Zaczęła już tykać bomba zegarowa bezrobocia
Bezrobocie jest prostą funkcją wartości produktu krajowego brutto. Gospodarka wytwarzająca mały PKB zatrudnia mało pracowników, dopiero wyraźny wzrost gospodarczy wymusza — choć z pewnym opóźnieniem — wzrost zatrudnienia.
W POLSCE ciągle jeszcze jest odziedziczone po socjalizmie ukryte bezrobocie, mające cichą aprobatę rządu i wpływowych ekspertów gospodarczych. Statystyczny pracujący Polak wytwarza produkt krajowy brutto wartości 7,9 tys. USD, natomiast statystyczny pracownik w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej 40-60 tys. USD. W innych krajach środkowo-wschodniej Europy, podobnie jak w Polsce, jest jeszcze ukryte bezrobocie — w Czechach wskaźnik wydajności wynosi 8,3 tys., a na Węgrzech — 10,7 tys. USD na jednego zatrudnionego.
RADYKALNE, natychmiastowe dostosowanie zatrudnienia do rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstw i urzędów miałoby fatalne skutki dla państwa. Gwałtowne zmniejszenie popytu spowodowane brakiem stałych dochodów sporej części konsumentów i wzrost obciążeń budżetu zasiłkami dla bezrobotnych mogłyby zahamować cały wzrost gospodarczy. Przerost zatrudnienia w przemyśle spowodowany jest głównie stosowaniem nienowoczesnych technologii. Brak nowoczesnych maszyn i linii produkcyjnych wyrównywany jest pracą ludzką. Dopóki firma nie ma wystarczającej konkurencji i przynosi zysk, dopóty taka sytuacja jest tolerowana. Ale w miarę zbliżania się terminu pełnej integracji z Unią Europejską i nieuchronnego zderzenia się z ostrą i bezwzględna konkurencją, zarządy firm będą musiały unowocześnić technologię produkcji.
JEST JESZCZE kilka innych czynników, które spowodują, że w czasie najbliższych kilku lat to ukryte bezrobocie ujawni się z całą mocą. Przede wszystkim minie okres ochronny dla wielkości zatrudnienia, jakie związki zawodowe wywalczyły przy wszystkich prywatyzacjach. Wiele przedsiębiorstw nie zwiększyło w tym czasie produkcji na tyle, aby wszystkim zatrudnionym zapewnić zajęcie.
POTĘŻNE redukcje zatrudnienia czekają przemysł wydobycia węgla kamiennego, hutnictwo i kolej. Przy tej okazji pracę straci wielu pracujących w firmach kooperujących z tymi branżami. W miarę wzrostu gospodarczego i sprzężonego z nim wzrostu najniższych wynagrodzeń, będzie malała produkcja, a więc i zatrudnienie w przemyśle lekkim. Jest to typowy przemysł krajów biednych, bo tam praca jest najtańsza.
NAJWIĘCEJ bezrobotnych wyjdzie jednak ze wsi. Już dzisiaj uznanie ogromnej liczby rolników za zatrudnionych jest fikcją. Około 460 tys. indywidualnych gospodarstw rolnych ma powierzchnię do 2 ha. Te gospodarstwa po prostu muszą upaść, ponieważ nie zapewnią właścicielom utrzymania. Kolejnych 670 tys. gospodarstw ma powierzchnię od 2 do 5 ha. Większość z nich również zniknie i powiększy obszar gospodarstw towarowych.
W KAŻDYM z tych gospodarstw pracuje przynajmniej dwoje ludzi. Nie należy łudzić się, że znajdą pracę na wsi, w usługach i handlu. Aby usługi i handel mogły się na wsi rozwijać, to muszą być odbiorcy tych dóbr, a ich nie ma i prędko nie będzie.
UPOJENI wolnością narodową, a później pierwszymi sukcesami gospodarczymi zapomnieliśmy o tym, że wszystkie kraje, w których dzisiaj jest dobrobyt, przeszły kilkadziesiąt lat temu przez nędzę. I nikt nie uczyni dla nas wyjątku, ekonomicznych praw rozwoju nie da się oszukać ani ominąć. Jedyne, co można zrobić, to dbać o jak najszybszy i najbardziej efektywny wzrost gospodarczy.