Z bańki surowcowej uszło powietrze

Kamil Zatoński
opublikowano: 09-05-2011, 00:00

W piątek spadki na rynku surowców zatrzymały się. Pomogły dobre dane z amerykańskiego rynku pracy.

To był fatalny tydzień dla inwestujących w srebro czy ropę naftową. To jednak korekta, a nie zmiana trendu

W piątek spadki na rynku surowców zatrzymały się. Pomogły dobre dane z amerykańskiego rynku pracy.

Spadek liczby nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w USA miał przesądzić o zmianie trendu na rynku surowcowym. Stanowiłby bowiem potwierdzenie rozbudzonych na nowo obaw o stan gospodarki amerykańskiej. Okazało się jednak, że nie jest tak źle, a liczba nowych miejsc pracy (244 tys.) wyraźnie przekroczyła prognozy (185 tys.) i wynik z marca (216 tys.). Dało to impuls do odbicia cen niektórych surowców. Część analityków ocenia zresztą, że zasłużona korekta już się zakończyła i w kolejnych tygodniach miedź, ropa czy srebro mogą wrócić do wzrostów.

Optymizm jest jednak na razie ostrożny, bo to, co wydarzyło się na rynku surowców w trakcie kilku poprzednich dni, określano jednoznacznie.

"To panika", "pękła bańka spekulacyjna" — komentowali zarządzający.

Ceny ropy naftowej, miedzi, aluminium, srebra, a także surowców rolnych spadały na łeb na szyję, osiągając ceny najniższe od wielu miesięcy. Przecena musiała być duża, bo zaangażowanie inwestorów w surowce było rekordowe. Według danych BofA Merrill Lynch wartość instrumentów finansowych, wycenianych w oparciu o indeksy surowcowe, osiągnęła w kwietniu rekordowe 352 mld USD. Przy realizacji zysków zadziałał więc klasyczny efekt śniegowej kuli, a spotęgował go fakt, że inwestycje w surowce zawsze są mocno lewarowane.

Komentatorzy tłumaczyli przyczyny nagłego załamania zwątpieniem inwestorów, czy wzrost gospodarczy na świecie będzie w najbliższych kwartałach na tyle silny, by pchać ceny surowców w górę. Na tapetę wrócił też strach przed inflacją, potęgowany podwyżkami stóp procentowych w Indiach, Wietnamie, Filipinach, Malezji, czy wreszcie Chinach. Nie pomogły też słabsze dane makroekonomiczne, jak spadek aktywności w sektorze usług w Państwie Środka, czy spadek zamówień w przemyśle w Niemczech. Największe znaczenie mogła mieć jednak decyzja CME (giełda surowcowa) o podniesieniu wymaganych depozytów na handel kontraktami terminowymi na srebro. Reakcja inwestorów była natychmiastowa. Kurs metalu, rozgrzany ostatnio do czerwoności, spadł z 50 do 35 USD. Przerwana została też zła passa dolara, który wyraźnie umocnił się względem euro. Wspólnej walucie zaszkodził spadek oczekiwań na podwyżki stóp procentowych w strefie euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy