Jeszcze pod koniec 2006 roku wydawało się, że Felin przeżywa inwestycyjny boom – informuje „Gazeta Wyborcza Lublin”. Otwarcie Galerii Lubelskiej sieci Carrefour przy al. Witosa - okazało się jednym z wydarzeń na rynku budowlano-handlowym w 2007 roku. Galeria była pierwszą w tej części Lublina i miała przyciągnąć tych klientów, którzy do tej pory wybierali odległego Leclerca czy Tesco.
Teraz Galeria Lubelska ma poważne problemy - trzy miesiące po otwarciu kolejnej części centrum handlowego Olimp przy al. Spółdzielczości Pracy.
Krystyna Daszyńska, dwa lata temu wynajęła od Carrefoura ok. 150 mkw powierzchni pod butik. - W umowie mam 26 tys. zł brutto czynszu. A tymczasem obroty są na poziomie 11 tysięcy złotych. Dlatego od trzech miesięcy nie stać mnie żeby płacić za najem - narzeka.
Podobnie ma się sytuacją z kilkoma innymi sklepami odzieżowymi – pisze „GW”. Ich właściciele twierdzą, że zarabiają za mało. Dlatego muszą dopłacać do interesu średnio 10-15 tys. zł. miesięcznie. Zapowiadają wyjście z galerii.
Pozew Daszyńskiej trafił już do sądu. Chce ona rozwiązać pięcioletnią umowę z Carrefourem, bez konieczności płacenia wielotysięcznych kar. - Gdy ją podpisywaliśmy, obiecywano nam, że to miejsce będzie się rozwijać, przyciągać klientów. I to nie tylko tych z Felina, Bronowic czy Tatar, ale i ze Świdnika - tłumaczy Daszyńska.
Właścicielka butiku domaga się rozwiązania umowy na podstawie jednego z przepisów kodeksu cywilnego, który mówi o wystąpieniu sytuacji nadzwyczajnej, a tą ma być kryzys gospodarczy, którego skali nie dało się przewidzieć.
