Za dużo zawodowych obowiązkowych OC

opublikowano: 02-01-2013, 00:00

Ubezpieczenia: Lista zawodowych OC jest coraz dłuższa. A to nie wróży wiele dobrego ani ubezpieczycielom, ani profesjonalistom, ani poszkodowanym

Mamy już ponad 30 profesji objętych obowiązkiem ubezpieczenia. Lista nie jest jeszcze zamknięta. Jedno z ostatnio wprowadzonych dotyczy odpowiedzialności cywilnej przedsiębiorcy ubiegającego się o zawarcie umowy na prowadzenie działalności w zakresie ochrony lotnictwa cywilnego w portach lotniczych. Ubezpieczyciele mają też wrażenie, że ustawodawca chce się nimi wysłużyć, snując plany kolejnych obowiązkowych ubezpieczeń OC, które mogą się wiązać z deregulacją zawodów. I ostrzegają przed konsekwencjami.

— Jest to sposób rozumowania, który można streścić następująco: są obawy, że nowa regulacja obniży jakość usług świadczonych przez daną grupę przedsiębiorców. Należy zatem wprowadzić obowiązek ubezpieczenia i będzie po kłopocie — żali się Marcin Gajkowski z Departamentu Zarządzania Produktami Ubezpieczeń Korporacyjnych w Warcie. A zaporowe oferty ze strony ubezpieczycieli mogą sprawić, że zawód zostanie otwarty tylko pozornie.

Chcą dobrze

Nakładaniu obowiązku ubezpieczenia przyświeca słuszna idea — ochronę zyskują ci, którzy potencjalnie mogą być poszkodowani przez błąd profesjonalistów. W takim przypadku ubezpieczenie zapewni im wypłatę odszkodowania. A to pewniejsze źródło niż zyski profesjonalistów. Polisa buduje także zaufanie pomiędzy kontrahentami oraz bezpieczeństwo finansowe samego usługodawcy, który jest narażony na wyrządzenie szkód znacznej wartości osobom trzecim.

— Tym bardziej że często obroty i zyski generowane przez ubezpieczonego pozostają w rażącej dysproporcji w stosunku do wartości potencjalnych szkód, które może on wyrządzić — mówi Michał Molęda, dyrektor zarządzający w HDI Asekuracji. Na przykład drobny projektant konstrukcji działający jako podwykonawca i generujący relatywnie niskie obroty w przypadku zawalenia się zaprojektowanej przez siebie hali widowiskowej może ponosić odpowiedzialność za szkodę mierzoną w dziesiątkach milionów złotych.

Nikt ich nie zmusi

Tak więc nakładanie obowiązku ubezpieczenia teoretycznie ma wiele plusów. W rzeczywistości często nie spełnia swojej roli. Po pierwsze ustawodawca oprócz obowiązku narzuca także zakres ochrony polisy. To dobre dla potencjalnych poszkodowanych.

— Ubezpieczenia obowiązkowe zwykle dają szerszy zakres ochrony ubezpieczeniowej, niż to można uzyskać w ramach polis dobrowolnych — przyznaje Joanna Królikowska-Bocheńczyk, prezes Adler Brokers. Tylko ubezpieczyciele nie są zadowoleni — nie mogą kształtować dowolnie zakresu ochrony i narzekają, że ten narzucony często nijak się ma do obowiązujących w ubezpieczeniach zasad. A do tego regulacje sztampowo podchodzą do wszystkich rodzajów ubezpieczenia.

— Bez zwrócenia uwagi na istotne różnice związane z ubezpieczaniem takich, a nie innych rodzajów działalności — mówi Marcin Gajkowski z Departamentu Zarządzania Produktami Ubezpieczeń Korporacyjnych w Warcie. Dlatego też niechętnie angażują się w takie polisy. Co prawda muszą złożyć ofertę, kiedy ktoś przychodzi po obowiązkową polisę, ale jeśli zakres ochrony im nie odpowiada, mogą zaproponować zaporową cenę. Do tego polisy obowiązkowe charakteryzują się bardzo niskimi sumami gwarancyjnymi, często nawet kilkadziesiąt razy niższymi niż potencjalne szkody.

— Niskie sumy gwarancyjne w polisach obowiązkowych uspokajają ich posiadaczy, dając mylne poczucie bezpieczeństwa, jak i mylny obraz poziomu sum ubezpieczenia, które powinno się wykupować — twierdzi Joanna Królikowska-Bocheńczyk.

Przedstawicielom zawodów objętych obowiązkiem ubezpieczenia zwykle wydaje się, że gdy już wykupią polisę, mogą spać spokojnie. I nie zastanawiają się ani nad jej zakresem, ani nad wysokością sumy gwarancyjnej. W końcu ustawodawca wie, co robi. Dlatego też, zdaniem ubezpieczycieli, nakładanie na kolejne zawody obowiązku ubezpieczenianikomu nie przyniesie korzyści. Zawarcie takiej umowy powinno wynikać z poczucia odpowiedzialności osób prowadzących działalność zawodową i być weryfikowane przez usługobiorców.

— Z drugiej strony nie zawsze można oczekiwać od szerokiej rzeszy, w szczególności konsumentów korzystających z usług profesjonalistów, weryfikacji ubezpieczenia ich kontrahentów i stąd czasami słusznie wprowadza się obowiązek w tym zakresie. Powinien on jednak moim zdaniem być motywowany interesem potencjalnie poszkodowanych nieprofesjonalnych uczestników obrotu i stanowić raczej wyjątek niż zasadę w obrocie ubezpieczeniowym — tłumaczy Michał Molęda.

— A już zupełnie niezrozumiałe wydaje się wprowadzanie obowiązku ubezpieczenia w przypadku relacji typowo biznesowych — uważa Marcin Gajkowski.

Jest zasada, powinien być wyjątek

Równie dobrze przedsiębiorcy mogą sami decydować, czy i jak zabezpieczać swoje interesy związane z możliwością poniesienia szkody w wyniku wadliwie wykonanej usługi, a także interesu związanego z możliwością konfrontacji z roszczeniami zarzucającymi wyrządzenie szkody.

— Nieporozumieniem jest, że obowiązek ubezpieczenia może dotyczyć także podmiotu, który swoje usługi oferuje wyłącznie podmiotom powiązanym kapitałowo, np. celowa spółka córka zajmująca się prowadzeniem księgowości dla spółki matki i innych spółek z grupy podlega obowiązkowi ubezpieczonemu — mówi Marcin Gajkowski.

Jego zdaniem, jeśli już, to obowiązek mógłby się odnosić do sfery relacji biznesu z konsumentami, a nie do całości relacji gospodarczych danego przedsiębiorcy.

OC zawodowe zaliczysz do kosztów

Wydatki na polisę OC zawieraną przez przedsiębiorcę na wypadek szkód wyrządzonych w związku z prowadzoną przez niego działalnością są kwalifikowane jako koszty podatkowe — przypominają eksperci Tax Care. Obowiązkowi wykupienia polisy ubezpieczeniowej OC z tytułu wykonywania zawodu podlegają m.in. takie grupy zawodów, jak doradcy podatkowi, przedsiębiorcy wykonujący działalność w zakresie usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych, rzeczoznawcy majątkowi, notariusze, zarządcy nieruchomości, architekci i inżynierowie budownictwa oraz lekarze

wykonujący działalność leczniczą jako indywidualną lub specjalistyczną praktykę lekarską. W ich przypadku wydatek poniesiony na wykup polisy ubezpieczeniowej OC jest niewątpliwie związany z prowadzoną działalnością. Jedynym warunkiem, by zaliczyć go do kosztów, jest dysponowanie należytym udokumentowaniem poniesienia wydatku na zakup polisy. Specjaliści z Tax Care zwracają też uwagę, że wśród interpretacji organów podatkowych znaleźć można i takie, które wskazują, iż do kosztów uzyskanie przychodu zaliczone będą również i nieobowiązkowe polisy OC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu