Xelion: Zbliżając się do końca tego jakże udanego roku…

Xelion
18-12-2009, 16:51

Inwestorzy amerykańscy już z  niecierpliwością czekają na koniec tego bardzo zyskownego roku. Rynek co prawda nadal wykazuje przemożne chęci do trwania w konsolidacji rozpoczętej dobry miesiąc temu, ale miejscami sił nie brakuje by pozwolić sobie na małą szarżę z  próbą wybicia na północ.

Te ataki byków szybko są kontrowane, ale świadczą o sile rynku, który nadal targany jest słabnącym dolarem. Wall Street powinno przejąć się nieco siłą swojej waluty, która z dnia na dzień zmniejsza konkurencyjność amerykańskiego eksportu, ale chęci utrzymania tegorocznych wysokich stóp zwrotu wydają się być siłą dominującą. Zresztą napływające dane makroekonomiczne napawają względnym optymizmem. Warto wspomnieć o lepszej od prognoz produkcji przemysłowej przy niezłych danych z rynku nieruchomości. Obrazu sytuacji nie zmieniła decyzja odnoście stóp procentowych. Oczywiście kosztu pieniądza nie zmieniono, ale cały świat bardzo uważnie wpatrywał się w treść komunikatu. Prawdę mówiąc był on identyczny z poprzednimi, a dodatkowo potwierdzone zostały wcześniej znane terminy zakończenia niektórych programów pomocowych. Rynek starał się odczytywać słowa FOMC nieco jastrzębio, ale było to naciągane panującymi obecnie nastrojami, które faworyzują dolara wobec problemów nękających peryferyjne kraje strefy euro. Rok kończymy więc w diametralnie innej atmosferze niż go zaczynaliśmy. Inwestorzy obecnie wyglądają podwyżek stóp procentowych w obliczu nabierającego tempa ożywienia gospodarczego, podczas gdy zaczynaliśmy go z myślą, iż praktycznie zerowe oprocentowanie i tak nie pomoże staczającej się w bezdenną przepaść gospodarce. Zmiana nastawienia diametralna, ale w takim świecie obecnie żyjemy, dlatego przyszły rok z pewnością również będziemy kończyli zupełnie gdzie indziej niż go zaczynamy … 

Polska
Biedny Mikołaj i oczekiwanie na serie wygasających kontraktów terminowych. Praktycznie to jedno zdanie mogłoby posłużyć jako podsumowanie ostatnich dni na warszawskim parkiecie. Sytuacja techniczna WIG20 podobnie jak S&P500 jest niezmienna od tygodni, a nawet miesięcy. Poruszamy się w kanale trendu bocznego 2200 - 2400 pkt. Każda próba wybicia lokalnych szczytów kończy się atakiem podaży i zejściem indeksów poniżej punktu oporu. Warto jednak z tego "wiejącego nudą" tygodnia zwrócić uwagę na osłabiającą się złotówkę, lecz gdy popatrzymy na parę EUR/USD, chyba mamy gotową odpowiedź co było przyczyną takiego korekcyjnego ruchu. Bardzo pozytywnie zaskoczyły dane o produkcji przemysłowej. Można je tłumaczyć niską bazą porównując rok do roku. Jednak wzrost na poziomie 9,8% mógł zadziałać na wyobraźnię inwestorów.  Jednak na w/w percepcję największy wpływ mają nastroje globalne. Bardzo dobre dane makro w żaden sposób nie odbiły się na czwartkowej sesji. Ciekawostką godną odnotowania są również sygnały dochodzące ze spółki KGHM. Według depesz agencyjnych zysk spółki w 2010 roku ma być niższy niż w bieżącym roku, co automatycznie odbiło się na jej wycenie. Warto wiedzieć, że dwa dni wcześniej Citigroup obniżył rekomendacje dla spółki z "trzymaj" do "sprzedaj". Ciekawe w kontekście prognoz zysku "POLSKIEJ MIEDZI" jest to, że około miesiąca temu zarząd spółki wypowiadał się bardzo pozytywnie na temat przyszłego roku, twierdząc że sprzedaż netto jak i zyski spółki powinny być lepsze. Pozostawmy to bez komentarza. Podsumowując - byle do nowego roku. Może efekt stycznia /bo raczej nie seria wygasających instrumentów pochodnych/ przyniesie rozstrzygnięcie  i wskaże kierunek w którym giełda wybije się z trwającej konsolidacji.

Europejskie Rynki Wschodzące
„Nic się nie stało” – tak można skwitować wyniki rynków w kończącym się tygodniu. Ubiegło tygodniowe dane dotyczące wzrostu PKB większości krajów regionu za III kwartał 2009 roku nie wpłynęły w żaden sposób na rynek. Jak należało oczekiwać, były one zgodne z prognozami i nieco lepsze od wyników z kwartału poprzedniego. Niechlubny wyjątek stanowił PKB Łotwy, który spadł w porównaniu z rokiem poprzednim o 19%, a jego wynik w II kwartale wynosił -18,7%.
Zbliżający się koniec roku 2009 skłania jednak do poczynienia próby podsumowania wydarzeń bieżącego okresu i spojrzenia szerzej na perspektywy i prognozy roku nadchodzącego. Nie ulega wątpliwości, że ten rok nie był dla Europy Wschodzącej łatwy. Pierwsza jego połowa upłynęła pod znakiem szybko pogarszających się danych gospodarczych, ciągłej niepewności co do stabilności całej gospodarki światowej, strachu inwestorów przed kontynuacją załamania rynku. Nieco więcej optymizmu widać było w drugiej połowie, kiedy to z miesiąca na miesiąc były podawane lepsze dane. Można było dyskutować co do zasadności docierających pozytywów, ale wyglądało na to, że powoli idzie ku lepszemu.
Niewątpliwie, do odważnych świat należy – inwestorzy mieli okazję zarobić, o ile podejmowali śmiałe decyzje. Indeksy giełd regionu urosły od początku roku nawet o 120%, ceny obligacji po ubiegłorocznym załamaniu poszybowały w górę, waluty wzmocniły się. Był to dobry rok do budowania portfeli, kupowania aktywów po niskich cenach.
Prognozy na przyszły rok dla gospodarek regionu są lepsze od wcześniej publikowanych. W dużej mierze wyniki zależą od globalnego otoczenia i uporządkowania własnego podwórka. Życzmy sobie, aby przyszły rok był bardziej przewidywalny i mniej nerwowy niż mijający.

Europa Zachodnia
Miniony tydzień na rynkach Starego Kontynentu był kolejnym, w którym inwestorzy nie mieli najmniejszej ochoty na realizację zysków. Główne zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym w większości wylądowały na lekkich plusach i jest coraz bardziej prawdopodobne, że ten rok pożegnają w okolicach swoich rocznych maksimów.
Trzeba uczciwie powiedzieć, że siła podaży znikąd nie doczekała się pomocy w realizacji swoich planów, gdyż na rynki nie nadeszły w minionych dniach żadne niepokojące informacje. Wstępne odczyty grudniowego PMI w strefie euro w sektorze produkcji i usług pozostały po „zielonej stronie mocy”, czyli powyżej poziomu 50 pkt oddzielającego gospodarczą prosperitę od recesji. Nieco ucichł też problem Grecji, pomimo obniżenia ratingu przez kolejną agencję (w tym tygodniu śladami Fitch’a podążyła agencja S&P), wygląda na to, że na chwilę obecną rynki nie dopuszczają do siebie myśli o ewentualnej niewypłacalności tejże gospodarki.
Oceniając przypadek Grecji należy się jednak zastanowić czy jest to problem czysto lokalny, czy ma jednak większy zasięg geograficzny. W tym miejscu w naturalny sposób nasuwają się takie kraje Eurolandu (oprócz wspominanej już jakiś czas temu Hiszpanii), jak Włochy, Irlandia, Portugalia czy też Belgia. Przewidywany włoski dług publiczny na koniec bieżącego roku ocenia się na ponad 110 proc. PKB, co nieoficjalnie daje niechlubne piąte miejsce wśród najbardziej zadłużonych gospodarek świata. Wydaje się jednak, że powyższymi kwestiami – w obliczu nadchodzących świąt – nikt sobie głowy zawracać nie zamierza, przynajmniej w najbliższym okresie.
Powoli zbliżamy się do końca roku, który wszystkie globalne rynki - z zachodnioeuropejskimi włącznie – kończą na zdecydowanych plusach. Paneuropejski indeks DJ Stoxx600 od marcowego dołka zyskał już ponad 50 proc., a wskaźnik cena / zysk od dłuższego czasu „buja w obłokach” na poziomie około 56, czyniąc akcje europejskich koncernów relatywnie drogimi. Po świąteczno – noworocznym okresie błogostanu, na początku nadchodzącego roku siła popytu może się zderzyć z nieodpartą chęcią realizacji zysków. Nie ulega jednakże wątpliwości, iż minione dwanaście miesięcy na wszystkich światowych rynkach zapracowało na miano dobrego roku, i takim go zapamiętajmy.
 
Japonia, Chiny, Indie
Azjatyckie akcje pod koniec tygodnia zanurkowały, zaraz po tym jak australijskie kontrakty CDS wzrosły najbardziej od trzech tygodni. Uzyskaliśmy bowiem informacje, iż pożyczkodawcy (głównie banki) do 2012 roku muszą podwyższyć kapitały własne. W piątek chiński  Shanghai Composite Indeks obniżył loty o 1,2 proc., kontynuując czwarty dzień spadków, najdłuższy okres korekty od 10 sierpnia wywołany obawami, że planowana duża ilość IPO na tym rynku spowoduje odpływ pieniędzy do nowych oferentów i przez to realizację zysków. Uwaga chińskich inwestorów była skierowana na największe banki oraz sektor spółek developerskich, które najgorzej pracowały przez ostatni kwartał. Czołówka firm z sektora w połowie minionego tygodnia zanotowała największy spadek wartości od dwóch tygodni. Główną przyczyną była zapowiedź chińskiego rządu, który realizując strategię pobudzania popytu konsumpcyjnego planuje przyjrzeć się „zbyt wysokim wzrostom cen" nieruchomości. Zapowiada podwyższenia wymaganego wkładu własnego przy zakupie nieruchomości i dalszych interwencji w perspektywie rosnącej "bańki" na nieruchomościach.
Ponieważ jest to ostatni komentarz w tym roku warto przedstawić ciekawe informacje z ostatnich dwunastu miesięcy, które determinują dalszy rozwój sytuacji ekonomicznej w tym regionie i na świecie. Średnia stopa oszczędności mierzona jako procent dochodów rozporządzanych gospodarstw domowych w krajach azjatyckich takich jak Indie, Chiny jest już wyższa od amerykańskich i wciąż rośnie. Indyjskie nadwyżki względem PKB przekroczyły 32% a Chińskie 28%. Bardzo interesująca informacja zwłaszcza obserwując imponujący wzrost gospodarczy w tym regionie w ostatnich latach. Miła odmiana, a może raczej lekcja gospodarności dla Amerykanów…
W porównaniu z innymi kontynentami Azja wypada dość umiarkowanie, mimo, że ustąpiła jedynie Ameryce Południowej. Indeks EPRA ASIA przez ostatnie dwanaście miesięcy był drugim pod względem wzrostów z wynikiem 34 proc. W samym regionie najbardziej wzrosła Indonezja – o 84 proc.
Podsumowując warto zaznaczyć, iż pojawiające się często z dnia na dzień nowe informacje, duża zmienność globalnych gospodarek oraz widmo wyższej inflacji gwarantują, że rok 2010 na pewno będzie należał do ciekawych. Koncentracja na rynkach finansowych oraz dogłębna analiza i rzetelna wiedza na temat ich funkcjonowania wydają się być obecnie jedyną rozsądną strategią w zarządzaniu własnym kapitałem i oszczędnościami.

Surowce
Kontrakty terminowe na ropę typu Crude zdrożały o 7%, a baryłka kosztuje obecnie 74 dolary. Tak dużej zmiany ceny na plus nie obserwowano od października br. Dziwić mogło zachowanie surowca na tle wydarzeń na rynku walutowym. Otóż teoretycznie, umocnienie dolara powinno obniżyć ceny ropy, a tak się nie stało. Mało tego, ceny nie tylko nie spadły, ale wręcz urosły. Całą odpowiedzialność za wzrosty cen spadła na pogodę. Obserwowany atak zimy w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej wpłynął na zwiększenie zapotrzebowania na surowce grzewcze, w tym ropę. Widać to było po danych z amerykańskiego Departamentu Energii, który podał, iż stan magazynów surowca zmniejszył się. Ubyło przede wszystkim ropy i olejów gotowych, natomiast samej benzyny przybyło, ale nie aż tyle jak oczekiwali analitycy. Były to informacje prowzrostowe dla cen. Na przyszły tydzień zaplanowane jest spotkanie krajów OPEC, który będzie debatował na temat limitów produkcyjnych na przyszły kwartał. Wiele wskazuje na to, że dużych zmian w tym zakresie nie będzie, a obecne poziomy wydobycia dla poszczególnych krajów zostaną utrzymane. Z technicznego punktu widzenia ropa po wyjściu dołem z kanału trendu spadkowego powróciła do niego i zatrzymała się na poziomie 74 dolarów za baryłkę. Są to lokalne szczyty z końca sierpnia i stanowią one opór do dalszych wzrostów.
Miedź kończy tydzień na poziomie zbliżonym do zamknięcia z poprzedniego tygodnia. Tona metalu na giełdzie w Londynie kosztuje 6834 dolary. Rynek wydaje się być silny, stabilny i nie zareagował dużymi spadkami na umocnienie dolara. Cenom pomagały dobre informacje z rynku nieruchomości USA (wzrost ilości pozwoleń na budowę i ilość rozpoczętych budów), a trzeba pamiętać, że jest to strategiczny segment dla tego surowca. Pozytywne dane przyszły również z Europy Zachodniej, a dokładniej z Niemiec, gdzie wzrósł wskaźnik zaufania przedsiębiorstw. Nasi zachodni sąsiedzi są trzecim największym (po Chinach i USA) odbiorcą miedzi na świecie. Duży niepokój może budzić stan zapasów surowca. Mianowicie zapasy na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) są największe od 15 kwietnia, a stan magazynów rośnie już 34 dzień z rzędu. To najdłuższa seria od stycznia 1999 roku. Prognoza na najbliższy okres jest utrudniona, ponieważ coraz lepsze dane makro powinny podnosić ceny. Z drugiej strony jednak rosnący w siłę dolar powinien oddziaływać parospadkowo na ceny. Czynnik, który będzie silniejszy będzie determinował zmiany na rynku.
Złoto staniało o 1%, natomiast uncja wyceniana jest na 1100 dolarów. Tak jak w przypadku pozostałych surowców, umocnienie dolara wpłynęło na obniżkę notowań złota. Ceny od szczytu z początku grudnia br. spadły już o 10% i wydaje się, że korekta jeszcze nie została zakończona. Analiza techniczna wskazuje, że wypełnienie się całego ruchu korekcyjnego powinno zniżyć ceny do 1080 dolarów za uncję. Wówczas ceny znajdą się na dolnym ograniczeniu linii trendu wzrostowego a obecnie trwająca korekta zrówna się swoim zasięgiem z poprzednią. Odbicie się cen od tego poziomu powinno spowodować powrót cen żółtego kruszcu na wzrostową ścieżkę.

Waluty
Dolar amerykański już trzeci tydzień z rzędu umacniał się w stosunku do euro. W piątek na godzinę 12:00 minimum z bieżącego tygodnia to wartość 1,4304 co w porównaniu ze szczytem (1,5144) z końca listopada daje spadek o 5,5%. Ostatni raz tak silnego dolara widzieliśmy na początku września. Natomiast jeśli spojrzymy na wykres to korektę o takim samym wymiarze mieliśmy w kwietniu bieżącego roku. Uważam, że z technicznego punktu widzenia właśnie ta równość korekt mogła w czwartek zatrzymać aprecjację dolara. Brakuje jeszcze tylko potwierdzenia w postaci formacji świecowej na wykresach dziennych. Najbliższe wsparcie to 1,4304, natomiast opór to okolice 1,46. To na co warto jeszcze zwrócić uwagę to fakt, że na to znaczące umocnienie dolara tylko niektóre giełdy i surowce zareagowały przeceną, a można było oczekiwać zdecydowanie większych ruchów. Polski złoty w ujęciu tygodniowym stracił do głównych walut. Poza tym kursy charakteryzowała duża zmienność, co potwierdza zaciętą walkę o kierunek. Jeśli spojrzymy na parę EUR/PLN to dopóki notowania nie wzniosą się powyżej poziomu 4,32 (szczyt listopadowy) przewaga będzie leżała w dalszym ciągu po stronie złotego.       

Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Łukasz Bugaj, Zofia Kamińska, Jacek Maleszewski, Paweł Pilzak, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Tatiana Świderska, Piotr Trzeciak, Kamila Urbańska-Pałac, Jan Żuralski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Xelion

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Xelion: Zbliżając się do końca tego jakże udanego roku…