Zablokowanie ponad siły rządu

11-04-2018, 22:00

Rząd PiS wielokrotnie zapewniał przedsiębiorców, że ma wielu sojuszników i uda mu się zebrać tzw. mniejszość blokującą.

Długo negocjowanej unijnej dyrektywie o pracownikach delegowanych brakuje do uzyskania kropki nad „i” jeszcze tylko finalnego głosowania w Parlamencie Europejskim (PE), będącego czystą formalnością. Druga izba legislacyjna (chronologicznie nawet pierwsza), czyli Rada Unii Europejskiej przyjęła w środę tekst już ostatecznie. Procedura dopełniła się na poziomie nawet nie ministrów, lecz ambasadorów. Bułgarska prezydencja Rady UE jest dumna z wynegocjowania wersji kompromisowej, która akurat dla polskich przedsiębiorców — najbardziej z branży budowlanej, ale nie tylko — będzie bardzo niekorzystna. Nośne hasło równego wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu pracy oznacza dla naszych firm wzrost kosztów osobowych.

Zobacz więcej

Dla konkurencyjnych w UE polskich firm dyrektywa oznacza wzrost kosztów osobowych. Fot. Bloomberg

Zobacz także

Wczorajsze głosowanie państw członkowskich warto dobrze zapamiętać. Za kompromisem były 22, w tym Czechy i Słowacja z podobno solidarnej Grupy Wyszehradzkiej (V4). Przeciwko opowiedziały się tylko Polska i Węgry, zaś wstrzymały się: Litwa, Łotwa, Chorwacja i Zjednoczone Królestwo, które aż do sfinalizowania brexitu (do 29 marca 2019 r.) rzecz jasna zachowuje pełne prawa członkowskie. W okresie ucierania się zapisów zaproponowanej przez Komisję Europejską (KE) dyrektywy rząd PiS wielokrotnie zapewniał polskich przedsiębiorców, że ma wielu unijnych sojuszników i uda mu się zebrać tzw. mniejszość blokującą. Okazało się jednak, że nawet tak opiewana przez propagandę władzy spójność V4 rozleciała się dosłownie przy pierwszej okazji, gdy ważniejsze od pustych politycznych frazesów okazały się naturalne rozbieżności interesów. Trudno uniknąć refleksji, że poparcia właśnie… 22 państw członkowskich KE potrzebuje do postawienia na poziomie Rady UE ekipy tzw. dobrej zmiany do kąta za naruszanie w Polsce traktatowych zasad praworządności.

Z siedziby KE wyciekły wczoraj inne informacje, również niepomyślne dla Polski. Finalizowane są prace nad unijnymi ramami finansowymi na siedmiolatkę 2021-27. KE oficjalnie ogłosi wyjściowy projekt w środę 2 maja. Po utracie składki brytyjskiej oraz konieczności zwiększenia wydatków na politykę obronną i imigracyjną unijny gabinet musi znaleźć jakiś złoty środek. Dlatego płatnicy netto powinni już zacząć oswajać się z koniecznością zwiększenia składek ponad 1,0 proc. DNB (dochodu narodowego brutto). Notabene PE oficjalnie postuluje wzrost aż do 1,3 proc. DNB, co zostanie oprotestowane przez wiele rządów. Z drugiej strony państwa będące beneficjentami polityki spójności oraz wspólnej polityki rolnej — czyli w pierwszym rzędzie Polska — muszą już zacząć oswajać się z cięciami.

Powody przedstawione powyżej są obiektywne i zrozumiałe. W perspektywie polskiej koperty narodowej fatalna jest inna zapowiedź KE, że w ramach finansowych 2021-27 fundusze jednak będą jakoś powiązane z przestrzeganiem przez państwa traktatowych zasad praworządności. Eurokracja wymyśliła już sposób obejścia zasady jednomyślności, obowiązującej na szczytach Rady Europejskiej — wystarczy większość kwalifikowana w Radzie UE. Dotychczas symbolem totalnej klęski rządu PiS jest głosowanie 1:27 w sprawie reelekcji Donalda Tuska. Miejmy nadzieję, że po dotkliwej dla polskich przedsiębiorców porażce w sprawie dyrektywy pracowniczej próg niemożności nie ustabilizuje się na poziomie już 22… © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Zablokowanie ponad siły rządu