Powody przeceny amerykańskiej waluty od pewnego
czasu są niezmienne. Oprócz oczekiwania na kontynuację obniżek stóp procentowych
przez amerykański Fed, przy braku takich kroków, a nawet w niektórych
przypadkach rozważanych podwyżkach kosztu pieniądza przez Europejski Bank
Centralny, Bank Japonii, Szwajcarski Bank Centralny czy co prawda skłaniającego
się do obniżki, ale wciąż nie wykonującego żadnego ruchu Banku Anglii. Są to
również obawy o to, że kryzys na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych mocno
odbije się na wydatkach amerykańskich konsumentów. I wiele innych obaw. To
wszystko zaś spinane jest klamrą generalnego brak zaufania do dolara,
amerykańskiego sektora finansowego i gospodarki.
Dzisiejszy poranek przynosi
odwrócenie obserwowanej w nocy tendencji. I to odwrócenie zdecydowane. Kurs
EUR/USD w ciągu dwóch godzin spadł z poziomu 1,4930 do 1,4816 dolara.
Łączy
się to z wypowiedzią członka Rady ECB Miguel'a Ordonez'a, który
powiedział, że dostrzega silniejsze niż zakładano spowolnienie gospodarcze
w strefie euro. Wypowiedź ta w żaden sposób nie jest odkrywcza i można ją
traktować co najwyżej tylko jako pretekst do realizacji zysków. Faktycznych
powodów należy szukać w bliskości poziomu 1,50 dolara. Poziomu będącego nie
tylko silną psychologiczną barierą, ale przede wszystkim poziomem, który w
świadomości wielu uczestników rynku funkcjonuje jako poziom realnego zagrożenia
skoordynowaną interwencją walutową ze strony czołowych banków centralnych.
Jakkolwiek można wątpić w skuteczność takich działań, to obawy przed taką
interwencją będą powodować nerwowość na rynku i prawdopodobnie jeszcze
kilkakrotnie prowokować równie gwałtowne realizacje zysków jak dziś.
O
godzinie 10:15 kurs EUR/USD testował poziom 1,4838 dolara.
Marcin R. Kiepas
[email protected]
X-Trade
Brokers DM S.A.