Sygnity w ostatnich kwartałach borykało się ze spadkiem przychodów. Pojawiają się sygnały wskazujące, że niekorzystny trend może się zakończyć.
- Tegoroczne wakacje stały dla nas pod znakiem wytężonej pracy, która zaowocowała 12-procentowym wzrostem r/r kontraktacji nowych zamówień na produkty i usługi własne narastająco za trzy kwartały roku finansowego. Przełożyło się to na wzrost backlogu (portfela zamówień - red.) spółki oraz zabezpieczenie strumienia przychodów w nadchodzących okresach – mówi Mariusz Jurak, wiceprezes Sygnity.

Portfel zamówień na czwarty kwartał roku obrotowego 2020/21, który dla Sygnity kończy się z końcem września, już obecnie jest o 7 proc. wyższy w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.
W ciągu dziewięciu miesięcy roku obrotowego 2020/21, czyli od października 2020 r. do końca czerwca 2021 r., przychody Sygnity spadły do 152,8 mln zł ze 178,5 ml zł rok wcześniej. 48,7 mln zł zysku na sprzedaży pozwoliło na uzyskanie rentowności na poziomie 31,9 proc. Dla porównania: przed rokiem w tym samym okresie było to 30,8 proc.
Wynik na poziomie operacyjnym oraz netto został w pierwszym półroczu podniesiony w związku z rozwiązaniem rezerw na roszczenia i potencjalne odsetki w zażegnanym ugodą sporze z byłym podwykonawcą Sygnity – firmą Fast Enterprise. W konsekwencji zysk operacyjny po trzech kwartałach 2020/21 wyniósł 39,6 mln zł, EBITDA zaś 48,6 mln zł, a zysk netto 37,6 mln zł. Po znormalizowaniu wynik operacyjny ukształtowałby się na poziomie 25,3 mln, zysk netto zaś na poziomie 18,8 mln zł.