Zachodnie koncerny badają polskie firmy

Mariusz Zielke
opublikowano: 2003-12-15 00:00

Kilka dużych zachodnich koncernów informatycznych

rozgląda się po polskim rynku w poszukiwaniu akwizycji. Kto pierwszy padnie ich łupem?

Specjaliści nie mają wątpliwości, że już wkrótce na polskim rynku informatycznym zaroi się od zachodniej konkurencji. Możliwości wejścia są trzy: alians strategiczny, oddział budowany od zera i najbardziej agresywna — akwizycja lokalnego gracza. Jak dotąd jednak żadna z polskich firm nie przyznała się do otrzymania propozycji sprzedaży akcji. Tymczasem wielkie korporacje rozglądają się już po rynku. Podobno padły nawet pierwsze, wstępne propozycje.

Poszukiwania trwają

Według naszych informatorów, wywiadownie gospodarcze i firmy doradcze dostały kilka „zleceń” na polski rynek, m.in. od klientów zza oceanu. Najwięcej mówi się o Perot Systems, dużym amerykańskim koncernie informatycznym, którego właścicielem jest Ross Perot, były kandydat na prezydenta USA. Perot zapowiedział kilka miesięcy temu, że przy okazji offsetu oceni możliwości mocniejszego zaangażowania się w Polsce. Efekt? Amerykanie rozważali podobno kupno Prokomu albo Computerlandu, ale żadna z tych firm nie pasowała im do korporacyjnego modelu. Potem ich wzrok padł na zależny od Prokomu Softbank. Konkretnej propozycji — przynajmniej oficjalnie — jednak jeszcze nie było.

Bez konkretów, ale coraz głośniej, mówi się o kilku innych graczach zainteresowanych mocniejszym zaistnieniem w Polsce. Potencjalnymi inwestorami mogą być — zdaniem doradców — EDS, Cap Gemini czy niemiecka firma Debis z koncernu DaimlerChrysler. Wcześniej inwestycjami w Polsce zainteresowany był podobno teksański CSC, który wspólnie z Prokomem ma zinformatyzować PZU.

Ważny rynek

Polskie firmy IT zdają sobie sprawę, że pojawienie się u nas dużych koncernów jest nieuniknione.

— Zachodnim korporacjom znacznie łatwiej będzie kupić jakąś polską firmę niż budować oddział od zera. Takie przymiarki zachodnich firm być może już są. Prokom jednak na razie nie dostał żadnej konkretnej propozycji — mówi Ryszard Krauze, prezes Prokomu.

W podobnym tonie wypowiadał się przed tygodniem w wywiadzie dla „PB” Michał Danielewski, dyrektor zarządzający Computerlandu. Deklarował, że jeżeli pojawi się poważna propozycja od dużego gracza, spółka ją rozważy.

— Wszystkie duże firmy zastanawiają się, jak mogą rosnąć w Polsce. Ponieważ wiadomo, że organicznie nie da się zdobyć rynku tak szybko jak przez akwizycje, propozycje przejęć lokalnych graczy na pewno się pojawią — dodaje Piotr Smólski, prezes Ster-Projektu.

A może scenariusz po wejściu Polski do Unii Europejskiej będzie zupełnie inny — zamówienia będą realizowane na poziomie globalnym, a polskie firmy IT przestaną być potrzebne?

— To niemożliwe. Nawet jeśli jakaś korporacja wygra kontrakt w Polsce, do jego realizacji będzie potrzebowała doświadczonego lokalnego partnera z potencjałem wykonawczym i wysoko wykwalifikowanymi specjalistami — uważa Ryszard Krauze.