Za co nadzór wyrzucił Abris

Nadzór odebrał funduszowi prawo wykonywania głosu z akcji FM Banku PBP, bo bez jego zgody przemeblował zarząd. Abris punktuje nadzór i wnioskuje o uchylenie kary w całości

8 kwietnia jak grom z jasnego nieba spadła na rynek informacja, że Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) pozbawiła prawa wykonywania głosu z akcji większościowego akcjonariusza FM Banku Polskiego Banku Przedsiębiorczości. W lakonicznym uzasadnieniu KNF napisała, że Abris Capital nie wywiązał się ze zobowiązań złożonych w momencie kupowania banku, a jako podstawę prawną podała dwa artykuły prawa bankowego, w których mieszczą się takie przewiny, jak pranie brudnych pieniędzy, kiepska sytuacja finansowa właściciela czy brak rękojmi prowadzenia biznesu w sposób zabezpieczający interesy klientów przez osoby zarządzające bankiem. Rynek zaczął gubić się w domysłach, czym Abris tak naraził się nadzorcy, że został wydziedziczony z własności. Dotarliśmy do uzasadnienia decyzji KNF o zakneblowaniu funduszu. Opiera się na jednym podstawowym zarzucie: brak konsultacji zmian w zarządzie z nadzorem.

8 kwietnia Komisja Nadzoru Finansowego, którą kieruje Andrzej Jakubiak (z prawej), pozbawiła Abris Capital prawa wykonywania głosu z akcji banku i nakazała mu je sprzedać do końca roku.
Fundusz, w którym partnerem jest Paweł Gieryński, od decyzji się odwołał i dowodzi, że sankcja jest zbyt drakońska. [Fot. WM]
Zobacz więcej

8 kwietnia Komisja Nadzoru Finansowego, którą kieruje Andrzej Jakubiak (z prawej), pozbawiła Abris Capital prawa wykonywania głosu z akcji banku i nakazała mu je sprzedać do końca roku. Fundusz, w którym partnerem jest Paweł Gieryński, od decyzji się odwołał i dowodzi, że sankcja jest zbyt drakońska. [Fot. WM]

Kolejność zdarzeń

Sekwencja zdarzeń prowadząca do decyzji sięga narodzin PBP, który wtedy nazywał się WestLB. Nadzór przypomina Abrisowi, że w 2010 r. kupując bank, złożył następujące zobowiązanie: będzie starannie dobierał ludzi do zarządu i konsultował z KNF obsadę stanowiska prezesa i głównego księgowego. Jak to wyglądało w praktyce? 2 września 2011 r. nadzór zobowiązał PBP do opracowaniaprogramu naprawczego. Był on potrzebny ze względu na stratę poniesioną przez bank z tytułu rezerwy utworzonej na inwestycje w obligacje upadłej spółki DSS. Plan został przygotowany, jak zaznacza KNF, „dopiero” 19 marca 2013 r. Trzeba jednak dodać, że było to coś znacznie większego niż zwykły program naprawczy. Bank przedstawił projekt połączenia FM Banku z PBP (oba należały do Abrisu) — do czego akcjonariusza skłonił sam nadzór — oraz biznesplan połączonego banku na lata 2014-16. Na marginesie: KNF, ale pod przewodnictwem Stanisław Kluzy, wymusiła na Abrisie deklarację, że banków nigdy nie połączy. Ostateczna wersja fuzji gotowa była 10 czerwca. Dokument zawierał m.in. skład zarządu nowego banku, do którego wchodzą członkowie kierownictw obydwu banków. To kluczowe dla całej sprawy. Na prezesa zostaje wyznaczony Tomasz Maciejewski, szef FM Banku, a Maciej Stańczuk, prezes PBP, ma być jego zastępcą. 18 czerwca KNF zgadza się na fuzję banków i akceptuje plan połączenia. Od tego momentu zaczynają się dziać rzeczy, które zaniepokoiły KNF, a w ostatecznym rozrachunku skończyły się eksmisją Abrisu z FM Banku PBP. 10 lipca rada nadzorcza banku odwołała Macieja Stańczuka z zarządu. 8 sierpnia przyjęła rezygnację Tomasza Maciejewskiego ze stanowiska prezesa i powołała go na stanowisko pierwszego wiceprezesa. Do zarządu wszedł Sławomir Lachowski jako p.o. prezesa. Na tym samym posiedzeniu rada przyjęła rezygnację dwóch członków zarządu i powołała ich na stanowiska dyrektorów zarządzających. 1 października do zarządu został powołany Wojciech Papierak. „Opisane zmiany w składzie zarządu nie zostały poprzedzone konsultacjami z KNF, która została o nich poinformowana już po ich wprowadzeniu (z wyjątkiem powołania w skład zarządu p. Wojciecha Papieraka), co stanowi niedopełnienie przytoczonych wcześniej zobowiązań Abris-EMP Capital Partners oraz PL Holdings S.a.r.l.” — napisała KNF w uzasadnieniu decyzji.

Dochodzenie komisji

14 sierpnia nadzór wszczął postępowanie administracyjne „w przedmiocie wydania zakazu wykonywania praw głosu z akcji” banku, a kilka dni później drugie dotyczące zasadności wprowadzenia zarządcy komisarycznego w banku. Rozpoczęły się przesłuchania członków zarządu i rad nadzorczych. W toku postępowania KNF wydedukowała sobie opinię na temat zmian w zarządzie oraz znalazła dodatkowe grzeszki właściciela, potwierdzające podejrzenie, że nie daje rękojmi stabilnego i bezpiecznego zarządzania bankiem. Jeśli chodzi o roszady w kierownictwie, to stwierdziła, iż Maciej Stańczuk 20 czerwca napisał mejla do przewodniczącego rady nadzorczej, że nie ma zamiaru składać rezygnacji z funkcji prezesa. Wcześniej, już w kwietniu, jednemu z członków rady miał powiedzieć, że nie akceptuje warunków zatrudnienia na nowym stanowisku. KNF wytknęła Abrisowi, że jego przedstawiciele „nie podjęli żadnych działań zmierzających do wyjaśnienia sytuacji, następnie uzgodnienia akceptowalnych dla obu stron warunków zatrudnienia lub opracowania nowej struktury zarządu” jeszcze przed zatwierdzeniem planu przez KNF. 26 czerwca na spotkaniu zarządu z radą nadzorczą Maciej Stańczuk podtrzymał decyzję o nieskładaniu dymisji. Mimo to rada, po konsultacji z prawnikami, podjęła uchwałę o przyjęciu jego rezygnacji, wskazując, że sam ją złożył już wcześniej „w sposób dorozumiany”, podpisując się pod dokumentami programu naprawczego, który przewidywał, iż po fuzji zostanie wiceprezesem. Skoro podpisał plan przesłany do KNF, w którym miał być wiceprezesem, to znaczy, że się na to zgodził. Ale KNF uważa, że istnieje ryzyko podważenia tej uchwały, a skoro tak od 1 lipca, czyli od dnia fuzji banków, do 10 lipca, kiedy Maciej Stańczuk został odwołany z zarządu, „występowała niejasna sytuacja prawna, mogąca potencjalnie rodzić wątpliwości”, kto jest prezesem: Maciej Stańczuk czy Tomasz Maciejewski. Nadzorca ma też zastrzeżenia do roszady: Sławomir Lachowski za Tomasza Maciejewskiego argumentuje, że p.o. prezesa został powołany przed złożeniem wniosku do KNF o wyrażenie zgody na nominację. Takie działanie naraziło bank „na ryzyko prawne związane z długotrwałym funkcjonowaniem bez prezesa”. W trakcie dochodzenia wyszło też na jaw, że szczegóły wynagrodzenia Sławomira Lachowskiego zostały ustalone już po powołaniu go na p.o. prezesa. „Opisane powyżej działania (…) należy jednoznacznie ocenić jako wywierające niekorzystny wpływ na ostrożne i stabilne zarządzanie FM Bankiem PBP” — konkluduje KNF. W trakcie inspekcji prowadzonej w grudniu 2013 r. nadzór ustalił ponadto, że bank podpisał ze Sławomirem Lachowskim umowę w ramach prowadzonej przez niego działalności gospodarczej oraz umowę z kancelarią prawną, której współwłaściciel zasiadał w radzie nadzorczej FM Bank PBP. Inspekcja wykryła też, że rada zaingerowała w kompetencje zarządu, uczestnicząc w procesie kredytowym i wydając kierownictwu wiążące polecenia. „Analiza zgromadzonego materiału dowodowego pozwala uznać, że (…) Wydanie zakazu [wykonywania prawa głosu — przyp. red.] jest uzasadnione potrzebą ostrożnego i stabilnego zarządzania FM Bank PBP z uwagi na możliwy wpływ PL Holdings S.a.r.l. oraz Abris-EMP Capital Partners na Bank” — stwierdza komisja w końcowej ocenie.

Drakońska sankcja

Inaczej to wszystko widzi Abris, który nie pogodził się z decyzją KNF. 18 kwietnia złożył wniosek o uchylenie decyzji w związku „z ustaniem przesłanki do wydania decyzji”, a 24 kwietnia o ponowne rozpatrzenie sprawy. Sporo miejsca poświęca w nich rozważaniom prawnym dotyczącym bardzo ogólnikowego stosowania przez nadzór pojęcia „stabilne” i „ostrożne” zarządzanie, opartego tylko na jednej przesłance prawa bankowego, odnoszącego się do obsady zarządu banku. Podkreśla, że w zobowiązaniach inwestorskich zobowiązał się do konsultacji obsady stanowiska prezesa i głównego księgowego, a nie całego kierownictwa. Zwraca uwagę nadzoru, że nie ma przepisów, na podstawie których można byłoby przyjąć, że zobowiązanie ma charakter zobowiązania prawnego, a KNF jest upoważniona do egzekucji, w tym nakładania kar. „KNF wydała decyzję nakładającą drakońską sankcję z powodu naruszenia nie tyle konkretnego przepisu prawa (…) ale z powodu naruszenia zobowiązania złożonego przez wnioskodawcę wobec banku” — twierdzi Abris, który uważa, że jako akcjonariusz składał zobowiązania nie wobec nadzoru, ale banku jako beneficjenta i ma ono charakter oświadczenia woli. „Dobrowolne zaś złożenie oświadczenia o określonej treści nie skutkuje nadaniem im charakteru obowiązku prawnego” — uważa fundusz. Dalej Abris dowodzi, że KNF w żadnym miejscu nie wyjaśnia, jaki wpływ na stabilne i ostrożne zarządzanie bankiem miały zmiany w zarządzie. Zgodnie ze statutem FM Banku PBP do jego reprezentacji i wykonywania czynności prawnych wystarczy dwóch członków zarządu, członek zarządu z prokurentemlub dwóch prokurentów. „Powołanie Sławomira Lachowskiego na członka zarządu p.o. prezesa w żaden sposób nie wpływało i nie wpływa na możliwość skutecznej reprezentacji banku przez zarząd”.

Konsultowany Lachowski

Same zmiany w kierownictwie banku też wyglądały, zdaniem Abrisu, inaczej, niż przedstawiła to KNF. Wbrew wyliczeniom nadzoru z zarządu została odwołana tylko jedna osoba: Maciej Stańczuk. Tomasz Maciejewski sam złożył rezygnację z funkcji prezesa i na własną prośbę został pierwszym zastępcą. W drodze rezygnacji, a nie odwołania, z zarządu na stanowiska dyrektorskie w banku przeszło dwóch pozostałych menedżerów. Na zarzut, że zmiany nie były konsultowane, akcjonariusz odpowiada: „Pojęcie obsadzania stanowiska równoznaczne jest z powołaniem na stanowisko, a nie złożenia rezygnacji przez członków zarządu czy ich odwołaniem”. Konsultacji podlegała więc tylko nominacja Sławomira Lachowskiego, co też zostało zrobione. 4 września rada nadzorcza wysłała do nadzoru wniosek o akceptację tej kandydatury. Abris przypomina, że podobną formę powołania KNF akceptowała w przypadku Nordei, Banku BPH i BGŻ. Co ważne, Abris podkreśla, że kandydatura Sławomira Lachowskiego na stanowisko prezesa była znana nadzorowi od stycznia 2013 r., gdy powstał pomysł fuzji FM Banku, PBP oraz Meritum. Szefem połączonej instytucji miał zostać właśnie Sławomir Lachowski. Do fuzji nie doszło, ale KNF nie może twierdzić, że ta kandydatura nie była z nią konsultowana. Fundusz zwraca też uwagę, że sąd rejestrowy nie miał wątpliwości, kto jest prezesem banku, i 13 września wpisał Sławomira Lachowskiego do KRS. Abris wytyka nadzorcy niespójność argumentacji. Grzechem głównym funduszu — według KNF — jest to, że przemeblował zarząd, co mogło narazić na szwank realizację programu naprawczego. Tymczasem we wnioskach po inspekcji datowanych na 30 września (czyli obejmującej okres, w którym bankiem zarządzało już nowe kierownictwo) nadzór stwierdza, że sytuacja banku była stabilna, a depozyty bezpieczne. Dobry stan FM Banku PBP potwierdza też decyzja o umorzeniu postępowania o ustanowienie komisarza. „Z protokołu inspekcji (…) wynika jednoznacznie, że nie istnieje żaden związek pomiędzy zmianami w zarządzie (…) a realizacjąprogramu naprawczego oraz stabilnym i ostrożnym zarządzaniem bankiem” — stwierdza Abris. Sama KNF napisała w uzasadnieniu o umorzeniu postępowania, że „stopień realizacji programu naprawczego (…) nie wykazuje na istotne odchylenia realizacji przez bank celów i założeń”.

Naprawione błędy

Co do pozostałych zarzutów o formę umowy ze Sławomirem Lachowskim, członkostwo w radzie przedstawiciela kancelarii prawnej oraz ingerowania rady w kompetencje zarządu, fundusz wyjaśnia, że wytknięte przez nadzór naruszenia zostały już usunięte. Zwraca też uwagę, że odnoszą się one do ładu korporacyjnego i jako takie nie mogą stanowić podstawy do nałożenia sankcji. Akcjonariusz wytyka nadzorcy, że sam zasady corporate governance dla instytucji nadzorowanych zaczął opracowywać dopiero na początku tego roku, a nadzorowane instytucje mają je wdrożyć do końca 2014 r.

„PB” — 7 maja 2014

Od mikropożyczek do fuzji

Przygoda Abrisu z bankowością zaczęła się od Funduszu Mikro, ufundowanego przez IFC, fundusz z grupy Banku Światowego. Pożyczki dla mikrofirm szły tak dobrze, że postanowiono na tej bazie zbudować bank — FM licencję dostał w lutym 2010 r. W marcu Abris kupił 51 proc. akcji WestLB, jednodziałowym, skoncentrowanym na obsłudze firm średniej wielkości banku, po tym jak niemiecki właściciel postanowił wycofać się z Polski. Drugim akcjonariuszem został IDMSA. Bank zmienił nazwę na Polski Bank Przedsiębiorczości i miał zajmować się obsługą małych i średnich firm, samorządów i projektów PPP. W 2011 r. został mocno uderzony upadłością spółki DSS, ponieważ miał na książce jej obligacje za 60 mln zł. PBP zrobił odpis tej wielkości, co zdołowało wynik. Abris, na prośbę nadzoru, odkupił papiery i spłacił nimi — oraz gotówką w tej samej wysokości — IDMSA, stając się jedynym akcjonariuszem. W związku z powstaniem straty nadzór wystąpił o sporządzenie programu naprawczego. Potem okazało się, że chodzi mu o coś więcej niż sanacja, zaczął naciskać na połączenie FM Banku i PBP. W wyniku fuzji, do której doszło latem 2013 r., powstał bank o sumie bilansowej prawie 3 mld zł, z kilkudziesięcioma tysiącami klientów-mikrofirm i kilkudziesięcioma firmami. Pozbawiając Abris prawa głosu z akcji, KNF zobowiązała fundusz do sprzedaży banku do końca tego roku.

Od mikropożyczek do fuzji

Przygoda Abrisu z bankowością zaczęła się od Funduszu Mikro, ufundowanego przez IFC, fundusz z grupy Banku Światowego. Pożyczki dla mikrofirm szły tak dobrze, że postanowiono na tej bazie zbudować bank — FM licencję dostał w lutym 2010 r. W marcu Abris kupił 51 proc. akcji WestLB, jednodziałowym, skoncentrowanym na obsłudze firm średniej wielkości banku, po tym jak niemiecki właściciel postanowił wycofać się z Polski. Drugim akcjonariuszem został IDMSA. Bank zmienił nazwę na Polski Bank Przedsiębiorczości i miał zajmować się obsługą małych i średnich firm, samorządów i projektów PPP. W 2011 r. został mocno uderzony upadłością spółki DSS, ponieważ miał na książce jej obligacje za 60 mln zł. PBP zrobił odpis tej wielkości, co zdołowało wynik. Abris, na prośbę nadzoru, odkupił papiery i spłacił nimi — oraz gotówką w tej samej wysokości — IDMSA, stając się jedynym akcjonariuszem. W związku z powstaniem straty nadzór wystąpił o sporządzenie programu naprawczego. Potem okazało się, że chodzi mu o coś więcej niż sanacja, zaczął naciskać na połączenie FM Banku i PBP. W wyniku fuzji, do której doszło latem 2013 r., powstał bank o sumie bilansowej prawie 3 mld zł, z kilkudziesięcioma tysiącami klientów-mikrofirm i kilkudziesięcioma firmami. Pozbawiając Abris prawa głosu z akcji, KNF zobowiązała fundusz do sprzedaży banku do końca tego roku.

 

Zdarzyło się później…

Odwołanie Abrisu okazało się częściowo skuteczne — w lipcu KNF podtrzymała decyzję o zakneblowaniu Abrisu, choć tym razem jednomyślności nie było — jeden z członków komisji zgłosił weto, a sprawę sprzedaży FM Banku PBP nadzór przekazał do ponownego rozpatrzenia. Pod głosowanie trafiła w listopadzie i przy dwóch głosach „przeciw” i trzech „za” KNF podtrzymała nakaz sprzedaży banku, wydłużając termin do końca kwietnia 2015 r. Abris uznaje decyzję nadzorcy za wywłaszczenie z inwestycji w Polsce. W listopadzie wystąpił do sądu arbitrażowego w Sztokholmie o odszkodowanie — co najmniej 2 mld zł.

 

Na zdjęciach:

FUNDUSZ POWINIEN SKONSULTOWAĆ: Nadzór zarzuca Abrisowi, że nie skonsultował powołania Sławomira Lachowskiego na szefa FM Banku PBP, podczas gdy jego kandydatura została przedstawiona KNF już w styczniu, kiedy omawiano fuzję z Meritum.
...I SIĘ DOGADAĆ: Okoliczności związane z dymisją Macieja Stańczuka, byłego prezesa PBP, miały kluczowe znaczenie dla wydania decyzji KNF w sprawie Abrisu. Nadzór uważa, że fundusz powinien dogadać się z menedżerem albo zmienić skład zarządu przed zatwierdzeniem planu naprawczego. [FOT. WM]

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Za co nadzór wyrzucił Abris