Z cienia wprost do kieszeni graczy

Grzegorz Zalewski
10-02-2005, 00:00

Trwa rewolucja w świecie usług finansowych. Fundusze hedge, które jeszcze do niedawna pozostawały w cieniu, zaczynają skupiać na sobie uwagę inwestorów.

Liczba funduszy hedge przekroczyła dziesięć tysięcy. To wzrost dwukrotny w ciągu dekady.

W 1998 roku aktywa tej branży były szacowane na 100 mld USD, w listopadzie 2004 roku przekroczyły już 1 bln USD.

Instytucje te zdobywają nowe rynki — skandynawski, a przede wszystkim azjatycki. W ciągu I kw. 2004 r., fundusze azjatyckie pozyskały 10 mld USD. Na samym tylko rynku japońskim działa blisko 900 funduszy. O tym, jak wielki jest popyt na tego rodzaju produkty, świadczy przykład funduszu Martin Currie Absolute Return Daijiro Fund LP, który rozpoczął subskrypcję 2 września 2004 r. i zamknął ją tego samego dnia, zbierając od klientów 130 mln dolarów.

Poszukiwanie zysków

Przyczyny boomu na ten stosunkowo mało znany produkt inwestycyjny są jasne — niezadowalająca koniunktura na rynku klasycznych inwestycji, przede wszystkim funduszy inwestycyjnych. Bessa, będąca konsekwencją pęknięcia bańki internetowej sprzed kilku lat, spowodowała, że fundusze inwestycyjne przyniosły znaczące straty swoim klientom. Tymczasem inwestorzy, zwłaszcza instytucjonalni, mieli świadomość tego, że istnieją zarządzający, którzy skupiają się nie na wygrywaniu z benchmarkiem (co w okresach silnego spadku indeksów akcji nie jest specjalnym wyzwaniem), tylko po prostu na zarabianiu pieniędzy. W ten sposób zwrócono uwagę na rynek funduszy hedge.

Dodatkowo zainteresowanie wzbudziły przesunięcia personalne w branży. Na przełomie 2003/04 roku nastąpił masowy odpływ zarządzających z wielkich europejskich i amerykańskich instytucji, którzy sami tworzyli własne fundusze hedge. Oczywiście pociągnęli za sobą część klientów. Zaczęło powstawać coraz więcej opracowań wyjaśniających pewne nieporozumienia istniejące wokół nich.

Ważne bezpieczeństwo

W ostatnich miesiącach powstały liczne prace na temat, jak duży powinien być udział funduszy hedge w portfelu instytucjonalnym. Autorzy nie zastanawiają się nad tym, czy w ogóle inwestować w ten produkt, tylko — jak wiele. Jedni sugerują, by było to nawet 15 proc. całego portfela, inni — jak Myron Scholes (noblista z 1997 roku) sugerują, że maksimum 5 proc.

Dodatkowym aspektem przyciągającym nowych inwestorów do tego rodzaju inwestycji jest jego różnorodność. Podczas gdy klasyczne fundusze inwestycyjne dzielą się praktycznie na 3 kategorie — akcyjne, obligacyjne i rynku pieniężnego, w przypadku funduszy hedge zróżnicowanie jest o wiele większe. Wskazuje się przynajmniej kilkanaście głównych grup — począwszy od funduszy inwestujących wyłącznie na rynkach akcji (ale wykorzystujących krótką sprzedaż — czego nie mogą zwykłe fundusze), poprzez takie, które działają wyszukując anomalie między gospodarkami różnych krajów czy działające na podstawie złożonych strategii arbitrażowych, aż do takich, które inwestują wyłącznie w papiery spó-łek zagrożonych upadłością.

Oczywiście nie bez znaczenia są wyniki uzyskiwane przez zarządzających funduszami hedge. Poza sławami, jak George Soros, którego fundusz Quantum przez kilka lat przynosił corocznie dwucyfrowe stopy zwrotu, większość funduszy nie daje aż tak spektakularnych wyników, niemniej jednak systematycznie osiąga zyski wyższe, niż daje choćby rynek akcji.

Uwaga na zagrożenia

Naturalnie nie można powiedzieć, że każdy z 10 tys. funduszy przynosi rewelacyjne wyniki. Jest to niemożliwe. Dynamiczny wzrost branży, moda związana z funduszami hedge prawdopodobnie doprowadzi do pogorszenia się relacji ryzyka i zysku. Już teraz wiadomo, że rok 2004 był jednym z gorszych lat jeśli chodzi o uzyskiwane wyniki, zaś indeksy funduszy tego typu wzrosły mniej niż klasyczne fundusze inwestycyjne. Co więcej, należy pamiętać o tym, że fundusz, który dopiero rozpoczyna działalność i ma relatywnie niskie aktywa, może łatwiej uzyskiwać ponadprzeciętne wyniki. W miarę wzrostu aktywów jego atrakcyjność się zmniejsza, na co wskazują liczne badania. Ponadto należy się liczyć z tym, że wiele funduszy, które powstały w ciągu dwóch ostatnich lat, nie przetrwa i zostanie zamkniętych — tak jak na przykład fundusze hedge z grupy Pioneer — choćby z powodu niesatysfakcjonujących wyników.

Faktem jest, że znając wady i zalety inwestycji, warto zwrócić uwagę na fundusze hedge. Jest to bowiem ważna część świata finansów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Z cienia wprost do kieszeni graczy