Xelion: Będzie plan dla Grecji?

Łukasz Bugaj
opublikowano: 10-02-2010, 09:14

Wczoraj rynki odzyskały oddech po  wcześniejszych spadkach. Można powiedzieć – w końcu – gdyż wzrosty należały się parkietom jak psu buda. Wzrost apetytu na ryzyko tłumaczono spekulacjami, że  najpierw Bruksela, a potem Niemcy przygotowują pakiet pomocowy dla pogrążonej w  kryzysie finansowym Grecji.

Wszystko zaczęło się od informacji, że prezes ECB Jean-Claude Trichet skrócił swoją wizytę w Australii. Rozpoczęły się spekulacje, że postanowił przybyć na czwartkowy szczyt Unii Europejskiej by przedstawić plan pomocy finansowej Grecji. Potem jednak rzecznik Europejskiego Banku Centralnego powiedział, że Trichet już miesiąc temu zaplanował swoją obecności na specjalnym unijnym szczycie poświęconym kryzysowi gospodarczemu.

W trakcie amerykańskiej sesji dotarły jednak nowe rewelacje, że Niemcy rozważają pomoc dla Hellady, o czym poinformował na swej stronie internetowej dziennik "Financial Times Deutschland”. A działo się to w atmosferze przedstawienia nowego planu uzdrowienia finansów publicznych Grecji, który uzyskał pozytywne opinie ze strony Fitcha. Wyglądało to tak, jakby minister finansów Papandreou szybko posłuchał słów zastępcy szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu Michael Meister’a - "Jeśli Grecja otrzyma pomoc, to tylko pod surowymi warunkami i wtedy, gdy grecki rząd dokona zasadniczej reformy państwa".

W takiej atmosferze silnie przecenione euro poszybowało na północ o 1 proc., czym pociągnęło za sobą znacznie drożejące surowce. Ropa zdrożała o prawie 3 proc., a miedź niemal o 4 proc. Warszawski parkiet był słabszy, ale po części uzasadniają to godziny handlu na GPW, które „nie załapały się” na rewelacje o niemieckiej pomocy. Ujawnienie tej informacji widać natomiast na wykresie złotego, który pod koniec dnia znacznie się umocnił względem dolara i nieco słabej w stosunku do waluty wspólnotowej.

Znaczenia praktycznie nie miały opublikowane z rana wyniki BRE Banku, dla którego IV kwartał okazał się słabszy od rynkowych prognoz. Wielkiego zaskoczenia jednak nie było widać. Trochę pomagały tutaj informacje o niższym niż oczekiwano poziomie zawiązanych rezerw. To one tak straszyły inwestorów za oceanem, więc i u nas zwrócono na nie szczególną uwagę.

Danych makroekonomicznych praktycznie nie było. Pojawiła się jedynie publikacja o stanie zapasów hurtowników, który spadł o 0,8 proc., wobec oczekiwań wzrostu o 0,5 proc. Te informacje można różnie interpretować. Wzrost zapasów jest korzystny, gdyż hurtownicy robią zakupy w oczekiwaniu na popyt, natomiast spadek może być tłumaczony pojawieniem się faktycznego popytu. Rynek dane zignorował i kierował się doniesieniami z Europy. Ostatecznie S&P wzrósł o 1,3 proc.
 
Łukasz Bugaj
Analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj

Polecane