BGŻ zrówna w prawach wszystkich akcjonariuszy, likwidując przywileje skarbu państwa. To przygrywka do prywatyzacji banku.
Dokładnie za tydzień zbierze się nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy Banku Gospodarki Żywnościowej (BGŻ). W planach ma zmianę statutu i zniesienie uprzywilejowanej roli skarbu państwa.
Precz z równiejszymi
Ze statutu BGŻ ma zniknąć zapis dający resortowi skarbu (MSP) możliwość powoływania pięciu członków rady nadzorczej (w tym przewodniczącego), przy udziale państwa przekraczającym 25 proc., trzech członków — 10 proc. i jednego, gdy MSP posiada przynajmniej jedną akcję. Obecnie państwo posiada 69,45 proc. akcji.
Wykreślony zostanie również zapis ograniczający do 5 proc. prawo głosu nowych inwestorów, którzy teraz mieliby objąć ponad 20 proc. nowych akcji. Przyjęta zostanie zasada: jedna akcja daje jeden głos. Nadal jednak większością aż czterech piątych głosów podejmowane mają być strategiczne dla BGŻ decyzje, np. o podwyższeniu lub obniżce kapitału, emisji obligacji, likwidacji lub rozwiązaniu banku, sprzedaży lub połączeniu go z innym. To jedyny zapis, który ostanie się ze zmian wprowadzonych ponad dwa lata temu do statutu na wniosek MSP. Obecne umożliwiła wydana we wtorek zgoda Rady Ministrów.
Zapraszamy równych
Po co ta rewolucja?
— Zmiany statutu przywracają ład korporacyjny i mają znaczenie dla dokapitalizowania banku. W planach jest objęcie emisji akcji przez zewnętrznych inwestorów — mówi Anna Pawelska, rzecznik BGŻ.
O akcje BGŻ walczą dwa konsorcja. Na razie wiadomo tylko, że w obu znajduje się Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Jak twierdzi Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprezes EBOR, bank swoje zaangażowanie w BGŻ uzależniał właśnie od zmian w statucie.
— Sądzę, że 9 września, podczas NWZA, zarząd BGŻ przedstawi również inwestorów, którzy obejmą 8-10,6 mln akcji nowej emisji i będą gotowi odkupić akcje od banków zrzeszających oraz spółdzielczych (posiadają nieco ponad 30 proc. — przyp. red.) — mówi Krzysztof Ksyta, prezes Mazowieckiego Banku Regionalnego, jednego z głównych akcjonariuszy BGŻ.
Jego zrzeszenie gotowe jest odsprzedać swój pakiet BGŻ. Prezes sądzi, że podobnie postąpią inne zrzeszenia i banki spółdzielcze.
Wraz z nową emisją przyszli udziałowcy będą więc mogli przejąć 47 proc. akcji, dając BGŻ zastrzyk 500 mln zł (państwu zostanie 53 proc.). Operacja ma się zakończyć do 27 listopada, bo taki ostateczny termin wyznaczyła Komisja Nadzoru Bankowego.



