Z zasadami

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 2009-05-29 00:00

Dla współczesnych był "królem", "cementowym Jezusem". Dla racjonalnych potomnych Rudolf Fredrik Berg pozostał wizjonerem i fenomenalnie uzdolnionym przedsiębiorcą. Jego korporacja stawia dziś gmachy przyjazne światu.

a placu w miasteczku Limhamn, 3 km od Malmö, stoi pomnik Rudolfa Fredrika Berga, głównego budowniczego Szwecji. Nikt inny nie zrobił dla tej mieściny tyle co on.

Fakt, Limhamn nie grzeszy urodą. Przewodniki sugerują, że nie ma tam po co jechać. Kiedyś była to wieś, mieszkańcy trudnili się najczęściej wydobyciem wapienia z pobliskiego kamieniołomu. Osada zasłużyła na miano "wapiennego portu". Zdawało się, że nic nie zakłóci jej spokojnego życia. A jednak!

Sztuczna wyspa

Pojawił się Rudolf Fredrik Berg, sztokholmczyk i wizjoner, który połączył Limhamn linią kolejową z Malmö, a potem zbudował w miasteczku ogromną cementownię. Limhamn zaczęło się rozwijać.

Berga z przekąsem nazwano królem Limhamn. Nie tylko kontrolował branżę cementową (założył firmę Skanska Cement AB przekształconą w Skanska Cementgjuteriet), lecz praktycznie rządził miastem. Dbał o edukację i ochronę socjalną pracowników, zapewniał im i ich rodzinom darmową opiekę medyczną, emerytury i pożyczki na kupno domów. Jego polityka stała jednak w sprzeczności z ideałami rozkwitającej wówczas socjaldemokracji. Gdy robotnicy próbowali strajkować, jako pierwszy szwedzki pracodawca ośmielił się zastosować lokaut (masowe zwalnianie pracowników, by zmusić ich do przyjęcia gorszych warunków pracy).

Wiele za to zawdzięcza mu miasto: straż pożarną, bibliotekę, kasę oszczędnościową i szpital. Dzięki niemu w Limhamn zbudowano kościół i utworzono parafię. Inne dzieło Berga to powstała z odpadów cementowych wyspa On, dobrze widoczna z ulicy Limhamnsvagen, ciągnącej się równolegle do plaży Limhamn. Berg postawił na On osiedla robotnicze.

Był bardzo religijny i mawiał, że dwie najlepsze rzeczy w życiu to tworzenie korporacji i chodzenie do kościoła, czym zasłużył sobie na przydomek "cementowego Jezusa".

Ten biznesowy potentat przeforsował zakaz handlu w niedzielę. Wspierał też kościelną szkółkę niedzielną i organizował pomoc dla najuboższych. Przez lata pracował nad przekształceniem Limhamn z wioski rybackiej w nowoczesne miasto przemysłowe. Udało się. Tak jak udało się zmienić niewielką spółkę w światowy koncern.

Zmarł w 1907 r. w czasie wizyty w rodzinnym Sztokholmie. W dniu pogrzebu na trasie Limhamn — Malmö kursowały specjalne pociągi przewożące ludzi, którzy chcieli go pożegnać. W uroczystościach wzięło udział ponad 3 tysiące osób. Pomnik Berga stanął w Limhamn w 1940 r.

Sz. Pan Cementgjuteriet

Początki firmy Skanska to rok 1873, kiedy 27-letni inżynier uruchomił Skanska Cement — firmę produkującą i sprzedającą cement. W 1887 r. przedsiębiorstwo przekształciło się w spółkę akcyjną Aktiebolaget Skanska Cementgjuteriet — i tę datę oficjalnie uznaje się za rok założenia korporacji. Przez pierwsze 10 lat firma produkowała betonowe elementy dekoracyjne do kościołów i budynków użyteczności publicznej. Po dekadzie otrzymała pierwsze zlecenie zagraniczne. Do 1900 r. została wykonawcą nowoczesnej infrastruktury w Szwe- cji, Norwegii, Finlandii i Danii, m.in. pierwszego betonowego mostu w Szwecji — Jordberga Bridge (1887 r.). Z upływem lat rozszerzyła działalność na rynki zagraniczne — najpierw Finlandię i Rosję, a od połowy lat 50. XX w. — również na inne kraje i kontynenty: Amerykę Południową, Azję i Afrykę. W 1971 r. pojawiła się w USA.

A skąd nazwa Skanska? Pochodzi od regionu Skania na południu Szwecji, gdzie Berg założył pierwszą firmę cementową. Po przekształceniu w spółkę akcyjną Aktiebolaget Skanska Cementgjuteriet przedsiębiorstwo nie zmieniało nazwy aż do 1984 r. Korporacja działała jednak na rynkach międzynarodowych, a wymówienie Skanska Cementgjuteriet wymagało od zagranicznych kontrahentów sporych umiejętności lingwistycznych. Niekiedy zdarzały się nieporozumienia, takie jak przychodzące do siedziby firmy listy zaadresowane do: Sz. P. Skanska Cementgjuteriet. Dlatego wybrano krótkie i dobitne miano: Skanska.

ONZ i korniszon

Współczesną historię korporacji piszą wygrane przetargi. Na całym świecie stoją inwestycje z jej logo. Od budynków mieszkalnych, przez autostrady, mosty, drogi, po drapacze chmur. Do najważniejszych prac ostatnich lat należy na pewno przebudowa siedziby ONZ w Nowym Jorku. Potrwa do 2014 r.; wartość prac wykonanych przez szwedzką firmę wyniesie 1 mld dol. Projekt zakłada ograniczenie zużycia energii przez budynek, m.in. dzięki zamianie szkła fasady na materiał energooszczędny.

W 2000 r. Szwecję i Danię połączył 7,8-kilo- metrowy most Įresund dla samochodów i pociągów. Za jego budowę odpowiadało konsorcjum pod przewodnictwem Skanskiej (37 proc.). Firma wykonała prace o wartości 360 mln dol., a cały kontrakt opiewał — plus minus — na 1 mld dol.

To Skanska postawiła w centrum londyńskiego City energooszczędny 30 St. Mary Axe, czyli słynny korniszon, jak londyńczycy nazywają ten budynek. To pierwszy wieżowiec w stolicy Zjednoczonego Królestwa zaprojektowany przez sir Normana Fostera. Wznoszono go niemal trzy lata — za 131 mln funtów. Gmach, mieszczący m.in. siedzibę firmy ubezpieczeniowej Swiss Re, zużywa o połowę mniej energii niż tradycyjne budowle. Dzięki kształtowi i systemowi wewnętrznych atriów wieżowiec "oddycha" i maksymalnie wykorzystuje świeże powietrze. To zaś zmniejsza zapotrzebowanie na klimatyzację. Prześwity na każdym piętrze tworzą szyby, pełniące rolę naturalnego systemu wentylacyjnego, oraz system podwójnego przeszklenia, chroniący biura przed utratą ciepła. Przeszklona fasada 30 St. Mary Axe ułatwia dostęp światła i ogranicza korzystanie ze sztucznego oświetlenia.

W zieloną stronę

51 proc. ludzi na świecie żyje w miastach. W Europie, Japonii, Nowej Zelandii, Ameryce Północnej czy Australii ten odsetek sięga 74 proc. — i wciąż rośnie. Brakuje szpitali, stadionów, drapaczy chmur, mieszkań. Skanska ma co robić. Ale firma, która przez lata betonem stała, dziś działa bardziej świadomie.

— Za efekt cieplarniany odpowiada przede wszystkim budownictwo. Dlatego pracujemy nad technologiami umożliwiającymi naszym obiektom maksymalne wykorzystanie energii z zewnątrz — opowiada Roman Wieczorek, prezes Skanskiej (polskiej części grupy).

Korporacja potrafi już wznieść budynek zużywający o 60 proc. mniej energii niż tradycyjne. Stawia go dla jednej z firm internetowych w USA. Inne "zielone" budowle to biurowiec Hagaporten III w Sztokholmie (zużyje 25 proc. mniej energii), siedziba banku CSOB w Pradze czy kompleks biurowy Marynarska Point na warszawskim Mokotowie (oszczędza 20-30 proc. energii).

— Skanska właśnie oddaje do użytku w Warszawie biurowiec Deloitte House, który jako pierwszy i jedyny obiekt w Polsce otrzymał unijny certyfikat Green Building, nadawany za znaczące ograniczenie zużycia energii przez budynek — dodaje Roman Wieczorek.

Technologia przyjazna środowisku to idée fixe Skanskiej. Na rynku USA firma należy do grupy "zielonych wykonawców", czyli dobrowolnie poddających się surowej ocenie norm LEED (Leadership in Energy and Environmental Design). I w Europie budynki Skanskiej coraz częściej spełniają wymogi tej normy.

— Zwiększa się społeczna świadomość potrzeby oszczędzania energii. Coraz więcej instytucji, firm i osób prywatnych chce zielonych projektów — mimo że to nietanie rozwiązania. Ale w końcowym rozliczeniu bardziej się opłaca eksploatacja energooszczędnego budynku — komentuje Roman Wieczorek.

Akcjonariusze nie mają powodów do narzekań. Skanska — grupa firm działających w Szwecji, Norwegii, Finlandii, Polsce, Czechach, Wielkiej Brytanii, USA i Ameryce Łacińskiej — zatrudnia ponad 58 tys. osób. Jej przychody w 2008 r. to 14,9 mld euro, z czego 458 mln to zysk. Czysty.