Zagranica i przejęcia to cele Artmana

Magdalena Laskowska
opublikowano: 2007-01-24 00:00

Polska to już za mało. Z takiego założenia wyszedł zarząd odzieżowej spółki. Czas na Rosję, Ukrainę i Rumunię.

Polska to już za mało. Z takiego założenia wyszedł zarząd odzieżowej spółki. Czas na Rosję, Ukrainę i Rumunię.

Czyżby w Polsce pole do popisu dla Artmana zaczynało się kurczyć? Chyba tak, bo jego sieć miała liczyć 130 sklepów, a już prawie doszła do setki.

— Polski rynek nasyciliśmy w około 75 proc. i do końca przyszłego roku zapewne zakończymy budowę sieci. Zagraniczne plany natomiast zostały zrealizowane w 10 proc. W ciągu następnych czterech lat będziemy się skupiać się na rynkach zagranicznych, głównie na wschodzie Europy — mówi Grzegorz Koterwa, członek zarządu Artmana.

Rosyjskie barwy

Poza krajem działa 41 sklepów marki House, w tym 20 w Rosji. To właśnie ten rynek ma stać się drugim pod względem wielkości.

— Rosjanie lubią ubierać się bardzo kolorowo, dlatego w tym kraju House został dobrze przyjęty — twierdzi Grzegorz Koterwa.

Do końca 2010 r. spółka zamierza otworzyć tam ponad 100 sklepów. Dobrze rokujący jest też rynek ukraiński. Ale tu jest bardzo dużo do zrobienia — działają tu zaledwie dwa sklepy.

— W tym roku pokażemy się na targach w Kijowie. Liczymy, że w ciągu czterech lat otworzymy kilkadziesiąt sklepów na Ukrainie — mówi Grzegorz Koterwa.

Do końca 2010 r. Artman chce mieć od 350 do 400 sklepów: w Polsce, Rosji, na Ukrainie, w Rumunii, na Słowacji, Litwie, Łotwie oraz w Estonii.

Określone wymagania

Ale jedna marka to chyba za mało. Giełdowa spółka nie wyklucza ewentualnych przejęcia.

— Mimo że House dynamicznie się rozwija, monitorujemy polski rynek pod względem ewentualnego przejęcia — mówi Grzegorz Koterwa.

Ma ściśle sprecyzowane wymagania.

— Myślimy o firmie z obrotami do 100 mln zł, wyłącznie z branży odzieżowej, z marką skierowaną do młodych osób —wylicza Grzegorz Koterwa.

Teraz na zakupy jest za drogo. Trzeba poczekać na spowolnienie gospodarki. Właściciele spółki (Jan Pilch, Krzysztof i Arkadiusz Bajołkowie) twierdzą, że nie są zainteresowani sprzedaniem Artmana większemu inwestorowi.

— To się nie opłaca. Wartość naszej spółki będzie rosła — twierdzi Grzegorz Koterwa.

Wstępne wyniki spółki za 2006 r. wyniosły 205,3 mln zł obrotów, o 45 proc. więcej niż w 2005 r. Zysk netto — 6,5 mln zł, czyli o 102 proc. więcej niż rok wcześniej.