Siedem lat odchudzonych

24-04-2018, 22:00

Montowanie regionalnego ruchu oporu w ministerialnej Radzie UE pod przewodem rządów Polski i Węgier to miraż.

Przypomniany poniżej tytuł komentarza dotyczył klęski rządu Prawa i Sprawiedliwości w sprawie dyrektywy o pracownikach delegowanych. Pod bułgarską prezydencją ministerialna Rada Unii Europejskiej, czyli druga izba legislacyjna, zatwierdzajaca prawo w brzmieniu identycznym jak Parlament Europejski (PE), przyjęła niekorzystną dla polskiego biznesu dyrektywę głosami 22 państw, przy 2 przeciwnych (Polska i Węgry) oraz 4 wstrzymujących się. Zgodnie z regułą tzw. podwójnej większości za nowym aktem musi się opowiedzieć co najmniej 55 proc. państw (czyli 16 z 28), reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności UE. W drugą stronę traktat ułatwia montowanie tzw. mniejszości blokującej — wystarczy niezgoda 4 państw, ale reprezentujących ponad 35 proc. ludności UE.

Zobacz więcej

Komisarze Günther Oettinger (siedzi) i Frans Timmermans liczą na przyjęcie przez Radę Europejską siedmiolatki budżetowej 2021-27 przed końcem ich kadencji.

Warunek ludnościowy obnaża bezsiłę Grupy Wyszehradzkiej (V4). Od dwóch lat jej fikcyjna potęga jest rozdymana przez rządową propagandę. Notabene podstawowy problem V4 to wewnętrzna rozbieżność interesów, którą zaakcentowały np. rządy Czech i Słowacji, popierające fatalną dla nas dyrektywę o delegowaniu. Gdyby jednak V4 utworzyła w jakiejś sprawie front wspólny (poza nieprzyjmowaniem imigrantów), to nawet zsumowana z republikami bałtyckimi jest ludnościowym cienkim bolkiem, który niczego legislacyjnie nie może zablokować. Dlatego budowanie regionalnego ruchu oporu w Radzie UE pod przewodem rządów Polski i Węgier to miraż. Niezgoda okazuje się natomiast skuteczna na szczytach RE, gdzie prezydenci/premierzy muszą osiągnąć jednomyślność.

Przypomniałem proceduralne różnice w kontekście siedmioletnich ram finansowycyh 2021-27. Komisja Europejska (KE) oficjalny projekt opublikuje w środę 2 maja. Polskę dotkną nieuchronne cięcia w funduszach spójnościowych. Według ostatniej przymiarki KE zaproponuje zmniejszenie finansowania tej polityki o około 8 proc. Zatwierdzenie siedmiolatki wymaga jednomyślności szczytu RE, co zapowiada twardą walkę. KE pod wodzą Jean-Claude’a Junckera raczej nie ma co marzyć, by starcie 27 państw (już bez Wielkiej Brytanii) o pieniądze zakończyło się przed wyborami do PE (23-26 maja 2019 r.). Zapewne jesienią 2019 r. pałeczkę przejmie już nowy skład komisarzy. Obecna KE zostawi następcom dodatkowy prezent — procedurę obchodzenia szczytowej jednomyślności rozporządzeniami przyjmowanymi przez Radę UE większością kwalifikowaną, regulującymi zaś powiązanie unijnych funduszy z przestrzeganiem praworządności. Uzasadnienie takiego sprytnego chwytu jest logiczne — nie można sądownictwu podporządkowanemu wszechrządzącej partii powierzać rozpatrywania spraw np. o wyłudzanie lub inne przekręty w wydawaniu unijnych pieniędzy. Hipotetyczne straty polskiej koperty narodowej z tytułu napiętnowania rządu PiS przez instytucje UE są na razie absolutnie niepoliczalne, jednak w odróżnieniu od abstrakcyjnych sankcji na podstawie art. 7 traktatu — jak najbardziej realne.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Siedem lat odchudzonych