O tym, czym jest Cień Menedżera — program szczególnych praktyk dla studentów — przekonał się osobiście Konrad Grohs z firmy Astor.
„Puls Biznesu”: Dlaczego akurat Cień Menedżera?
Konrad Grohs, firma Astor — dyrektor oddziału Warszawa: Właściwie to nie my znaleźliśmy Cień Menedżera, tylko Cień Menedżera znalazł nas. Kiedy szukaliśmy praktykantów na własną rękę, skutecznie mogliśmy prowadzić rekrutację tylko na konkretnym wydziale konkretnej uczelni, np. Politechniki Warszawskiej. Poszukiwania na szeroką skalę byłyby dla naszej firmy bardzo trudne. A tak — dzięki programowi Cień Menedżera — wyręczyli nas organizatorzy. Ta akcja pozwala zaprezentować firmę przyszłym pracownikom, a z drugiej strony — praktyki dają lepszą możliwość poznania umiejętności kandydata niż w przypadku standardowych technik rekrutacyjnych. Nie bez znaczenia jest też promocja firmy w mediach i wśród studentów, czyli przyszłych pracowników, kontrahentów i klientów.
Praktykantów do udziału w Cieniu Menedżera wyłania się w trójstopniowym procesie rekrutacji. Sprawdza się ten mechanizm?
— Na początku są aplikacje. W przypadku firmy o takim profilu jak nasza — informatycznym, ów pierwszy etap nie zapewnia sukcesu. Potem firma rekrutująca selekcjonuje kandydatów, a poszukiwania wieńczy rozmowa w przedsiębiorstwie, w którym praktykanci będą się szkolić. Autorzy programu bardzo nam pomogli w znalezieniu odpowiednich kandydatów, lecz uznaliśmy, że w selekcję powinniśmy włączyć się wcześniej — czyli w drugim etapie. Te komplikacje w normalnym modelu rekrutacji wynikają ze specyfiki naszej firmy. Ale trudno mieć pretensje, bo na co dzień, mimo że płacimy wiele firmom wyszukującym kandydatów, nie jesteśmy zadowoleni z wyników rekrutacji. W przypadku Cienia Menedżera nie płacimy za nic.
Skoro tak trudno znaleźć właściwych praktykantów i pracowników, to czym musi się charakteryzować idealny kandydat?
— W naszej firmie — dwiema pozornie sprzecznymi cechami. Zafascynowaniem techniką związaną z informatyką i automatyką przemysłową oraz otwartością wobec ludzi. Broń Boże, niech nie zamyka się w świecie komputerów.
To sprzeczne ze stereotypem informatyka.
— I stąd trudności. Koledzy z pokrewnych branż, zwłaszcza komputerowej, również narzekają, że niełatwo znaleźć takiego kandydata.
A jak sprawdzali się studenci?
— Spełnili oczekiwania. Przez nasz oddział, zatrudniający na stałe siedmiu pracowników, w tym roku przewinęło się 24 praktykantów. Każdy okazał się wystarczająco kompetentny, a nawet — powiem dosadniej — zachwycająco kompetentny. Jeden student opracował systemu obiegu dokumentów, drugi przygotował cykl seminariów „Śniadania z Astorem”, ktoś inny — również z Cienia Menedżera — zajął się wsparciem obsługi biura księgowego. Chodziło o to, by obie strony odniosły korzyść. W 80 procentach przypadków to się udało. I dlatego każdemu polecam Cień Menedżera. Naprawdę warto.