Polskie gospodarstwa ekologiczne więcej eksportują niż sprzedają na rynku wewnętrznym. Produkcja w najbliższych latach będzie się podwajać.
Rolnictwo ekologiczne w Polsce rozwija się niezwykle dynamicznie. Dotacje do upraw tego typu, wprowadzone w Polsce w 1999 r. pobudziły wzrost liczby gospodarstw ekologicznych. W 2001 r. takich gospodarstw było 1787, rok później — już blisko 2 tys., a ich całkowita powierzchnia sięgała około 44 tys. ha. Prawdziwy przełom przyniosła integracja z UE. Dopłaty do hektara upraw ekologicznych zwiększyły się 2-3 krotnie. Przyniosło to lawinowy wzrost liczby gospodarstw tego typu. W roku 2004 było ich 3,8 tys., w następnym już 7,1 tys.
— Dziś produkcję ekologiczną prowadzi się na obszarze prawie 250 tys. ha, co stawia nasze rolnictwo ekologiczne wśród najważniejszych w UE — twierdzi Wiesław Wawiernia, naczelnik wydziału rolnictwa ekologicznego w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Eksport polskich gospodarstw ekologicznych osiągnął w 2005 r. wartość 5 mln USD, sprzedaż w kraju szacowna jest na 5-10 mln zł.
Im gorzej, tym lepiej
Liczbę sklepów, które sprzedają żywność ekologiczną szacuje się na 200. Trzydzieści z nich działa w Warszawie.
— W Polsce, w przeciwieństwie do wielu krajów europejskich, hipermarkety nie są zainteresowane handlem tego typu żywnością. Chcą sprzedawać produkty możliwie najtańsze, a żywność pochodząca z gospodarstw ekologicznych nigdy nie będzie konkurencyjna cenowo — twierdzi Peter Stratenwerth ze Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi Ekoland.
Wytwórcy żywności ekologicznej zauważają, że popularność ich produktów zależy od jakości żywności konwencjonalnej.
— Taki jest mechanizm na całym świecie. Jeżeli „chemizacja” warzyw czy nasączenie wędlin wodą będzie większe, konsumenci chętniej sięgną po produkty ekologiczne. Jeszcze dziesięć lat temu jakość żywności konwencjonalnej w Polsce była bardzo dobra. Konkurencja sieci handlowych spowodowała jej dramatyczny spadek — twierdzi Peter Stratenwerth.
Szansa
Sprzedaż żywności z roku na rok jest coraz większa, ciągle jednak daleko nam do Europy Zachodniej. Jeszcze zbyt mało osób gotowych jest zapłacić więcej za żywność ekologiczną. Winni są także handlowcy, którzy piszą na swoich produktach, że są wytwarzane metodami ekologicznymi, nie mając do tego podstaw.
Ponadto produkcja na małą skalę, a taka w Polsce przeważa, jest mało opłacalna.
— W Polsce nie ma rozwiniętych sieci hurtowni, producenci zmuszeni są dostarczać towar bezpośrednio do sklepów. Często takie rozwiązanie jest tańsze, bo marże pośredników w Polsce cały czas utrzymują się na bardzo wysokim poziomie — zauważa Peter Stratenwerth.
Szansą dla polskich rolników jest eksport.
— Polska żywność ma dobrą markę na świecie. Przyczyniło się do tego stosowanie na mniejszą skalę chemicznych środków ochrony roślin i nawozów sztucznych. Nasze warunki rolno-środowiskowe wyjątkowo sprzyjają produkcji żywności ekologicznej — zauważa Wiesław Wawiernia.