Erg Bieruń i Nitron chciały połączyć siły, aby obronić się przed wrogim przejęciem. Porozumienie miało jednak kruche podstawy.
Planowana przez Nitron i Erg Bieruń, producentów materiałów wybuchowych i tworzyw sztucznych, wymiana aktywów może spalić na panewce. Dlaczego? Sami zainteresowani mają kłopoty z porozumieniem się. Zgadzają się jedynie, że jest ona konieczna, aby uchronić się przed wchłonięciem przez zagranicznych konkurentów, takich jak Dyno Nobel, Orica Explosives, Nobel Explosives France, EPC. Firmy ustaliły, że Nitron otrzyma produkcję zbrojeniową Bierunia, a Bieruń część wytwarzającą tworzywa sztuczne Nitronu. W ten sposób obie firmy skupiłyby się na najistotniejszych dla siebie segmentach. Produkcją zapalników miała natomiast kierować wspólna spółka, co pozwoliłoby Bieruniowi na dywersyfikację produkcji. Taką propozycję zarządy przedstawiły resortowi skarbu. Tymczasem jedna ze spółek zmieniła zdanie.
— Nitron wystąpił o zakup naszej produkcji materiałów wybuchowych bez produkcji zapalników — mówi Jerzy Olek, prezes Bierunia.
Resort skarbu postanowił, że Bieruń ogłosi przetarg na sprzedaż części zakładu, którą zainteresowany jest Nitron.
— O sprzedaży produkcji materiałów wybuchowych Nitronowi nie było mowy. Nie zgadzamy się na to. W ciągu trzech lat mógłby on zamknąć tę produkcję, rozwijając ją u siebie — mówi Jerzy Olek.
Nitron jest zaskoczony stanowiskiem resortu.
— Dlaczego to Bieruń ma ogłaszać przetarg? 100-proc. właścicielem spółek jest przecież resort skarbu — uważa Korneliusz Duda, prezes Nitronu.
Erg nie ma jednak zamiaru rezygnować ze współpracy z Nitronem.
— Jeżeli nie wrócimy do pierwotnych założeń, pozostanie tylko indywidualna ścieżka prywatyzacyjna — twierdzi Jerzy Olek.