Stadion Narodowy nie ma dobrej passy. W oczach opinii publicznej to kolos kosztujący niemal 2 mld zł, którego główny wykonawca ogłosił upadłość. Na domiar złego, w czasie gdy polscy piłkarze dostawali na Narodowym lanie od Ukrainy, w mediach wybrzmiewała kolejna nie najlepsza informacja — w tym roku spółka PL 2012+, operator stadionu, zakończy rok ze stratą 21 mln zł przy przychodach 19 mln zł.
![MEKSYKAŃSKA FALA: Marcin Herra, prezes PL 2012+, operatora Stadionu Narodowego, tryska optymizmem. Nie zmienia to faktu, że jeszcze
sporo wody w nieodległej Wiśle upłynie, nim Narodowy zacznie zarabiać. [FOT. WM] MEKSYKAŃSKA FALA: Marcin Herra, prezes PL 2012+, operatora Stadionu Narodowego, tryska optymizmem. Nie zmienia to faktu, że jeszcze
sporo wody w nieodległej Wiśle upłynie, nim Narodowy zacznie zarabiać. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/aaff0cee-f23d-4080-be68-a6a7af44e980/1f11ef12-6cd7-5646-a3af-c8835c087c03_w_830.jpg)
Zdaniem Marcina Herry, który przejął rządy na Narodowym w styczniu tego roku, może być już tylko lepiej. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że dobre wiadomości zostawi na koniec roku i poinformuje wtedy, że strata Narodowego była znacząco mniejsza niż zakładana.
— Kiedy zaczynaliśmy pracę w styczniu, trzy rzeczy były pewne: 3,3 mln zł miesięcznych kosztów, 140 tys. zł przychodów i brak wydarzeń zakontraktowanych na następne miesiące — przyznaje Marcin Herra, którego media też podszczypywały — za wysokie zarobki w spółce PL 2012, koordynującej przygotowania do EURO 2012. Do spółki PL 2012+ Marcin Herra ściągnął sprawdzonych menedżerów, przebudował dział sprzedaży. Efekt? Tylko w maju przychody Narodowego wyniosły 2,4 mln zł przy kosztach 3 mln zł. Jednak na zyski operacyjne trzeba jeszcze poczekać. Tak jak na rozkręcenie maszynki marketingowej wokół obiektu.
— Zakładamy, że od 2015 r. będziemy co miesiąc pokazywać dodatni EBIT. Trzy lata to mało czasu, Wembley dało sobie na to 7 lat. W najbliższych miesiącach zaczniemy finalizować rozmowy z komercyjnymi partnerami Narodowego — tłumaczy Marcin Herra, który już oswoił się z niekończącymi się pytaniami, co ze sprzedażą praw do nazwy obiektu.
Jego zdaniem, to niełatwa operacja — jedynie dwa stadiony narodowe w Europie Zachodniej mają partnerów kontrolujących prawa do nazwy. To Friends Arena w Sztokholmie i monachijska Allianz Arena. Te obiekty, a także m.in. Wembley, to stadiony, z którymi za niecałe 2 lata ma się równać warszawski kolos.
— W styczniu pokazywaliśmy plany, które mogły brzmieć nierealnie — liczba odwiedzających wynosiła wówczas 5 tys., obecnie urosła do ponad 700 tys. i wiadomo, że w całym roku przekroczy milion. Do tego dokładamy 18 dużych wydarzeń i 100 konferencji plus niższe koszty — mówi Marcin Herra.
Podwładni prezesa przyznają, że przez kilka miesięcy zmienił on w spółce niemal wszystko. Osią rewolucji było założenie, że właśnie wykluwa się marka, która ma funkcjonować na wysokich obrotach przez dekady. Cele na najbliższe miesiące to kolejne skokowe zwyżki. W przyszłym roku przychody Narodowego mają dobić do 40 mln zł, liczba odwiedzających wzrosnąć do 1,5 mln. 2015 r. to już 2 mln odwiedzających i przychody wyraźnie ponad 50 mln zł.
— Za dwa lata chcemy być w pierwszej piątce stadionów w Europie. Rentowni z minimum dwudziestoma dużymi wydarzeniami,ponad trzystoma konferencjami i mocną „11” partnerów komercyjnych — tłumaczy Marcin Herra.
W 2015 r. przychody ze sprzedaży praw do nazwy i umów partnerskich mają przynosić nawet 6 mln EUR rocznie. Jedno jest niemal pewne — na pomoc polskich piłkarzy spółka raczej nie ma co liczyć.
750 tys. zł Taki rachunek za prąd płaci co miesiąc PL 2012+, z czego 14 tys. zł kosztuje podświetlenie elewacji obiektu.
3 mln zł Tyle kosztuje miesięczne utrzymanie stadionu.
5,7 mln EUR Tyle firmę Allianz kosztuje każdy rok bycia tytularnym sponsorem stadionu w Monachium. Kontrakt wart 90 mln EUR obowiązuje do 2021 r.
