Z batem na podwykonawcę

Joanna Barańska
opublikowano: 2006-09-21 00:00

Był sobie pod Radomiem przedsiębiorca. Budowlaniec. Często zlecał pewne prace podwykonawcom. Murarz nie musi się przecież znać na hydraulice, a hydraulik na dekarce. Podwykonawca wystawia wykonawcy faktury, ten odbiera roboty, odlicza sobie VAT i interes się kręci. Dopóki się nie okaże, że główny wykonawca ma pilnować nie tylko uczciwości kontrahentów — to jeszcze zrozumiałe — ale nawet tego, w jakiej formie prowadzą działalność.

Budowlańcowi spod Radomia fiskus zakwestionował wiele faktur pochodzących z trzech źródeł. Pierwsze okazało się nie tą firmą, której zlecił podwykonawstwo. Ktoś wystawił siedem faktur „nieodzwierciedlających okoliczności faktycznych i prawnych” — jak to ujmują akta sprawy. Drugie źródło jakoby nie wykonało zleconych prac. W każdym razie nie ma na to umów, choć co miało być zbudowane, jest zbudowane. Trzecie źródło było dwuosobową spółką, ale wspólnicy się pokłócili, spółka się rozleciała i faktury podpisywał tylko jeden. Fiskus zażądał zwrotu około 20 tys. zł niesłusznie odliczonego VAT. Kwota może nie ogromna, ale trudno ją wyjąć z kieszeni, więc budowlaniec odwołał się do sądu.

„Wszystkie prace wykonano, czego urząd skarbowy nie sprawdził. Nierzetelność kontrahentów nie może uderzać we mnie. Skąd mogłem wiedzieć, że podwykonawca nie ma już spółki” — przekonywał nieszczęśnik. Ale sądu nie przekonał. „Zebrana dokumentacja wykazuje nieprawidłowości w fakturach podwykonawców. Mógł pan powziąć wątpliwość, czy mogą oni wystawiać faktury, i zażądać u nich kontroli. Prawo podatkowe nakłada pewien automatyzm obiegu dokumentów, który obrócił się przeciwko panu. A to, że prace wykonano, nie zmienia obrazu sprawy” — orzekł sąd. Dla fiskusa i dla sądu liczy się bowiem papier, a nie wykonanie prac.

Okazuje się zatem, że prowadząc firmę, trzeba albo wszystkie roboty wykonywać samemu, albo zatrudnić sztab administracyjnych fachowców do pilnowania podwykonawców. Jeden będzie sprawdzał, czy ten kontrahent jest aby właściwy, drugi — czy faktycznie robi robotę, a nie zleca jej komuś innemu, a trzeci — czy ze spółki, której zlecono prace, nie wystąpił wspólnik. Może to sposób na zapobieganie bezrobociu. Ale czy zadziała, jeśli główny wykonawca splajtuje, płacąc VAT?

Sygnatura sprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie: III SA/Wa 1428/06