Przetarg na wykonawcę lodowiska będzie musiał odbyć się ponownie – zdecydował gdański ratusz. Stawki, które wykonawcy zaproponowali w pierwszym postępowaniu, przekroczyły zaplanowany na ten cel budżet miasta o ponad połowę.

- Unieważniamy przetarg, uznając że najbardziej racjonalna jest decyzja o przeprowadzeniu procedury przetargowej na nowo – informuje Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.
Miasto szacuje, że inwestycja w budowę nowoczesnej hali widowiskowej (z 300 miejscami na trybunach) wraz z lodowiskiem, które latem będzie się zamieniać w rolkowisko, oraz w zagospodarowanie terenu wokół nie powinna przekroczyć kwoty ok. 39,3 mln zł. Dwaj wykonawcy, którzy się zgłosili, zaproponowali ceny od 58,5-71 mln zł (byi to Alstal Grupa Budowlana i „B&W” Usługi ogólnobudowlane).
Wysokie ceny w przetargach to coraz większy problem miast, trwa co najmniej od początku tego roku - mówią samorządowacy. Niedawno przetarg na budowę sieci tramwajowej unieważniał tez Olsztyn. Ratusz przeznaczył na ten cel 246 mln zł. Wykonawcy zaproponowali stawki 393-540 mln zł.
Kłopoty z wyłonieniem wykonawców nie dotyczą jedynie branży budowlawej. Ostatnio pojawiły się też na rynku producentów i dostawców autobusów.
- W styczniu tego roku unieważniliśmy przetarg na zakup autobusów. Powodem była zbyt wysoka cena, a wybrana w drugim przetargu oferta okazała się tańsza i pozwoliła na znaczne oszczędności do zakładanego budżetu – mówi Marek Stępa.
Pod koniec lipca podobny przetarg, na 18 autobusów, musiało unieważnić wojsko – nie wpłynęła żadna oferta. Kilka miesięcy wcześniej zamówienie na autobusy unieważniło woj. małopolskie. Jedyna firma, która starała się o kontrakt (Newag), złożyła ofertę, która przewyższała kosztorys o 40 mln zł (zaproponowała stawkę 130,9 mln zł wobec 89,7 mln zł zaplanowanych przez samorząd).
Firmy coraz częściej narzekają na rosnące koszty i w związku z tym często nawet nie starają się o niektóre publiczne zamówienia, gdzie najczęściej wygrywa się ceną.
Zdaniem dr Marcina Wajdy ze Szkoły Głównej Handlowej problem wynika, m.in., z tego, że dobra koniunktura gospodarcza, jest dodatkowo stymulowana przez wydatki publiczne. Sektor publiczny realizuje dużo inwestycji, stopy procentowe są niskie, a jednocześnie wciąż mamy dużo pieniędzy do wydania z budżetów unijnych.
– Dzisiaj niestety wydatki publiczne wzmacniają cykl gospodarczy, zamiast go niwelować, czego dowodem jest m.in. ogromny wzrost kosztów rozstrzyganych przetargów publicznych – mówi Macin Wajda.