Zachodnie standardy na polskim rynku najmu

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 28-02-2012, 00:00

Praktyki na rynku najmu w Polsce odbiegają od stosowanych w krajach Europy Zachodniej. Wkrótce może się to zmienić

W połowie lutego zaczęło działać ogólnopolskie Stowarzyszenie Właścicieli Nieruchomości na Wynajem „Mieszkanicznik”. Organizacja stawia sobie za cel wprowadzenie zachodnich standardów na rynku wynajmu detalicznego w Polsce.

Rynek mieszkań na wynajem w Polsce szacuje się na 660 tys. lokali i w najbliższychlatach ma rosnąć. Większość umów najmu wciąż jest zawierana ustnie. Wielu właścicieli mieszkań nie wie, jak powinna wyglądać prawidłowa umowa najmu i co powinna zawierać. A te, które podpisują, często są ściągane z internetu.

Nic ustnie

Brak umowy na papierze może być przyczyną kłopotów z najemcami, na przykład wtedy, gdy ci nie chcą opuścić lokalu. Na niekorzyść właścicieli mieszkań działa także polskie prawo, które chroni interesy najemców, i brak bazy złych najemców, która pomogłaby ustrzec się kłopotów.

— Wszystkie te czynniki zmotywowały nas do ucywilizowania polskiego rynku najmu. Zamierzamy między innymi kreować i promować etyczne standardy najmu, lobbować na rzecz zmiany prawa i zwiększać bezpieczeństwo najmu m.in. poprzez powołanie sądu arbitrażowego przy stowarzyszeniu — wymienia Sławomir Muturi, pomysłodawca stowarzyszenia.

Działalność sądu arbitrażowego ma pozwolić szybko rozwiązywać spory między najemcami a wynajmującymi. Niestety, w Polsce brakuje specjalistów od prawa najmu.

— Liczymy, że istnienie stowarzyszenia mieszkaniczników zmotywuje jakąś grupęprawników lub księgowych do wyspecjalizowania się w tak wąskiej dziedzinie prawa. W Anglii takich specjalistów nie brakuje. Jako przykład mogę podać firmę windykacyjną Landlord Action, która przebranżowiła się na spółkę zajmującą się eksmisjami. W ciągu 7 lat od powstania przeprowadziła 17 tys. postępowań windykacyjnych i eksmisyjnych — mówi Sławomir Muturi.

Stowarzyszenie chce wydawać cykliczne raporty na temat polskiego rynku najmu detalicznego, organizować szkolenia i warsztaty dla członków, na których będzie uczyć, jak powinna wyglądać dobra umowa najmu, co powinien zawierać protokół zdawczo-odbiorczy i jak pobierać kaucję. Celem „Mieszkanicznika” jest także zmiana polityki banków.

— W Wielkiej Brytanii nie dziwi chęć zaciągnięcia kredytu hipotecznego na zakup mieszkania pod wynajem. Takie kredyty mają tam nawet swoją nazwę — „buy to let” (kup, aby wynajmować). W Polsce żaden bank nie udzieliłby takiej pożyczki — uważa organizator stowarzyszenia.

Dla kogo

Członkiem stowarzyszenia może zostać każda osoba, która ma lokal użytkowy do wynajmu, lub taka, która w przyszłości planuje kupić mieszkanie pod wynajem.

Do organizacji mogą przystąpić także spółki: producenci mebli, firmy zarządzające, hydrauliczne, konserwatorskie, remontowo-budowlane i eksmisyjne. Członkostwo w stowarzyszeniu jest płatne (właściciele lokali — 97 zł rocznie, sympatycy — 57 zł, a firmy — 485 zł).

Na razie stowarzyszenie działa w 10 miastach w Polsce i w Londynie. Docelowo chce mieć oddział w każdym mieście, które ma ponad 100 tys. mieszkańców. Stowarzyszenie podejmuje już pierwsze działania. Na 17 marca zaplanowało kongres w Łodzi. Mają na nim zostać wybrane władze i ustalony program. Trwa rejestracja. Jak twierdzi Sławomir Muturi, chętnych nie brakuje.

660

tys. Na taką liczbę lokali szacuje się polski rynek mieszkań na wynajem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane