XTB: Bernanke nie poprawił nastrojów

Przemysław Kwiecień
16-07-2008, 09:10

Wczorajsze wystąpienie szefa Fed w  Kongresie nie było optymistyczne. Bernanke podkreślił pogarszające się perspektywy dla wzrostu gospodarczego i rosnące zagrożenie inflacyjne, jednocześnie akcentując trudny wybór przed autorami polityki monetarnej.

Wydaje się jednak, iż Fed będzie bardziej restrykcyjny niż w ostatnich miesiącach. Bernanke podkreślał bowiem, iż Fed nie może dopuścić do trwałego wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Wystąpienie traktować można zatem jako kolejny mały krok w kierunku wyższych stóp w USA.

Słowa szefa Fedu były niejako potwierdzane przez publikowane wczoraj w USA dane. Ceny producenta wzrosły aż o 1,8% miesięcznie, zaś sprzedaż detaliczna zwiększyła się tylko o 0,1% m/m – rynek oczekiwał zaś odpowiednio 1,3% i 0,3% m/m. Spora dawka danych makro również dziś. O godzinie 14.30 w USA inflacja mierzona cenami konsumenta (oczekiwane 0,7% m/m i 0,2% m/m w przypadku wskaźnika bazowego), zaś 45 minut później dane o produkcji przemysłowej (oczekiwany wzrost o 0,2% m/m, po spadku tej skali w maju). Dane o cenach konsumenta podane będą również w strefie euro – roczny wskaźnik może wzrosnąć do 4%. 

Warto bliżej przyjrzeć się również danym z polskiej gospodarki, gdyż ujawniają one kilka ciekawych zjawisk. Jeśli chodzi o dane dotyczące inflacji, wzrost na poziomie 4,6% nie był zaskoczeniem, interesujące były natomiast zmiany cen kilku składników. Przykładowo, ceny łączności wzrosły o 0,4% m/m, co jest wynikiem drożejącego (o ponad 7%!) Internetu. Z drugiej strony, w kategorii grupującej wiele niewielkich agregatów, ceny obniżyły się aż o 0,9% m/m, ponieważ o ponad 5% spadły ceny... ubezpieczeń w zakresie środków transportu. Warto zwrócić uwagę, iż w obydwu przypadkach zmiany cen można wytłumaczyć stopniem konkurencyjności rynku. O ile na rynku ubezpieczeń pojawili się ostatnio agresywni cenowo gracze, na rynku telekomunikacyjnym zbyt często obserwujemy efekty lokalnych duopoli lub nawet monopoli. Ponadto, zauważalne są również efekty drugiej rundy, choć występują one w kategoriach o relatywnie niewielkiej wadze jak rekreacja i kultura czy hotele i restauracje. Czerwiec był kolejnym miesiącem kiedy odnotowana została wysoka dynamika funduszu płac w sektorze przedsiębiorstw i nawet po uwzględnieniu inflacji wyniosła ona aż 12,2% r/r. Mimo to, struktura wzrostu tego wskaźnika po raz kolejny zmienia się na niekorzyść – płace rosną szybciej od oczekiwań, zaś zatrudnienie wolniej. Niższa dynamika zatrudnienia mogłaby sugerować, iż w kolejnych miesiącach również płace będą rosnąć wolniej. Z drugiej strony relatywnie niewielka podaż pracowników może sprawiać, iż presja płacowa może utrzymać się na wysokim poziomie pomimo wyhamowania zatrudnienia. Wczoraj podane zostały również dane przedstawiające rachunek obrotów bieżących. Przede wszystkim zaskakuje bardzo niska (zwłaszcza w porównaniu z poprzednimi miesiącami) dynamika obrotów handlowych – eksport wzrósł o 12,2% r/r, import o 14% r/r. Nie jest to jeszcze powód do niepokoju – takim byłaby znacznie niższa dynamika eksportu niż importu.

Waluty – Rekord bez przekonania

W dniu wczorajszym odnotowany został nowy rekord na parze EURUSD – 1,6037. Wzrost do tego poziomu ie był spowodowany konkretną informacją – co więcej, miał miejsce po publikacji słabego niemieckiego indeksu ZEW. Na rynku widać było jednak chęć przetestowania kwietniowego rekordu (1,6018 z 22 kwietnia) i w końcu miało to miejsce, choć z niewielkim sukcesem. Za nowym rekordem nie nastąpiło wybicie, wręcz przeciwnie inwestorzy dość szybko zaczęli pozbywać się euro. Popołudniem otoczenie dla euro było już zdecydowanie niekorzystne – w wyniku pesymistycznego wystąpienia Bernanke mocno spadły ceny ropy co umożliwiło dolarowi odreagowanie i oznaczało zejście na parze EURUSD poniżej poziomu 1,59.

Warto zwrócić uwagę, iż inne waluty zyskiwały więcej. Jen zyskiwał w pierwszej części dnia niemal 2%, zaś para USDJPY obniżyła się nawet do 104,14. Półtora procent w pierwszych godzinach handlu w Europie zyskał też frank, a notowania pary USDCHF zatrzymały się w pobliżu psychologicznej granicy 1,00. Z drugiej strony pary te (zwłaszcza USDJPY), są ciągle daleko od tegorocznych minimów, co w takiej sytuacji daje im możliwość większych spadków.

W miarę spokojnie było na rynku złotego, zwłaszcza biorąc pod uwagę sporą liczbę krajowych i zagranicznych wydarzeń. Co ciekawe w pierwszej części złoty nieznacznie tracił – nowy rekord EURUSD nie przełożył się tutaj na nową falę popytu na polską walutę. W pierwszej części dnia para USDPLN odnotowała wzrost w okolice 2,04, zaś EURPLN powyżej 2,26. Złoty nie zareagował bezpośrednio na podane przez GUS dane o inflacji czy wynagrodzeniach, ani na podane przez NBP dane przedstawiające rachunek obrotów bieżących. Z drugiej strony, końcówka handlu może sugerować, iż inwestorzy uznali dane za zwiększające prawdopodobieństwo podwyżki stóp – pod koniec dnia notowania USDPLN zniżkowały do 2,0290, zaś EURPLN do 3,2485. 

Surowce – Człowiek, który trzęsie rynkami

O szefie Fed często mawia się, iż jest to „człowiek, który trzęsie rynkami”. Taką etykietą cieszył sie przez długi czas były już szef Fed – Alan Greenspan. Do niedawna miał on ciągle większy wpływ na rynek niż jego następca. Wydaje się jednak, iż rynek patrzy już głównie na obecnego sternika. Widać to było we wczorajszym wystąpieniu. Pesymizm szefa Fed odnośnie perspektyw wzrostu to niższe ceny akcji oraz potencjalnie mniejsze zapotrzebowanie na ropę. A zatem jest to dobry powód do realizacji zysków z bardzo dużych wzrostów z ubiegłego tygodnia.

Warto jednak zwrócić uwagę, iż reakcja ta akurat w przypadku ropy nie jest do końca oczywista. Bernanke odniósł się bowiem dość szczegółowo do kwestii wysokich cen tego surowca argumentując, iż ceny są... spowodowane faktyczną zmianą fundamentów. Bernanke tym samym wytrącił z rąk argument używany przez wielu polityków (w tym tych z OPEC), iż ceny „napompowane” są przez spekulantów. Powiedział on iż:

„W naszej najlepszej ocenie, wzrost cen powodowany jest przede wszystkim silnym wzrostem popytu i problemami po stronie podażowej (...). Gdyby za wzrost cen odpowiedzialna była spekulacja, obserwowalibyśmy wzrost zapasów. Tymczasem w ostatnim czasie te zauważalnie się kurczą”.      
    
Wczorajsza korekta na rynku ropy (cena baryłki Brent w pewnym momencie spadała nawet o 10 USD do 136 USD) nie ma rozstrzygającego znaczenia. Warto zwrócić uwagę, iż spadek cen z końcówki maja, czy konsolidacja przy dużej zmienność z czerwca miały jedno zakończenie – dynamiczny wzrost cen. Swoją drogą kolejne tygodniowe dane o zapasach dziś o 16.35.

Koncentrowanie się na notowaniach ropy ma uzasadnienie w momencie gdy przyjrzymy się, jak duży wpływ w tym roku (zwłaszcza w drugim kwartale) jej notowania mają na inne surowce. Wczoraj jak na dłoni było to widoczne w przypadku złota. Kruszec ten jeszcze na początku wystąpienia szefa Fed zyskiwał (co jest zgodne z intuicją i ruchem w dół indeksów giełdowych), aby szybko zareagować na ruch na rynku ropy 2% spadkiem.

W zapomnienie odchodzi zwyżka na kawie z drugiej połowy czerwca. Wczoraj potaniała ona o 2% i 100 funtów kosztuje teraz 140 USD – o 10% mniej niż na początku lipca. Przyczyna to rosnące oczekiwania na dobre zbiory, zarówno w Brazylii jak i w Meksyku. W samej Brazylii produkcja kawy może być aż o 36% większa niż w minionym roku.  

Przemysław Kwiecień
Autor jest analitykiem X-Trade Brokers Domu Maklerskiego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / XTB: Bernanke nie poprawił nastrojów