Za drogie tory dla przewoźników

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2007-12-14 00:00

Coś zgrzyta w nieźle dotąd funkcjonującym rynku towarowych przewozów kolejowych. Czy piasek w koła sypią PKP PLK?

Coś zgrzyta w nieźle dotąd funkcjonującym rynku towarowych przewozów kolejowych. Czy piasek w koła sypią PKP PLK?

Po niezłym ubiegłym roku, kiedy branża pędziła przed siebie w tempie prawie 8 proc. rocznie, 2007 r. nie zapowiada się najlepiej. Tak to wygląda z perspektywy trzech kwartałów. Z opracowania przygotowanego przez Zespół Doradców Gospodarczych „Tor” wynika, że rynek zwalnia.

— Szczególnie słaby był trzeci kwartał. Zaczekajmy na czwarty. Jeśli okaże się, że mamy do czynienia z trwałą tendencją, będą powody do niepokoju — mówi Adrian Furgalski z ZDG „Tor”.

 

Zadyszka prywatnych

Wolniej niż przed rokiem jadą PKP Cargo. Spadek jest jednak nieznaczny i nie przekracza pół procent. O tyle zmalała praca przewozowa (najlepszy wskaźnik opisujący ten rynek, liczony w tonokilometrach, jako iloczyn długości trasy i przewiezionego tonażu) wykonana przez narodowego przewoźnika. Zadyszki dostali natomiast niektórzy jego prywatni konkurenci, np. PTKiGK z Rybnika, któremu chyba zaszkodziło zamieszanie związane ze zmianami właścicielskimi. Po trzech kwartałach spółka odnotowała ponad 10-procentowy (r/r) spadek pracy przewozowej. O 1,4 proc. gorszy niż przed rokiem jest wynik innego śląskiego przewoźnika, który chciał się sprzedać razem z Rybnikiem, ale wciąż zachowuje niezależność —PTK Holding.

Równo trzyma tempo CTL Rail, największy prywatny przewoźnik, notując wzrost pracy przewozowej o 7,48 proc. Dwa razy większą dynamiką może pochwalić się spółka z grupy PKP, która wozi towary szerokim torem. LHS zwiększył przewozy o 15,54 proc. Jeszcze lepszy rezultat osiągnął PCC Rail, który (licząc bez Rybnika) osiągnął prawie milion tonokilometrów, tj. o 118 proc. więcej niż przed rokiem.

 

Nafta się opłaca

Poza konkurencją są przewoźnicy należący do koncernów naftowych. Nie tylko ze względu na osiągi. Orlen KolTrans zanotował ponad 100-procentowy wzrost pracy przewozowej, a Lotos Kolej poprawił się o 58 proc. Obie firmy wożą towar głównie na zlecenie spółek matek i nie do końca biorą udział w grze rynkowej, jak reszta konkurentów. Na ich tle dość blado wypadła kolejowa spółka KGHM, która zanotowała pięcioprocentowy spadek przewozów.

Zdaniem Adriana Furgalskiego, wyniki branży wskazują na spowolnienie na rynku przewozów kolejowych, którego przyczyny trudno na razie zdiagnozować.

— Gospodarka rozwija się, przewozy samochodowe rosną, a kolej wyraźnie zwalnia. Jednym z powodów mogą być wysokie opłaty dostępu do torów, naliczane przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Przewoźnicy skarżą się, że głównie one podwyższają koszty transportu kolejowego — mówi Adrian Furgalski.