Z Ukrainy przez Polskę prosto do Azji

opublikowano: 31-07-2012, 00:00

Ukraińskie spółki zbożowe z polskiej giełdy deklarują jednogłośnie intensywny rozwój w Azji.

Rekordowo wysokie ceny kukurydzy, drożejące kontrakty na pszenicę i soję. Tak wygląda rzeczywistość na światowych rynkach towarowych, a ręce mogą zacierać spółki zbożowe z Ukrainy związane z polskim parkietem. Kierunek rozwoju obrały jednogłośnie — na bliski Zachód po pieniądze na inwestycje, a na daleki Wschód z wyprodukowanym dzięki nim towarem.

Cereal Planet, który ma zadebiutować na NewConnect na przełomie trzeciego i czwartego kwartału, dziś realizuje 20 proc. ze swoich 27 mln EUR przychodów w eksporcie. Spółka deklaruje, że w przyszłości dominować w nim mają rynki azjatyckie. Na celowniku dla swoich kasz i płatków ma m.in. Pakistan, Malezję i Jordanię.

— Rynki azjatyckie są atrakcyjne nie tylko z punktu widzenia liczebności konsumentów. Wiele z tych krajów przeżywa dynamiczny rozwój gospodarczy. Ponadto wyż demograficzny w państwach i stosunkowo wciąż niewysokie dochody mieszkańców tworzą popyt na niedrogie, ale dobrej jakości produkty żywnościowe i właśnie takie oferujemy na tych rynkach — wyjaśnia Anatoliy Vlasenko, dyrektor generalny Cereal Planet.

Własnego przedstawiciela w Chinach ma natomiast od pół roku KSG Agro, skupiająca się na uprawach m.in. zbóż, kukurydzy i słonecznika.

— Jego zadaniem jest nawiązywanie współpracy z podmiotami funkcjonującymi na tym rynku, m.in. w zakresie działalności handlowej, finansowej i eksportowej związanej z produkcją rolną. Równolegle badamy też inne rynki azjatyckie.

Z zainteresowaniem spoglądamy w kierunku Gruzji. Ze względu na położenie i pozycję w regionie Kaukazu jest krajem, przez który można prowadzić korzystną współpracę handlową zarówno z Iranem, jak i Azerbejdżanem, a także Armenią i innymi państwami. Kierunki te mają dla nas strategiczne znaczenie — mówi Sergiej Kasianov, przewodniczący Rady Dyrektorów KSG Agro.

Kukurydza pochodząca od Industrial Milk Company trafia do Japonii, Bangladeszu, Iranu, Korei Południowej i Tajwanu.

— Azja jako kierunek eksportu wydaje się być źródłem długoterminowego wzrostu dzięki zwiększającej się tam klasie średniej — mówi Adam Kaptur, analityk Millennium Domu Maklerskiego.

Zdaniem Łukasza Wachełki, analityka DB Securities, ukraińskiespółki w zasadzie nie mają wyboru, jeśli chodzi o kierunek eksportu, bo Unia Europejska to dla nich bariery celne, podobnie Rosja, a więc zostaje tylko Południe i Wschód. Dlaczego więc je przyciąga polska giełda? Same spółki swoją obecność tłumaczą większą rozpoznawalnością Ukrainy w naszym regionie.

— Niewykluczone, że gdy ukraińskie firmy staną się bardziej rozpoznawalne w Azji, to niektórzy spróbują sił w Hongkongu. Raz po raz pojawiają się takie głosy w odniesieniu do koncernów metalurgicznych z Ukrainy — mówi Anatoliy Vlasenko.

— Jest to najbliższy rynek finansowy, do tego stosunkowo płynny, a dobry przykład dały dwa pierwsze debiuty Astarty i Kernela. Wyjście po kapitał do Azji byłoby bardziej kosztowne i czasochłonne — tłumaczy Adam Kaptur.

Łukasz Wachełko wskazuje wręcz na pewną „modę”, jaka zapanowała na warszawską giełdę na Ukrainie.

— Ukraińskie spółki rozbudziły zainteresowanie polskich inwestorów sektorem zbożowym, wcześniej nieobecnym na naszym parkiecie. Nie mamy rodzimych spółek zbożowych, które byłyby duże i konkurencyjne — dodaje Łukasz Wachełko. [MICH]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu