Wczoraj w USA dane makro nie wniosły nic nowego do obrazu sytuacji. Inflacja wzrosła dokładnie tak jak prognozowano. Ciekawe, że nie rośnie mocniej mimo wzrostu cen materiałów do produkcji, które przełożyły się już na inflację u producentów – do czasu jednak. Rynek osłabiało ostrzeżenie Home Depot, ale pogłoski o tym, że GE utworzy rezerwy na 1-2 mld $ nie miały wpływu – kurs spółki prawie się nie zmienił. Spadek indeksów niczego nie zmienił w obrazie technicznym.
Dziwi mnie, że świat nie zaczął się bardziej obawiać wojny z Irakiem po tym jak USA stwierdziły, że ostrzał samolotów w strefie zakazu lotów jest naruszeniem rezolucji ONZ. Żaden z pozostały członków Rady Bezpieczeństwa nie uważa, że sprawa strefy zakazu lotów jest objęta ostatnią rezolucją. Oczywiście, że z tej akurat przyczyny wojny nie będzie, ale widać, że coś musi się wydarzyć i to wkrótce.
Dzisiaj o 14.30 dostaniemy dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Trwająca tam hossa ma się dobrze, ale duże osłabienie w danych może wzmocnić pogląd, że balon spekulacyjny pęka. Prognozy są pesymistyczne, co może osłabić wymowę nawet złych raportów. Oczekuje się spadku pozwoleń na budowę domów o 2% (do 1,698 mln.) oraz rozpoczętych budów domów o 7,2% (do 1,71 mln). U nas o 16.00 dowiemy się jaka była dynamika produkcji (średnia prognoza to 3,3 r/r) – wpływu na sesję to nie będzie miało ale na jutrzejsza może mieć.
Giełdy Eurolandu zareagowały na poniedziałkową zniżkę w USA spadkami. Były to jednak zniżki, które również nie zmieniły obrazu technicznego indeksów. Nasz rynek dla odmiany był najsilniejszy w Europie. Być może jakiś zagraniczny fundusz postanowił napełnić portfel po decyzji UE, bo popyt był dosyć wybiórczy. Ciekawe, że węgierski BUX spadając wcale nie pokazywał nadmiernie optymistycznego odbioru decyzji Unii. Tyle tylko, że tam nastąpiło obniżenie ratingu przez S&P dla długoterminowej wiarygodności zobowiązań rządu, co musiało rynek osłabić.
Drugi dzień z rzędu, doskonale zachowywał się sektor TMT pod wodzą Computerlandu i Prokomu. Znakomity był również BPH. Za to PKN znowu był jedną ze słabszych akcji. Informacje o możliwym zakupie kilkuset stacji paliw w Niemczech są być może długoterminowo dobre dla spółki, ale, jeśli to taki dobry interes, to dlaczego BP się ich pozbywa? W otoczeniu spadających indeksów w Eurolandzie nasz rynek sprawiał wrażenie przygotowującego się do skoku i tylko niekorzystny układ na świecie nie pozwolił na pokonanie oporu na indeksach.
Oczekiwanie na wejście do UE skutkowało wzmacnianiem się wartości złotego, co jest bardzo niekorzystne dla naszych eksporterów i dla całej gospodarki. Ale, z drugiej strony, takie umocnienie złotego może w przyszłym tygodniu zmusić RPP do następnej obniżki stóp, co umożliwia grę „pod” posiedzenie Rady. Jednak wczoraj wieczorem złoty zaczął słabnąć. Być może był to skutek wypowiedzi premiera Danii (za PAP) o tym, że istnieje “realna groźba”, że negocjacje akcesyjne, prowadzone z każdym z dziesięciu krajów kandydujących do UE, nie zostaną zakończone do szczytu w Kopenhadze w połowie grudnia. Brzmi to bardzo groźnie i po decyzji o przesunięciu terminu wejścia do UE tworzy wrażenie, że członkowie Unii mnożą problemy. Ta wypowiedź może wpłynąć na wstrzymywanie się funduszy z zakupami, a wstrzymywanie się popytu zawsze rodzi spadki.
Wczorajsze, doskonałe zachowanie naszego rynku może, jeśli nie pojawi się nic nowego po sesji w USA, przełożyć się na wzrost na początku sesji. Przełamanie oporu na WIG-20 na 1162 pkt. otwierałoby to drogę do 1197 pkt. Warto spojrzeć na WIG, gdzie do szczytu zostało niecałe 1,5%. Jest to jednocześnie linia 3.letniej bessy. Przełamanie otworzy drogę przynajmniej do 15.000 pkt. Odbicie może wykreować podwójny szczyt. Nie podejmowałabym żadnej decyzji przed pokonaniem (na zamknięciu) tego poziomu