna jak rafa koralowa to w końcu akcesorium, a nie cała garderoba kostiumów z epoki.

Wiking wyklęty

Zbroić można się, dosłownie, zaczynając od zbroi, przy czym taka o potencjale wzrostu wartości musi być rzeczywiście rzadka, bez poważnych uszkodzeń i stosunkowo kompletna. Dobrym przykładem takiego obiektu z londyńskiego katalogu jest wyceniana na 40-60 tys. GBP (188-282 tys. zł) srebrzysta rycerska zbroja niemiecka z czasów Maksymiliana I, a więc raczej sprzed 1520 r. Co istotne dla ceny, opisana w katalogu proweniencja zaczyna się zapisem, że zbroja stanowiła prawdopodobnieczęść kolekcji Radziwiłłów z zamku w Nieświeżu.

Zachowały się przecież relacje sprzed rozgrabienia majątku, które wychwalały tysiące kompletów zbroi, mających lśnić obok setek portretów, odbijając niepokojąco światło świec. Inne pozycje katalogu, szczególnie opisane po japońsku, nie przechowują już może takiej dozy lokalnej nostalgii, ale dają coś w zamian — stroje godne samuraja da się kompletować, obierając i kryterium wieku, i ogólnej straszliwości.

Za kilkanaście tysięcy złotych można mieć wysoce kunsztowną osłonę na korpus, za drugie tyle jeszcze dodatkową maskę somen na całą twarz, a za kilka tysięcy złotych maskę mempo, a więc od nosa do brody. Żeby po wojowniku od razu było widać, że nie jest potulny jak owieczka, maski miewały teatralne, groźne grymasy, miedziane zęby i bardzo głębokie zmarszczki. Wykonane z lakierowanego żelaza, połyskują często na czarno, podbijając kontrast dla białych doczepionych wąsów z włosia konia czy borsuka. Pełny hełm kabuto — a więc składający się z czaszy i przedłużenia, czyli nakarczka — może mieć natomiast wartość powyżej 30 tys. zł, przy czym na cenę składają się i wiek, i wykonanie.

Podszyty barwioną na granatowo skórą sarny i różnokolorowym jedwabiem hełm datowany jest na początek okresu edo, a ten zaczął się w 1603 r. Gdyby zmienić proporcje i poświęcić efektowność, stawiając głównie na wiek, w podobnej cenie znajdzie się miecz skandynawskiego rozbójnika z przełomu IX i X wieku. Zwężające się ostrze ma 76 cm i jest w takim stanie, w jakim je odkopano — bez historii o pojedynkach rodem z „Oniegina”, bo to miecz wikinga, do siania dzikiego popłochu i łupienia cudzych okrętów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wystrój się na harakiri