Za wyciszenie zapłaci budżet

opublikowano: 15-10-2014, 00:00

SPÓR O JANOSIKOWE Władza centralna oraz szeregowi wyborcy mają zupełnie inne priorytety w nadchodzących wyborach samorządowych.

Głosujących 16 listopada będą interesowały przede wszystkim kartki z kandydatami na wójtów/ burmistrzów/prezydentów oraz na radnych gmin/miast. W dalszej kolejności spojrzą na kandydatów do rad powiatów, a całkowitą abstrakcją będą listy chętnych do sejmików. To będzie głosowanie stricte partyjne, ale zdecydowanie bardziej odpersonalizowane niż np. do Sejmu. Tymczasem partyjnych wodzów właśnie poziom wojewódzki najbardziej podnieca, ponieważ zsumowane wyniki da się precyzyjnie przeliczyć na rozkład mandatów w Sejmie. Sondażu na tak reprezentatywnej próbie nikt nie będzie śmiał zakwestionować.

WARSZAWA
WARSZAWA
Bloomberg

Kapitalną ilustracją zjawiska jest trwająca od wielu miesięcy rozgrywka o tzw. janosikowe. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) rząd Donalda Tuska przyjął projekt epizodycznej nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Chodzi o nakazaną przez TK korektę zasad naliczania subwencji regionalnej. Szkodliwa wybiórczość projektu ma trzy aspekty: zmiana obejmuje tylko lata 2015–16, dotyczy wyłącznie wspomnianych wyżej województw oraz została skonstruowana w celu kosmetycznego ulżenia gnębionemu janosikowo Mazowszu, ale zarazem tak, by inne województwa straciły jak najmniej. To kwadratura koła, ale od czego kreatywna księgowość.

Szybko się jednak okazało, że strony samorządowego sporu nie uznają kompromisu. Według władz Mazowsza rządowy projekt absolutnie nie wypełnia wytycznych TK, a symboliczne zmniejszenie haraczu nie pozostawia województwu pieniędzy koniecznych na realizację ustawowych zadań. Odwrotnie grzmi krnąbrne Podkarpacie, które w imieniu beneficjentów systemu nie zgadza się na jakiekolwiek zmniejszenie wpływów z janosikowego. Ministerstwo Finansów oczywiście ma pełną świadomość ułomności tworzenia prawa epizodycznego, ale dało sobie aż… dwa lata na przygotowanie całościowej reformy systemu dochodów samorządu terytorialnego. Było to oczywiste lenistwo. I nagle cud — minister Mateusz Szczurek dostaje od premier Ewy Kopacz polecenie przygotowania kompleksowej ustawy „już” w kwietniu 2015 r. Takie tempo wyznaczone zostało dla różnych rządowych działań w exposé.

System subwencji regionalnej opiera się na solidarności jednostek samorządowych tego samego szczebla. Spory o janosikowe teoretycznie nie powinny zatem interesować budżetu centralnego. Aby jednak Mazowsze odczuło realną ulgę, a będące dziekanem pozostałych regionów Podkarpacie także nie straciło — przedwyborczą kasą musi sypnąć rząd. Pilnie potrzebną kwotę 100 mln zł znajdzie się w którejś z rezerw celowych. Tym samym Ewa Kopacz powtarza chwyt Donalda Tuska z sierpnia, który jednym pstryknięciem palcami rozładował weekendowe korki autostradowe, chociaż tylko na najbliższej jego sercu A1. Oszacowany na 20 mln zł koszt wpuszczenia kierowców za darmo pokryty został z rezerwy ogólnej, będącej w dyspozycji premiera. Przedwyborcze wyciszenie fermentu po obu stronach janosikowego sporu kosztuje wielokrotnie więcej, ale i waga sprawy jest nieporównywalna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane