Za kilka lat może zabraknąć pielęgniarek

RFA
opublikowano: 10-10-2011, 00:00

Tylko część absolwentów pielęgniarstwa i położnictwa pracuje w zawodzie.

Jak wynika z raportu Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, od 2010 r. stale pogłębia się niedobór pielęgniarek. Do 2020 r. może ich brakować nawet ponad 60 tys. Podobnie jest z położnymi — do 2020 r. może ich brakować prawie 5 tysięcy. Szacuje się, że w latach 2010-20 na emeryturę przejdzie aż jedna trzecia dziś jeszcze pracujących pielęgniarek.

Coraz mniej chętnych

Z podanego w raporcie porównania prognozowanej liczby studentów pielęgniarstwa (studia I stopnia) w latach 2008-12 z liczbą pielęgniarek nabywających prawo do emerytury wynika, że liczba absolwentów jest większa o 60 proc. (a w przypadku położnych aż o 165 proc.). Obliczono to na podstawie limitów przyjęć do szkół wyższych na pielęgniarstwo i położnictwo. Wydawać by się zatem mogło, że nie ma powodów do obaw. Tyle że, jak się okazuje, liczba absolwentów podejmujących pracę w zawodzie jest o wiele mniejsza. W ostatnich 10 latach co roku do okręgowej izby pielęgniarek i położnych zgłasza się po zaświadczenie o prawie do wykonywania zawoduśrednio 1800 pielęgniarek i 360 położnych. Na tej podstawie obliczono, że w latach 2010-20 pracę w zawodzie podejmie tylko niecałe 20 tys. pielęgniarek. A to stanowi 24 proc. pielęgniarek, które w tym czasie nabędą prawo do emerytury. Z kolei położnych podejmie pracę prawie 4 tys., czyli zapełnią tylko 45 proc. posad zwolnionych przez odchodzące na emeryturę. — Problem niedoboru pielęgniarek można rozwiązać poprzez stworzenie przez rząd odpowiedniego systemu motywacyjnego dla kandydatów na studia pielęgniarskie. Jednym ze sposobów na wzrost liczby absolwentów byłoby objęcie pielęgniarstwaprogramem kierunków zamawianych, jak w przypadku kierunków technicznych, matematycznych i przyrodniczych. Drugi ważny element to wzrost wynagrodzeń do 120-150 proc. średniej krajowej w sektorze przedsiębiorstw połączony z możliwością awansu zawodowego. Dzisiaj pielęgniarka dostaje na początek 1600-2400 zł brutto. Nie zachęca to do studiowania na tym kierunku — uważa Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Dodaje, że praca pielęgniarek wiąże się ze znacznym obciążeniem psychicznym i fizycznym, odpowiedzialnością zawodową, cywilną i karną. Wykonuje się ją w systemie zmianowym.

Także podyplomowo

Pielęgniarki w Polsce kształci 70 uczelni na poziomie licencjackim i magisterskim. W roku akademickim 2011/2012 minister zdrowia ustalił limit 5175 miejsc na studiach I stopnia i 1555 na magisterskich. Pielęgniarki i położne mogą się też dokształcać z 26 specjalizacji na studiach podyplomowych (22 w pielęgniarstwie, cztery w położnictwie). Jak mówi szefowa Rady, kwalifikacje pielęgniarek z wykształceniem pomaturalnym i wyższym są uznawane w innych krajach Unii Europejskiej. Ale nadal formalnie nie są uznawane kwalifikacje tych, które się kształciły w poprzednim systemie w szkołach średnich. — W praktyce państwa przyjmujące nasze pielęgniarki często uznają jednak kwalifikacje tych, które ukończyły dodatkowo kursy i zdobyły specjalizacje oraz mają odpowiednie doświadczenie. Pozostałym proponuje się staże adaptacyjne lub testy umiejętności. Samorząd pielęgniarek i położnych nadal będzie zabiegał o formalne uznanie kwalifikacji tych pielęgniarek. Przecież wszystkie kraje dawnego bloku komunistycznego kształciły pielęgniarki w szkołach średnich, ale tylko w stosunku do Polek stosuje się obostrzenia — komentuje Elżbieta Buczkowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RFA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu