Doniesienia z Irlandii przyśpieszyły obserwowane od rana spadki EUR/USD, które sprowadziły tę parę z poziomu 1,5448 dolara w czwartek na zamknięciu. Niekorzystny wpływ na notowania tej pary miały zarówno obawy związane z wynikami wczorajszego referendum w Irlandii, ale jeszcze większe piętno odciskają obawy związane z publikowanymi dziś o godzinie 14:30 danymi o majowej inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych.
Prognozy analityków zakładają wzrost inflacji w maju o 0,5 proc. miesiąc do miesiąca i 3,9 proc. rok do roku, wobec odpowiednio 0,2 proc. i 3,9 proc. miesiąc wcześniej. Dynamikę inflacji bazowej CPI szacuje się natomiast na poziomie 0,2 proc. w relacji miesięcznej i 2,3 proc. w relacji rocznej, wobec odpowiednio 0,1 proc. i 2,3 proc. w kwietniu.
Wyższa od prognoz inflacja, zwiększy oczekiwania na podwyżki stóp
procentowych przez Fed w końcówce roku, tym samym stanowiąc istotny impuls
wzmacniający dolara. Ta zależność działa oczywiście w drugą stronę. Gdyby
inflacja zaskoczyła mniejszą od prognoz dynamiką, to sprowokuje silną realizację
zysków na długich pozycjach dolarowych. Ten scenariusz jednak wydaje się mniej
prawdopodobny.
Aktualna sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD w sposób
zdecydowany preferuje stronę podażową. Dzisiejsze przełamanie szerokiej bariery
popytowej 1,5375-1,5400 dolara, zakładając jego trwały charakter (o tym
ostatecznie zdecydują dane o 14:30), oznacza utworzenie na wykresie dziennym
EUR/USD kilkumiesięcznej, odwracającej trend wzrostowy, formacji głowy z
ramionami (linia szyi znajduje się na poziomie 1,5375 dolara). Formacja ta
otwiera drogę do 1,48 dolara.
Realizacja powyższego, spadkowego scenariusza
oznaczałaby największą korektę w długoterminowym trendzie wzrostowym od 2005
roku. Ciekawostką może być fakt, że wówczas jednym z motorów napędowych spadki
EUR/USD, było odrzucenie przez Francję ówczesnej „konstytucji UE”, będącej
poprzedniczką Traktatu Lizbońskiego.
Marcin R. Kiepas
[email protected]
X-Trade Brokers DM S.A.