Z Warwinu poleje się sok

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-11-02 22:00

Mocny w koncentratach i cydrze producent z Warki wchodzi z nową kategorią napojów. Rynek jest perspektywiczny, ale konkurentów przybywa

Droga Warwinu wiodła od plantacji winogron i własnej produkcji win gronowych, przez wina owocowe, do czołówki na rynku zagęszczonego soku jabłkowego i cydru. Wkrótce spółka z Warki (woj. mazowieckie) dołoży do tego kolejną kategorię.

— Jeszcze w tym roku zadebiutujemy na rynku soków nie z koncentratu (NFC — not from concentrate). W ostatnich latach to bardzo dynamicznie rosnąca w całej Europie kategoria. Według różnych szacunków, wielkość konsumpcji w Polsce to już około 60-70 mln litrów [rynek w Polsce to ponad 450 mln litrów — red.]. W Europie Zachodniej średnie spożycie soków NFC to 30 proc. wszystkich soków, a w niektórych krajach udział tej kategorii sięga nawet 60 proc. Liczymy, że i w Polsce ma przed sobą duże perspektywy — mówi Tomasz Iżewski, prezes Warwinu.

Tłok wśród sadowników

Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków, przyznaje, że soki NFC to najdynamiczniej rosnąca kategoria, przyciągająca kolejnych producentów.

— Jeszcze niedawno mówiło się o 120 producentach, obecnie pada już liczba 200. To bardzo dużo. Oczywiście wysoka dynamika cieszy, ale też pojawiają się obawy, zwłaszcza przy takim rozdrobnieniu, o utrzymanie jakości produktów. Producenci konkurują ceną, a ci mali często nie mają takich systemów kontroli jak masowi. Mogą się u nich rodzić pokusy o dodanie do soków dodatków,co obniży koszt produkcji. Gorsze produkty mogą zniechęcić konsumentów do kategorii i zahamować jej rozwój — opowiada Julian Pawlak.

Soki NFC stały się domeną prężnych grup sadowników, które zaczęły wchodzić w przetwórstwo. Tomasz Iżewski przyznaje, że widać tu tłok, ale jest też przekonany, że masowy producent soków jest w stanie wyróżnić się markowym produktem.

— Produkt o powtarzalnym smaku i jakości jest w stanie zagwarantować tylko większa firma, specjalizująca się w przetwórstwie. Nas interesuje wolumen, a nie lokalna produkcja — twierdzi prezes Warwinu.

Drożejące jabłka

Obecnie około 70 proc. produkcji spółki to zagęszczony sok jabłkowy, zwany potocznie koncentratem. Ubiegły rok był w tej branży wyjątkowy — drastyczny spadek cen jabłek przemysłowych z ponad 0,4 zł za kg w 2013 r. do 0,15-0,18 zł w 2014 r. pozwolił na tani zakup surowca i pobicie Chińczyków ceną zagęszczonego soku. Dzięki temu popłynął on szerokim strumieniem na rynki, na których przez wiele lat byliśmy nieobecni — m.in. do Stanów Zjednoczonych i Rosji (która nałożyła embargo na jabłka, ale nie na sok z nich).

— W tym sezonie ceny jabłek przewyższają na razie poziom z 2013 r. o 10-15 proc. Wszystko wskazuje też, że jabłek przemysłowych będzie mniej — z moich szacunków wynika, że nawet o 40 proc. Trudno więc będzie powtórzyć wynik zeszłego sezonu, jeśli chodzi o wolumen sprzedaży i eksportu — uważa Tomasz Iżewski. Zaznacza, że dla przetwórców nie musi to oznaczać pogorszenia warunków. — W zeszłym sezonie marże tak sadowników jak i nasze były bardzo niskie. Trochę ratowała je skala. W tym więc wyższe ceny powinny skompensować mniejszą skalę — dodaje prezes Warwinu.

Selekcja w cydrze

Sok przydaje się też Warwinowi do produkcji cydru.

— Obecnie jesteśmy numerem pięć. W ciągu trzech lat chcielibyśmy być wiceliderem, a potem zaatakować pozycję lidera. Wprowadzamy kolejne wersje smakowe, wersje jednoodmianowe [czyli cydr tylko z jednej odmiany jabłek — red.] i przygotowujemy się do podziału kategorii na produkty wytrawne i słodkie. Wciąż uczymy się konsumenta w Polsce, a on uczy się cydru — opowiada Tomasz Iżewski. Rynek cydru ruszył z kopyta na początku 2013 r. wraz z obniżką akcyzy na ten produkt. Rynek w tym roku ma sięgnąć około 20 mln litrów. Docelowo, zdaniem Tomasza Iżewskiego, może stanowić nawet 5 proc. kategorii piwa, z którym jest często zestawiany (rynek piwa to około 35 mln hektolitrów).

— Rynek już jest przesycony pod względem liczby graczy i marek. Na koniec zeszłego roku widać było około 60 producentów cydru. Nie ma dla tylu miejsca. Na rynku masowym zmieści się 5-6 graczy, do tego dochodzi rynek tzw. cydrów rzemieślniczych, który powinien się wykształcić na wzór piw rzemieślniczych. Spodziewam się więc, że wielu producentów będzie musiało zniknąć ze sklepowych półek — mówi prezes Warwinu.

PRZETWÓRNIA W LICZBACH: Roczne obroty Warwinu wynoszą około 70 mln zł. Spółka, którą kieruje Tomasz Iżewski, zatrudnia 80-100 osób i przerabia rocznie nawet 100 tys. ton owoców. [FOT. WM]