Z funduszem ci zawsze do twarzy

Grzegorz Nawacki
26-11-2009, 00:00

Akcje, obligacje, waluty, surowce, nieruchomości czy dzieła sztuki – fundusze inwestycyjne pozwalają zarabiać na wszystkim. Sztuka, to dobrze wybrać.

Prawie 93 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy dał zarobić najlepszy polski fundusz inwestycyjny. Nieźle, jak na kryzysowe czasy. Co najważniejsze — to nie pojedynczy wyskok. Ponad 20 funduszy w rok powiększyło powierzone przez klientów środki o ponad 50 proc. Średnia dla popularnych funduszy akcji polskich przekracza 30 proc., a najlepszy zarobił ponad dwa razy więcej. Nic dziwnego, że powolutku klienci wracają do TFI. Od maja co miesiąc więcej do nich wpłacają niż wypłacają. I jak zawsze stoją przed tym samym dylematem — który fundusz wybrać.

Osiołkowi w żłoby dano

A jest w czym wybierać. TFI oferują ponad 550 strategii inwestycyjnych. Od bezpiecznych funduszy pieniężnych, których celem jest zarobić ciut więcej, niż daje lokata bankowa, przez fundusze inwestujące w różnych proporcjach w obligacje i akcje aż po agresywne produkty akcyjne. Te ostatnie pozwalają inwestować, gdzie nam się żywnie podoba — od polskiej giełdy przez zachodnioeuropejskie i amerykańskie aż do azjatyckie i południowoamerykańskie. Dla poszukujących alternatywnych rozwiązań pozostają fundusze nieruchomości, czy zarabiające na dziełach sztuki, a nawet winie.

Przemyśl cel i czas

Rekomendacje ekspertów są bardzo podzielone (patrz obok). Jedną z ich rad warto sobie wziąć do serca — rozdzielić pieniądze między kilka funduszy o różnym profilu ryzyka. Taki portfel będzie odporny na wahania na rynku. Warto też skorzystać z usług kilku TFI, bo w ten sposób zmniejszymy ryzyko pomyłki zarządzającego. Inwestowanie należy zacząć od wyznaczenia celu i czasu, w którym chcemy go osiągnąć. Trzeba też uczciwie odpowiedzieć na pytanie: czy zależy nam na maksymalnym zysku, czy ważniejsze jest uniknięcie straty. Dobrać fundusze, które mogą nas do celu doprowadzić i cierpliwie, konsekwentnie podążać obraną ścieżką. Nie ulegać emocjom — ten, kto w lutym tego roku przerażony gigantycznymi stratami funduszy wycofał pieniądze, może pluć sobie w brodę. Gdyby wytrwał, do dziś odrobiłby już sporą część strat.

Okiem eksperta: Idealny portfel na dwa lata

Łukasz Bugaj,

analityk Xelion. Doradcy Finansowi

Budując obecnie portfel, trzeba być niekonwencjonalnym. Warto zerwać ze schematem inwestowania jedynie w polskie akcje i obligacje. Wyższe i stabilniejsze stopy zwrotu można uzyskać, emigrując z kapitałem za granicę — najnowsze produkty umożliwiają to z zabezpieczeniem walutowym do złotego. Dlatego 40 proc. portfela to aktywa krajów rozwijających się (szczególnie BRIC), które zachowują się lepiej niż polskie. 30 proc. zainwestowałbym w surowce, szczególnie w złoto. Warto mieć w portfelu prawdziwy pieniądz, a za taki uchodzi złoto, które jest też zabezpieczeniem przed najgorszym, co może się wydarzyć. Dobrze zarządzane fundusze typu absolute return dadzą wyższą stopę zwrotu niż czyste fundusze akcyjne, bo będą się lepiej zachowywały w czasie dużej zmienności.

Michał Poła,

analityk NWAI Dom Maklerski

W najbliższych dwóch latach gospodarki światowe prawdopodobnie odnotują wzrosty PKB, lecz nie będą one zachwycać. W 2010 r. spodziewamy się anemicznego ożywienia przynajmniej po gospodarkach krajów rozwiniętych. Dlatego mniej doświadczeni gracze powinni wybierać umiarkowanie defensywne strategie. Przynajmniej 60 proc. portfela radzę ulokować w funduszach chroniących wartość pieniądza przed inflacją, a 20 proc. w fundusze nastawione na gospodarki rozwijające się, ponieważ udowodniły, że radzą sobie nawet w kryzysie.

Paweł Satalecki,

analityk Finamo

Dwuletni okres inwestycji to niedużo, jeśli ktoś inwestuje agresywnie. Skład portfela to mimo wszystko przewaga aktywów ryzykownych nad bezpiecznymi (60:40), ale w umiarkowanym stopniu uwzględniająca prawdopodobny dobry okres na wszystkich rynkach finansowych i odradzanie się gospodarki. Rynki wschodzące tradycyjnie będą zyskiwać najszybciej, choć najlepszą perspektywę wydają się mieć gospodarki azjatyckie, które zaczynają umiejętnie stymulować popyt wewnętrzny. Warto mieć także fundusze obligacji polskich — Skarb Państwa będzie w przyszłym roku kusił wysokim oprocentowaniem, by zrównoważyć budżet. Mimo dużych wzrostów nadal atrakcyjne będą surowce — złoto, jako zabezpieczenie przed przyszłą inflacją, i ropa, która może dojść do 100 dol. za baryłkę.

Roman Przasnyski,

główny analityk Gold Finance

W najbliższych dwóch latach globalna gospodarka zacznie się rozwijać. Warto postawić na fundusze akcyjne, ale zdywersyfikowane. Stawiam na zróżnicowanie geograficzne. Z ożywienia pierwsze korzystają małe i średnie spółki, dlatego fundusze w nie inwestujące stanowią 20 proc. portfela. Indie i Chiny mają wielki potencjał, a Turcja jest pupilem globalnych inwestorów. Jeśli chodzi o Amerykę Łacińską, nie zanosi się, by dotknęły ją poważniejsze kłopoty finansowe, a perspektywy zarobku wydają się obiecujące. Rolę stabilizującą portfela powinny pełnić fundusze dłużne, operujące na naszym rynku. Należy wybierać najlepsze fundusze i raczej o mniejszych aktywach. Sytuacja na rynkach może być zmienna, dlatego 20 proc. przeznaczyłbym na fundusze aktywnej alokacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Z funduszem ci zawsze do twarzy