W 2004 roku rynek linii lotniczych w Polsce przeszedł olbrzymią transformację. W wyniku dołączenia Polski do „otwartego nieba” pojawiła się możliwość korzystania z tzw. tanich linii lotniczych. Ich fenomen rozpoczął się już kilka dekad temu w Stanach Zjednoczonych, a do Europy przeniósł się dopiero kilkanaście lat temu. W naszym kraju jest to nowe zjawisko, dlatego też linie lotnicze typu low cost postrzegane są przez pryzmat tego, co działo się u naszych zachodnich sąsiadów w latach 80.
Krąży wiele błędnych opinii na temat tanich przewoźników. Jedna z nich mówi o wykorzystaniu lotnisk położonych daleko od miast. Całkowitym zaprzeczeniem tego są działania SkyEurope, które kieruje się polityką korzystania z głównych lotnisk w miastach docelowych, np. w Paryżu jest to lotnisko Orly, które leży bliżej centrum miasta niż znane lotnisko Charles de Gaulle. Poza tym nawet lotniska drugorzędne, jak np. Stansted — są kilkukrotnie większe niż lotnisko im. F. Chopina w Warszawie, a co się z tym wiąże — mają doskonałe połączenia z centrum.
Wiele lat temu przewoźników tradycyjnych wyróżniał również produkt pokładowy, czyli darmowa prasa i catering. Jednak z biegiem lat różnice zaczęły się zacierać. Przewoźnicy tradycyjni przestają serwować darmowe posiłki na pokładach samolotów i rozpoczynają sprzedaż produktów na pokładzie. Przykład? PLL LOT wycofuje catering z klasy ekonomicznej, a na niektórych trasach — również z biznesowej.
Rodzi się zatem pytanie: dlaczego tanie linie lotnicze są tanie, a tradycyjnie przewoźnicy wciąż utrzymują wysokie ceny biletów na przeloty? Wszystkich przecież obowiązują te same przepisy i wszyscy muszą stosować jednakowe normy bezpieczeństwa? Wygląda więc na to, że tylko przewoźnicy typu low cost potrafią tak zarządzać flotą, aby móc oferować niskie ceny. Dodatkowo nie zapewniają tranzytu — skupiają się jedynie na prostych połączeniach z punktu A do punktu B. To proste operacje, generujące niskie koszty.
Jesteśmy dopiero w pierwszej fazie rozwoju taniego latania w Polsce. Walka o pasażera jeszcze trwa. Wygrają zapewne te firmy, które będą miały najniższe koszty i jednocześnie najsilniejsze finansowanie.
Christian Mandl prezes SkyEurope Airlines