Rząd ma jednak ograniczone pole manewru
Z dużej chmury mały deszcz. VAT nie pójdzie w górę — nawet gdyby przypadkiem tego chciał rząd.
To był wyjątkowo gorący poranek dla wszystkich podatników. Temperaturę i ciśnienie podniósł dziennik "Polska The Times". Poinformował, powołując się na informacje Mikołaja Herbsta z zespołu doradców premiera, że rząd zamierza podnieść podstawową stawkę VAT z 22 do 23 proc. oraz zwiększyć 7-procentowe stawki na usługi hotelarskie i transportowe do 22 proc. Zdaniem "Polski", takie zmiany przyniosłyby budżetowi nawet 15 mld zł — nie do pogardzenia w sytuacji spadających wpływów budżetowych.
Boni nie potwierdza
Potem Michał Boni, minister w Kancelarii Premiera, nie zaprzeczył doniesieniom gazety.
— Bardzo trudno dziś odpowiedzieć na pytanie, czy podwyżka podatku VAT oraz składki rentowej byłyby potrzebne, ale z pewnego punktu widzenia wszystkie powinny leżeć na stole i powinny być analizowane. Jednak nie ma żadnej decyzji — mówił Michał Boni.
Potem podatkowe napięcie zaczęło spadać. A to dzięki Mikołajowi Herbstowi, który zaprzeczył informacjom dziennika "Polska".
— To zwykła nieprawda. Nie podawałem takich informacji. Zespół strategicznych doradców premiera w ogóle nie zajmuje się kwestiami podatków. Nie ma planów podwyżki stawek VAT — kategorycznie zaprzeczał Mikołaj Herbst.
W podobnym tonie wypowiedział się Paweł Graś, rzecznik rządu.
— To bzdura — stwierdził.
Także Ministerstwo Finansów (MF) błyskawicznie odcięło się od tych rewelacji.
— Nie prowadzimy prac nad podwyżką stawek VAT —powiedział Maciej Grabowski, wiceminister finansów.
Dodał, że w drugiej połowie czerwca MF podejmie decyzje co do ewentualnych zmian podatkowych w związku z nowelizacją budżetu.
PSL mówi nie
Zakładając nawet, że wczoraj doradcy premiera pogubili się w tej sprawie i przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (PE) zaczęli na gwałt zaprzeczać, to i tak ewentualny projekt podniesienia stawek VAT nie ma żadnych szans na uchwalenie w parlamencie. Nawet koalicyjny PSL zapewnia, że jest przeciw.
— To pomysł absolutnie nie na miejscu. Zdecydowanie jesteśmy przeciwko. Rząd powinien szybko te informacje zdementować. Inaczej PO sobie strzela w stopę, i to w dodatku przed wyborami do PE — mówi Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL.
PiS i SLD zajmują podobne stanowisko.
— Jesteśmy przeciwni podwyżkom podatków. Nie poparlibyśmy takiego projektu —mówi Maks Kraczkowski, poseł PiS.
— Jedyne, co możemy poprzeć, to zwiększenie stawki PIT do 40 proc. dla najbogatszych oraz powrót do wyższej składki rentowej. Jesteśmy za wyższym VAT, ale tylko na towary luksusowe — mówi Marek Wikiński, poseł SLD, wiceszef sejmowej Komisji Przyjazne Państwo.
Trzeba jednak pamiętać, że za pasem mamy wybory do PE. A po nich politycy mogą zapomnieć o obietnicach niepodnoszenia podatków.
Jarosław
Królak