Za Odrą za stłuczkę dostaniesz więcej

opublikowano: 21-03-2018, 22:00

Ubezpieczenia Wielu przedsiębiorców nie wie o tym, że bardziej korzystne może być dla nich zgłoszenie szkody komunikacyjnej w kraju sprawcy

Przedsiębiorca, który miał stłuczkę poza naszym krajem albo w Polsce — ale z zagranicznym autem — zwykle zawiadamia o niej polskiego ubezpieczyciela reprezentującego sprawcę wypadku. W takiej sytuacji wycena oraz cały proces likwidacji szkody odbywają się na polskich warunkach.

Zdaniem Przemysława Bony, wiceprezesa Profika Brokera, likwidacja szkody komunikacyjnej w Niemczech opłaca się, ponieważ procedury są tam znacznie bardziej przyjazne niż w Polsce, a odszkodowania w pełni pokrywają wartość szkody.
Zobacz więcej

KORZYSTNIEJ

Zdaniem Przemysława Bony, wiceprezesa Profika Brokera, likwidacja szkody komunikacyjnej w Niemczech opłaca się, ponieważ procedury są tam znacznie bardziej przyjazne niż w Polsce, a odszkodowania w pełni pokrywają wartość szkody. Fot. Marek Wiśniewski

— Mało kto zdaje sobie sprawę, że jest także inne, o wiele bardziej korzystne rozwiązanie — każdy ma prawo zgłosić szkodę bezpośrednio w kraju sprawcy — mówi Przemysław Bona, wiceprezes firmy brokerskiej Profika Broker.

Bez problemów

Profika niedawno uruchomiła spółkę, która pomaga przedsiębiorcom w zgłaszaniu szkód właśnie tym sposobem, szczególnie na terenie Niemiec.

— Procedury związane z likwidacją szkód w Niemczech są znacznie bardziej przyjazne niż w Polsce, a odszkodowania w pełni pokrywają wartość szkody — tłumaczy Przemysław Bona.

Podaje przykład ciężarówki wiozącej jabłka do Francji, która na terenie Niemiec w wyniku wypadku traci lusterko. Zgłoszenie szkody w Polsce spowoduje, że na likwidację trzeba będzie czekać około 90 dni, a kwota odszkodowania wyniesie najwyżej 1 tys. zł, czyli tyle, żeby pokryć koszt urwanego lusterka — ale nic ponadto. O ile ubezpieczyciel w ogóle zgodzi się na zakup nowego lusterka, bo standardem na polskim rynku jest stosowanie części zamiennych. Problemem może być też uzyskanie auta zastępczego.

Zupełnie inaczej podejdzie do tego niemiecki ubezpieczyciel.

— Dla niego 1 tys. EUR za urwane lusterko to tylko poboczny element likwidacji szkody. Przy tym zawsze zapłaci za nowe części, niezależnie od wieku pojazdu. Weźmie pod uwagę, że ciężarówka bez lusterka nie może jechać dalej, a przedsiębiorca musi dowieźć towar. Trzeba więc zorganizować pojazd zastępczy, uszkodzony wstawić do warsztatu, a potem jeszcze zapewnić kierowcę, który razem z poszkodowanym wróci po naprawione auto — tłumaczy Przemysław Bona.

Cztery razy więcej

Jego zdaniem, kwoty, które udaje się Profice pozyskać u niemieckich ubezpieczycieli, są średnio cztery razy wyższe niż to, co przedsiębiorcy dostaliby w Polsce. Np. w przypadku uszkodzonego kierunkowskazu i błotnika w ciągniku siodłowym wypłata wyniosła 11,5 tys. zł. Natomiast za wygięty tył naczepy poszkodowany dostał aż 51 tys. zł.

Różnica wynika m.in. z faktu, że likwidując szkodę w kraju zdarzenia, koszty naprawy są rozliczane według lokalnych cen. A np. godzina pracy mechanika w Polsce kosztuje ok. 100 zł, podczas gdy w Niemczech — 100 EUR.

— Duże różnice występują także w cenach części — zwraca uwagę Przemysław Bona.

Do tego na likwidację szkody zagranicznej ubezpieczyciel w Polsce ma 90 dni, a przy zgłoszeniu jej w kraju zdarzenia termin wynosi 30 dni.

— Plusem jest także fakt, że na terenie Niemiec działają niezależni rzeczoznawcy. Ich wyceny nie są podważane i zwykle odpowiadają realnej wysokości poniesionej szkody. W naszym kraju zajmują się tym ludzie uzależnieni od ubezpieczycieli i przez nich wynagradzani. W tej sytuacji trudno liczyć na obiektywizm. Ponadto ich wynagrodzenie nie jest uzależnione od stopnia skomplikowania szkody i wysokości odszkodowania, co nie mobilizuje do poświęcania większej ilości czasu trudniejszym przypadkom — twierdzi Przemysław Bona.

Jego zdaniem, niemieccy ubezpieczyciele nie mają też dużych wymagań dokumentacyjnych. Profika pobiera 10 proc. kwoty odszkodowania. Płaci się jednak dopiero za efekt. W zamian Profika zajmuje się wszystkimi formalnościami od momentu pojawienia się szkody do wypłaty odszkodowania.

— Instruujemy poszkodowanego, rozmawiamy z holownikami, pracownikami warsztatu, z ubezpieczycielem. Dbamy o to, żeby szkodę zminimalizować — mówi Przemysław Bona.

Firma stworzyła własną sieć rzeczoznawców, przeznaczoną do likwidacji szkód w Niemczech. Ma też prawnika, który porozumiewa się w lokalnym języku i dobrze zna niuanse, jeśli chodzi o przepisy tam obowiązujące. W podobny sposób działa jeszcze kilka innych podmiotów na naszym rynku. Żaden z nich nie chciał się wypowiedzieć na ten temat. To rozwiązanie wciąż jest mało popularne w Polsce.

— Przedsiębiorcy często mają wątpliwości, czy likwidacja szkody bezpośrednio w kraju zdarzenia jest zgodna z prawem — mówi Przemysław Bona.

Możliwości

Michał Szyszko, dyrektor wydziału likwidacji szkód w Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), tłumaczy, że w przypadku szkody zagranicznej legalne możliwości postępowania są dwie — zgłoszenie jej bezpośrednio do ubezpieczyciela sprawcy za granicą albo w Polsce do jego reprezentanta.

— Ta druga opcja została Polakom stworzona dla ułatwienia. Większość osób woli zgłosić szkodę w swoim kraju, gdzie nie ma bariery językowej, a prawo i przepisy są znane — tłumaczy Michał Szyszko.

To, do kogo w Polsce można się zgłosić, zależy od miejsca zdarzenia i od tego, z jakiego państwa pochodził pojazd sprawcy. Jeżeli do zdarzenia doszło w naszym kraju, a sprawca jechał pojazdem zarejestrowanym za granicą, trzeba skierować się do polskiego korespondenta ubezpieczyciela sprawcy. Jeśli jego nazwa nie jest znana, zgłaszamy się do PZU albo Warty — agentów PBUK.

Natomiast kiedy mamy do czynienia ze szkodą poza Polską, której sprawcą był kierowca pojazdu zarejestrowanego w kraju UE lub w Szwajcarii, można zgłosić się do reprezentanta ds. roszczeń w Polsce, ustanowionego przez ubezpieczyciela OC sprawcy szkody. W przypadku wypadków spowodowanych przez auta zarejestrowane poza ww. krajami, kiedy do zdarzenia doszło poza terytorium UE, można szukać pomocy w biurach narodowych tych krajów albo bezpośrednio u ubezpieczycieli sprawców. Zdaniem Michała Szyszki, bezpośrednia likwidacja szkody za granicą może być korzystna dla poszkodowanego. Barierą jest jednak przekonanie zagranicznych zakładów ubezpieczeń do takiej likwidacji.

— Wielu ubezpieczycieli za granicą, którzy otrzymują zgłoszenia, nie likwiduje szkody bezpośrednio, tylko odsyła sprawę do reprezentanta ds. roszczeń albo korespondenta w Polsce — twierdzi Michał Szyszko.

Potwierdza, że likwidacja szkody bezpośrednio w kraju zdarzenia jest zgodna z prawem.

— O ile kwota odszkodowania nie przewyższa wartości szkody — po przeliczeniu jej na polskie warunki — podkreśla Michał Szyszko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / Za Odrą za stłuczkę dostaniesz więcej