Yawal znowu wierzy w akwizycję

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2008-09-30 00:00

Jeszcze nie wszystko stracone. Prezes widzi szansę na duże przejęcie i wywiązanie się z celów emisyjnych.

Jeszcze nie wszystko stracone. Prezes widzi szansę na duże przejęcie i wywiązanie się z celów emisyjnych.

Coś się ruszyło. Tak przynajmniej twierdzi Piotr Knapiński, szef producenta profili aluminiowych spod Częstochowy. Ma na myśli duże przejęcie, do którego Yawal przymierza się od miesięcy. Pieniądze na ten cel — 72 mln zł — uzyskał jeszcze w październiku ubiegłego roku, emitując nowe akcje. Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że Edmund Mzyk, największy udziałowiec spółki kontrolujący ponad połowę kapitału, stracił cierpliwość. Postawił prezesowi ultimatum: w ciągu miesiąca ma powstać strategia działania i pomysł na akwizycję. W przeciwnym razie nie jest wykluczone, że pożegna się z posadą. Wczoraj Piotr Knapiński wrócił do firmy po egzotycznym urlopie.

— W trakcie mojej nieobecności pojawiła się szansa na kupno interesującej nas spółki — twierdzi prezes.

Nazwy nie ujawnia. Przyznaje jednak, że mowa o projekcie sygnalizowanym jeszcze w ubiegłym roku. Chodzi zatem o przejęcie tłoczni profili Final, która ma około 100 mln zł obrotu rocznie. Sprawa jest o tyle ciekawa, że jeszcze niedawno sam prezes twierdził, że ta transakcja praktycznie nie ma szans na realizację. Yawal rozpoczął już nawet budowę nowego zakładu, traktując to jako alternatywę wobec przejęcia.

— Coś się jednak odblokowało. Dostaliśmy propozycję udziału w procedurze sprzedażowej. Odpowiedzieliśmy, że jesteśmy tym zainteresowani. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, kiedy mogłoby dojść do transakcji — wyjaśnia Piotr Knapiński.

Wygląda na to, że to ostatnia szansa, aby zainwestować pieniądze z emisji w Yawalu. Edmund Mzyk zapowiada, że w przypadku braku jasnej koncepcji ich spożytkowania, wrócą do akcjonariuszy pod postacią dywidendy albo skupu i umorzenia akcji.

— Taka jest alternatywa dla akwizycji, ale o tym zadecyduje walne zgromadzenie — przyznaje Piotr Knapiński.

Zapewnia jednak, że w ciągu dwóch tygodni, jakie zostały mu po ultimatum głównego właściciela, przygotuje plan działania i przedstawi go radzie nadzorczej.

Pieniądze uzyskane z emisji dają prawie 12 zł na akcję, przy kursie w okolicy 30 zł. Za te pieniądze dałoby się teoretycznie skupić prawie 40 proc. kapitału Yawalu.