Ekonomiści ankietowani przez Reutersa prognozowali, że wzrost wyniesie 1,8 proc. w ujęciu kwartalnym. Spadek tempa rocznego jest wyraźny, bo w drugim kwartale wynosiło 8,1 proc., podkreśla agencja.
Powodem hamowanie tempa wzrostu jest osłabienie zewnętrznego popytu i kryzys spowodowany przez brak chipów wykorzystywanych przez producentów aut. Branża motoryzacyjna jest głównym motorem czeskiej gospodarki.

Jakub Seidler, główny ekonomista Stowarzyszenia Czeskich Banków powiedział Reutersowi, że perspektywy pozostałej części roku nie są optymistyczne.
– Problemy z łańcuchami dostaw nie znikną, a dodatkowo jest kryzys energetyczny, który uderzył w wiele firm i gospodarstw domowych. Jeśli dodamy do tego pogorszenie sytuacji pandemicznej stanie się jasne, że wzrost w ostatnim kwartale nie będzie zbyt dobry – zauważył Seidler.
Jego zdaniem, osiągnięcie przez Czechy 2,5 proc. wzrostu w tym roku byłoby sukcesem. Reuters przypomina, że bank centralny prognozuje 3,5 proc. wzrostu.