Inwestorom jednak to zapewnienie, że stopy procentowe jeszcze długo pozostaną niskie, było potrzebne. Indeks S&P500 wzrósł w środę o 0,97 proc. do 1105,25 pkt., a technologiczny Nasdaq Composite o 1,01 proc. do 2235,90 pkt. I to pomimo fatalnych danych jakie napłynęły z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie w styczniu zanotowano aż 11,2 proc. spadek sprzedaży nowych domów.
Pytanie tylko na jak długo zapewnienie o niskich stopach wystarczy, żeby powstrzymać narastający strach przed spowolnieniem gospodarczym, po tym jak w ostatnim czasie na rynek trafiło kilka słabych raportów makroekonomicznych (wspomniana sprzedaż domów w USA, indeksy Ifo i Conference Board, nowi bezrobotni, PKB dla Niemiec i Strefy Euro). Dzisiejsze zachowanie azjatyckich giełd, ignorujących wczorajsze wzrosty na Wall Street może sugerować, że na bardzo krótko.
Sesja w Tokio zakończyła się spadkiem indeksu Nikkei o 0,95 proc. do poziomu 10101,96 pkt. Impulsem do przeceny stał się gwałtownie zyskujący do głównych walut jen. Kurs USD/JPY spadł z 90,18 do dziennego minimum na 89,32, pokonując silne wsparcie jakie w okolicy 90 jenów tworzyła linia poprowadzona po dołkach z listopada 2009 i lutego br. Kurs EUR/JPY natomiast spadł z 122,08 do 120,23, co jest najniższym poziomem tej pary od ponad roku. Przełamanie przez tę parę dołka z początku miesiąca może wskazywać na kontynuację spadków w najbliższych dniach. Pierwszym, liczącym się w średnim terminie wsparciem dla EUR/JPY, jest dołek z 2 lutego 2009 roku na wykresie dziennym, czyli poziom 114,49.
W nocy ze środy na czwartek spadał nie tylko kurs USD/JPY i EUR/JPY, ale również EUR/USD. Para to cofnęła się z 1,3538 do 1,3451, testując dołki z 19-go lutego br. Bezpośrednim pretekstem do wyprzedaży, oprócz wzrostu awersji do ryzyka, były wczorajsze wieczorne ostrzeżenia agencji ratingowych Moody’s Investors Service i Standard & Poor’s o możliwości dalszego obniżenia ratingu dla Grecji. Sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD sugeruje, że euro może jeszcze dziś przetestować okolice 1,34 dolara.
Umocnienie dolara w relacji do euro, które korelowało z podobnym zachowaniem do funta i szwajcarskiego franka, negatywnie przełożyło się na ceny surowców. Ceny miedzi, ropy i złota solidarnie spadły. Nie jest wykluczone, że godziny europejskie i amerykańskie przyniosą kontynuację tej tendencji.
W czwartek nie brakuje danych makroekonomicznych i wydarzeń, które mogą mieć wpływ na rynki finansowe. Jakkolwiek wystąpienie Bena Bernanke w Senacie, będące powtórzeniem wczorajszego wystąpienia w Izbie Reprezentantów, nie będzie już rozgrzewać emocji, to takowe mogą dostarczyć publikowane o godzinie 14:30 dane o nowych bezrobotnych (prognoza: 455 tys.) i zamówieniach na dobra trwałego użytku (prognoza: 1,5 proc.) w USA, publikowane przed południem indeksy opisujące koniunkturę gospodarczą w Strefie Euro oraz zaplanowane na godzinę 10:30 wystąpienie szefa Banku Anglii.
Marcin Kiepas
X-Trade Brokers DM