Zadań dużo, wsparcia brak

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 30-12-2004, 00:00

Bank miał dostać od państwa 1 mld zł. Nie dostał ani grosza. Nie będzie więc miał za co wspierać stoczni, służby zdrowia i budowy dróg.

Resorty finansów i resortu skarbu obiecywały Bankowi Gospodarstwa Krajowego (BGK) zastrzyk 500 mln zł do końca tego roku, a drugie tyle w pierwszym kwartale 2005 r.

— Dokapitalizowanie mieliśmy otrzymać w postaci należących do skarbu państwa akcji spółek giełdowych. Niepokoi nas jego brak, bo od nowego roku mieliśmy rozpocząć finansowanie nowych programów — mówi Andrzej Dorosz, prezes BGK.

Bank musi podnieść kapitały własne, by utrzymać wysoki współczynnik bezpieczeństwa (obecnie 17 proc. wobec koniecznych 8 proc.) i móc pożyczać na rynku duże pieniądze. Są one konieczne m.in. do wspierania Krajowego Funduszu Drogowego, który ma finansować rządowy program budowy autostrad. Fundusz potrzebuje na to w 2005 i 2006 r. po 6 mld zł, z czego BGK powinien pożyczyć na rynku 2,5 mld zł. Ponadto BGK ma wziąć udział w restrukturyzacji przemysłu stoczniowego (kredyty dla stoczni w Szczecinie i Gdyni), obronnego oraz służby zdrowia.

— Po dokapitalizowaniu chcieliśmy wystąpić do jednej z agencji o przyznanie ratingu, co umożliwiłoby nam zaciąganie pożyczek na rynku kapitałowym (w tym za granicą) bez gwarancji skarbu państwa — wyjaśnia Andrzej Dorosz.

Zwrot z kapitałów (ROE) BGK na ten rok wyniesie około 17 proc., w przybliżeniu tyle, ile w innych dużych bankach. To efekt powiększenia portfela kredytowego o 19 proc. — do 5,8 mld zł, a depozytowego o 70 proc. — do 2,8 mld zł. Tegoroczny zysk netto banku wyniesie 130 mln zł i będzie o ponad 30 proc. wyższy niż przed rokiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu