Justyna Pawlak
WARSZAWA (Reuters) - Typowany na przyszłego ministra finansów Marek Belka powiedział w piątek, że będzie bronił niezależności banku centralnego, ale dodał też że wymaga to współpracy ze strony banku oraz obniżki stóp procentowych.
"Będę bronił niezależności banku centralnego" - powiedział w piątkowym wywiadzie dla Reutera Belka, który obecnie jest doradcą ekonomicznym prezydenta, a w 1997 był ministrem finansów.
"Jednak niezależność nie oznacza braku współpracy. Niezależny nie oznacza jednak braku odpowiedzialności" - dodał.
Belka zastrzegł, że obejmie tekę ministra tylko wówczas jeżeli będzie miał decydujący głos w kwestii całej polityki gospodarczej rządu. Jednak opowiedzenie się za niezależnośćią banku centralnego może narazić go na krytykę ze strony mniej liberalnych członków SLD.
Wcześniej SLD chciała zmniejszyć liczbę członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP) lub ograniczyć jej niezależność przez scedownie na rząd ustalania celu inflacyjnego. Obie propozycje, zdaniem analityków wpłynęłyby na zamniejszenie autonomii banku centralnego.
"Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że jestem przeciwny 'majstrowaniu' przy RPP" - mówi Belka.
WARUNEK
Belka, który ostatnio napisał, że objąłby tekę ministra finansów jeżeli stopy procentowe zostałyby zredukowane o 4-5 punktów procentowych uważa, że jeżeli przyszłoroczny projekt budżetu zostanie dobrze przyjęty przez RPP, to do końca roku oprocentowanie kredytów powinno zostac zmniejszone o 100-200 punktów bazowych.
"Nie ma powodu by nie oczekiwać by stopy nie zostaną obcięte o dalsze 100-200 punktów bazowych w pierwszym półroczu przyszłego roku. Te 400 punktów to była skala błędu" - uważa Belka.
Jego zdaniem z powodu "antyinflacyjnego fundamentalizmu" RPP należy spodziewać się, że stopy bedą obcinane stopniowo, a nie za jednym zamachem.
"Chociaż znaczna obniżka stóp przyczyniałaby się do deprecjacji złotego, który moim zdaniem jest przewartościowany o kilka procent, może o około 10 procent i pomogłaby zrównoważyć gospodarkę" - uważa Belka.
Dodał jednak, że jeżeli inflacja wzrośnie w pierwszych miesiącach przyszłego roku, to RPP będzie mogłaby nawet podwyższyć stopy. Belka szacuje, że inflacja na koniec grudnia 2001 roku spadnie do poziomu poniżej pięć procent podczas gdy cel RPP to 6-8 procent.
WSPÓŁPRACA
Belka, który w ciągu ostatnich tygodni polemizował z prezesem Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszkiem Balcerowiczem na temat wpływu restrykcyjnej polityki monetarnej na gospodarkę, zapowiedział że pogodzi się z szefem NBP.
Rynek obawiał się, że otwarta krytyka polityki RPP przez Belkę może doprowadzić do otwartej wojny między nim a Balcerowiczem i zaowocować kompletnym brakiem współpracy.
"Myślę, że nie będą miał żadnego problemu z ułożeniem sobie dobrych roboczych stosunków z Leszkiem Balcerowiczem" - powiedział Belka, jednak dodał, że członkowie 10-osobowej RPP charakteryzują się "dużym ego".
Restrykcyjne nastawienine RPP w polityce monetarnej spowodowało, że realne koszty kredytów kształują się na poziomie 10 procent, co powstrzymuje wzrost gopspodarczy.
"RPP myśli, że może krytykować każde posunięcie w polityce fiskalnej, ale kwestia stóp nie powinna być dyskutowana publicznie. Spodziewam się, że Rada przejrzy moje propozycje fiskalne, nie komentując szczegółów. Jeżeli spodoba się jej budżet, powinna mi pomóc" - dodał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))