Wzrosty złotego już tracą impet

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-05-27 00:00

Ekonomiści uważają, że złoty nie będzie rósł tak szybko, jak ostatnio. Granica 3 zł za euro może paść, ale za kilka lat.

City uważa, że nasz pieniądz osiągnął wartość godziwą

Ekonomiści uważają, że złoty nie będzie rósł tak szybko, jak ostatnio. Granica 3 zł za euro może paść, ale za kilka lat.

Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty Banku Handlowego, kurs złotego osiągnął wartość godziwą i nie należy spodziewać się w najbliższych miesiącach znacznej aprecjacji naszej waluty. Proces ten bowiem ostatnio znacznie przyspieszył. Biorąc pod uwagę średniomiesięczne kursy, tylko w okresie luty-kwiecień złoty zyskał do euro blisko 4 proc., podczas gdy w całym zeszłym roku było to 7 proc. Teraz marsz naszej waluty w górę ma, przynajmniej chwilowo, wyhamować.

— Z naszych obliczeń wynika, że wartość godziwa to 3,41 zł za euro, z zachowaniem 5-procentowego marginesu wyliczeń w górę i w dół. Obecny kurs mieści się w tym przedziale. W czerwcu i lipcu można spodziewać się chwilowego, nieznacznego osłabienia naszej waluty ze względu na wypłaty dywidend — mówi Piotr Kalisz.

Chwilowa przerwa

Piotr Kalisz, autor specjalnego raportu banku na temat złotego, zaznacza jednak, że to nie koniec trendu wzrostowego.

— Patrząc na fundamen- ty polskiej gospodarki i tempo jej wzrostu na tle państw strefy euro, nieunikniony jest postępujący proces stopniowego wzrostu kursu złotego. W pierwszej połowie przyszłego roku spodzie- wam się, że euro będzie kosztowało 3,25-3,3 zł. Nato- miast w dłuższym okresie, gdy wprowadzimy u nas euro (lata 2014-16), kurs EUR/PLN może spaść nawet poniżej 3 — prognozuje Piotr Kalisz.

Dodaje, że umocnienie polskiej waluty względem euro w ciągu kilku lat o 10 czy nawet kilkanaście procent jest realne.

— Ryzyko w przypadku naszej prognozy istnieje. Ale chodzi tu raczej o niedoszacowanie wzrostu wartości złotego niż o przeszacowanie — mówi ekonomista Banku Handlowego.

Łagodniejsze wzrosty

Ekonomiści i analitycy z innych instytucji nie chcą oficjalnie komentować wartości godziwej złotego względem euro, jaką wyliczyli eksperci z Banku Handlowego. Zgadzają się co do zachowania trendu wzrostowego wartości polskiej waluty. Niektórzy wątpią jednak w to, że wzrost kursu złotego będzie tak duży, jak zakładają specjaliści banku z grupy Citi.

— Prognozujemy długoterminowe umocnienie się złotego, ale nie sądzę, by została przekroczona bariera 3 zł za euro. Dynamika wzrostu kursu naszej waluty mocno maleje. Realne wydaje się osiągnięcie na koniec tego roku kursu 3,35 zł za euro. To oznacza wzrost wartości złotego jeszcze około 1,5 proc. — mówi Mikołaj Kusiakowski, analityk TMS Brokers DM.

Podobnego zdania jest Maja Goettig, ekonomistka Banku BPH.

— Do końca roku spodziewamy się spadku kursu EUR/PLN do 3,3. Nie widać przy tym zagrożeń dla wzrostowego trendu złotego — mówi.

Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium nie wyklucza jednak krótkookresowych osłabień polskiej waluty do 3,5-3,6 zł za euro.

— Wyliczenia Banku Handlowego w dużym stopniu opierają się na założeniu, że napływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich i portfelowych do Polski utrzyma się lub nawet przyspieszy. To nie jest jednak pewne — argumentuje.

Dodaje, że złoty ma jeszcze niewielkie możliwości wzrostu.

— Obstawiam łagodny trend wzrostowy. Nie później niż za rok spodziewam się dłuższej stabilizacji przy 3,3 zł za euro — mówi Grzegorz Maliszewski.

Lżej eksporterom

— Polskie spółki potrafią przystosować się do systematycznego wzrostu złotego. Świadczą o tym badania NBP. Wynika z nich, że minimalny hipotetyczny kurs złotego, przy którym uzyskaliby próg rentowności, nieznacznie, ale systematycznie spada, podobnie jak kurs realny — zauważa Piotr Kalisz.

Coraz łagodniejszy trend wzrostowy złotego powinien cieszyć zatem eksporterów.

— Nie można wykluczyć spekulacyjnych, krótkookresowych wybić kursu złotego, na przykład przed posiedzeniami RPP — twierdzi Maja Goettig.

Jej zdaniem, na razie można liczyć tylko na jedną podwyżkę stóp procentowych —o 25 pkt bazowych w czerwcu.

Kursy hamują inflację

Inwestorzy zawsze chcą zarabiać, więc kupują złotego. Jeśli w strefie euro główna stopa procentowa wynosi 4 proc., a w Polsce 5,75 proc. z dużym prawdopodobieństwem wzrostu do 6 proc., to nie ma co się dziwić, że nasza waluta rośnie. Tym bardziej że euro i złoty traktowane są jako równie wiarygodne waluty. Jesteśmy przecież w UE, a za kilka lat wejdziemy do strefy euro.

Mimo to w wakacje spodziewam się osłabienia złotego. Właśnie latem bardzo często traci on na wartości i trudno to czymkolwiek wytłumaczyć. Odetchną nieco eksporterzy, których 74 proc. (wg danych NBP) nie żali się jeszcze na zbyt mocną polską walutę. Nie znaczy to, że odsetek niezadowolonych nie wzrośnie w dłuższym okresie. Patrząc szerzej, niepokojącą tendencją jest utrata przez Polskę miana kraju niskokosztowego. Skoro przestaje opłacać się budować u nas fabryki i zatrudniać naszą siłę roboczą, należy się spodziewać wyhamowania zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Dobrą stroną umacniania się złotego jest to, że nie mamy kłopotów z inflacją wynikającą z rosnących cen ropy.

Piotr Kuczyński

główny analityk Xeliona

Dolar spadnie poniżej 2 zł

Marcin Kiepas

analityk X-Trade Brokers DM

Jednym z głównych czynników kształtujących kurs złotego jest stosunek wartości euro do dolara. Bezwzględnie należy go śledzić, bo jest równie ważny jak czynniki fundamentalne. Jeśli rośnie kurs EUR/USD, to złoty umacnia się wobec koszyka walut. Nasza waluta uważana jest za odpowiednik euro, tylko nieco bardziej ryzykowny. Niby jest jeszcze w koszyku walut rynków wschodzących, ale już jedną nogą zagościł w koszyku walut stabilnych.

Sytuacja gospodarcza w Europie jest lepsza niż w USA. Oddala to w czasie obniżki stóp procentowych w strefie euro. Tym bardziej że istnieje presja inflacyjna. Jeśli ceny ropy nadal będą rekordowe, a żywność znacznie nie stanieje, to można nawet obstawiać podwyżki stóp w Eurolandzie. EBC znany jest przecież z jastrzębiego nastawienia. Euro będzie więc wciąż zyskiwało względem dolara. Pewne jest, że kurs USD/PLN spadnie poniżej 2. Może to nastąpić już w tym roku. Jeśli nie, to w przyszłym na pewno. Abstrahując od kondycji gospodarki USA, dolar przestaje być przecież jedyną walutą światową.

Adrian Boczkowski